Ale z Inżynierem nam się nie kleiło, bo to jednak trzeba być obok w takiej sytuacji.
Przytulić i pogłaskać po łebku.
Teraz pozostaje mi tylko mieć nadzieję i czekać na rozwój wydarzeń.
A wieczorem zameldowali się Baran i Postman, no i gadaliśmy jak te jełopy.
Trochę się zmartwili, że nie przyjadę, ale że szat nie darli, włosów z głowy nie wyrywali i strip-tease nie zrobili, wychodzę z założenia, że przeżyją i będą się dobrze bawili beze mnie :P
A dziś rankiem...
Stwierdziłam, że pora zacząć żyć od nowa.
Słonko wysżło.
Przeprosiłam więc kijki i poszłam w świat. Z plecaczkiem.
I aparatem.
I nie wiem dlaczego, przecież od lat to samo, te same miejsca, tylko wszystko trochę większe i czasem coś nowego na horyzoncie.
Ale wciąż boli, jak cholera.
I mam wrażenie wciąż, że mam 18 lat i wszystkie góry świata do zdobycia przede mną, choć rozum mówi: nie pierdol.
I może dlatego tak boli...
Zanurzyć się w tę krainę...
... kolorami się upić i powietrzem...
Bobry tu działają, że aż furczy. Człowiek się broni, broni też drzew...
Gdzie okiem nie sięgnąć, tam co chwila coś nowego, co szarpie i ćmi, jak bolący ząb...
Szaleństwo, ostatek, łzy...
Że odejdzie, nie wróci, umiera...
Kończy się i przemija...
I nagle, za zakrętem
.. życie znów...
... a jakże, są tam zawsze...
... i jak w bajce - łabędź i brzydkie kaczątko. Tylko że życie to niejebajka...
Takie tam grupowe selfie z lasu ;)
I selfie pojedyńcze ;)
And stairway to heaven...
I autorka tych wypocin :)
A teraz pozmywać po obiadku i tym razem z kolorową parasolką i gwizdkiem, pod bronią - na demonstrację marsz.
To będzie pracowity tydzień zatem :)
Jak mnie do pierdla wsadzą, liczę, że ktoś się zlituje i paczuszkę przyśle :P















































Przepiekne zdjecia,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMiło mi, że się podobają, dziękuję :)
UsuńPowtorzę za poprzedniczką, PRZEPIĘKNE!...zdradż,gdzie spacerowałaś?
OdpowiedzUsuńTo żadna tajemnica, Dębina :)
OdpowiedzUsuń