Kierownikowi Budowy nie wychodzi to włażenie na wieżę, a napalił się jak szczerbaty na suchary. Ostatecznie zlądowali u mnie w sobotę po południu, a ja zgodnie z obietnicą
placki dyniowo-ziemniaczane poczyniłam.
Godzinę, kurka blaszka, Kochany Pamiętniczku to smażyłam,
ale warto było. Dawno się tylu pochwał nie nasłuchałam.
Zanim skończyłam smażenie, to w oknie kuchennym tęcza mi wykwitła :P
Kradziejka już całkiem całkiem, jeszcze chwila i zacznie maszerować.
Na razie poskrobała mi dwoma zębalami małosolnego i zapluła nim wszystko, jeszcze dziś wygrzebuję z dziwnych zakątków re wyskrobki, ale oj tam, oj tam :)
Niedzielę przesiedziałam w piżamie, zadowalając się pogawędką krótką z Inżynierem, filmami, kalafiorem i książką. :) I rosołek popełniłam, wołowy :)
Dziś rano (no dobrze, w południe) pojechałam do wujka Mietka i dostał
Poprosiłam, jak zawsze, o pilnowanie i spłynęłam w miasto.
Po drodze wpadałam do Credit Agricole, pan na wszystkie świętości zaklinał się, że karta jest OK, co wiedziałam, bo środki na niej mam, że jak znów odmówi współpracy, wymienią mi na nową. Udało mi się, za mną zrobiła się kolejka, że ojapierdolę.
Wlazłam też do ZTM, bo znów nie mogłam dostać się na konto PEKI. Pan zaklinał się na wszystkie świętości, że awarii nie było, ale mało, że nie mogłam się zalogować, to jeszcze mi mówiło, że mój adres nie istnieje. Kazałam sobie zmienić hasło i kupiłam sieciówkę na miesiąc, bo i tak mniej więcej wyjeżdżam tę kwotę, a wkurza mnie ciągłe pikanie i pilnowanie, ile mam na koncie. Te parę groszy mnie nie zbawi. W domu patrzę na epoznaniu, a tam piszą, że znów była awaria. Więc jednak pan kłamał, nieładnie... A system kosztował 50 milionów.
W szparze unijnej rachunek za prąd.
A poczytałam sobie dokładnie i mnie szlag.
Przez 2 miesiące zużyłam prądu za 44 złote. Brawo ja, nie na darmo siedzę przy świecach. Ale w sumie to pikuś, bo nawet jak jest Inżynier, który musi wszystko widzieć, zwłaszcza to, co je, to i tak niewiele więcej zużywam.
Ale: opłata przesyłowa 48 złotych?? Co oni, kurwa, wiaderkiem ten prąd noszą czy cuś?
I do tego 23 procent VAT?
Nieźle kogoś pojebało.
Popytam, poszukam innego providera, ale czarno to widzę. Mam ENEA, konto jest na Eksa i odkręcanie wszystkiego to będzie syzyfowa praca.
Ale może warto?
Boczniaki sobie po drodze kupiłam i z marchewką i z pietruszką z niedzielnego rosołku wyszedł mi taki przysmak, że ojapierdolę.
Zapchałam się.
A że hokkaido kolejne zagrożone było spsuciem, to od razu upiekłam w piekarniku w oliwie z ziołami i czosnkiem, miejsca już w brzuszku nie mam, ale będzie na jutro. Wyszło fantastycznie
A że to dobre nawet na zimno, to mam jutro jedzonko z głowy.
I tak mija kolejny dzień, Kochany Pamiętniczku..
Wciąż rozmyślam, jak się wszystko pozmieniało, jak już nic nie wróci i jak nie mogę nic zrobić.
Bo nie zatrzymam czasu, nie zawrócę rzeki i nie powiem najbliższym, by żyli moim życiem.
Mają swoje.
I ja też mam.
Me and my Shadow.
Forever...
I ja dzisiaj placki usmażyłam,ale ziemniaczane i utarte na grubych oczkach.
OdpowiedzUsuńNa jutro mam resztę pysznego rosołu,a jak mi się zechce,to zawinę jakieś gołąbki czy cuś,bo mam kapustę włoską i inne takie,w sam raz na gołąbeczki:)
.
Zmienia się, i u mnie się zmienia,coraz bardziej.Taka kolej rzeczy i też nic do gadania nie mam.
Ale jka zwykle najbardziej to boje sie o zdrowie,żeby nam wszystkim służyło,bo wtedy z resztą damy radę.
Gotowanie dla siebie, to trzeba mieć fantazję :P
UsuńTak, też wiem, że zdrowie najważniejsze, reszta sama przy chodzi :)
Jakas moda na placki ziemniaczane:) Ja tez robilam takie pol na pol ze slodkimi ziemniakami, pychota.
UsuńI zawsze tre na duze oczka, tyle, ze wrzucam do maszyny bo kto by sie z tym meczyl. Czasem jedna czwarta scieram na miazge wtedy sie placki lepiej trzymaja.
Jesień plackowa jest :) Zauważyłam, że każda pora roku generuje jakieś frykasy. Zimą zupy, gęste, tłuste, sycące... :) A jesień jest plackowa, bo to i dynie, i cukinie i inne takie tam ;)
Usuńjakiś przepis na te placki dyniowo - ziemniaczane? taki dokładniejszy, dla ignorantki dyniowej - czyli dla mnie :) bardzo ładnie proszę :) :)
OdpowiedzUsuńZiemniaki mniej więcej pół na pół z dynią hokkaido. Poszłam po linii najmniejszego oporu, na łatwiznę i przepuściłam wszystko przez sokowirówkę :) Oczywiście, mieszając potem płyn z wysłodkami. Bałam się trochę, bo hokakido ze skórką tarłam, ale udało się. Przetarłam też 2 cebule i parę ząbków czosnku, dodałam dwa jajka i sól, pieprz, trochę gałki muszkatołowej i utartego imbiru. Jak było za rzadkie, dosypałam trochę mąki, żeby się tak woda nie lała. No a potem smażenie, jak zwykłe placki. Można też utrzeć na grubszej tarce, ale za leniwa byłam na tyle osób. Na grubszej tarce to wychodzą takie "frytkowate" plędze :) Smacznego. Może być też zwykła dynia,albo cukinia, co się nawinie ;)
OdpowiedzUsuń