dzień dziś nastał, Kochany Pamiętniczku :) Wprawdzie Kierownik Budowy plumkał, że zerwie się z pracy i na wieżę mnie wciągnie, coby mnie potem w dół zrzucić po cichutku, ale pogoda pokrzyżowała mu te niecne plany.
Może jednak jutro mnie to nie ominie, a wtedy biada mi, albowiem w Lidlu znalazłam
i zanabyłam sztuk jeden, na spróbowanie. Jakaś seria limitowana, zwana Po Godzinach. Pyszne, smak ma grapefruitowo-pomelowy. I żeby nie to, że lunęło jak z cebra, polazłabym pewno po więcej, a tak o suchym pysku pójdę spać i jutro będę do niczego.
Jeszcze tylko dwie pralki i koniec.
I małosolne zrobiłam, bo takie malutkie ogóraski są na ryneczku, a takie chrupiące, że ojapierdolę i nie oparłam się ich urokowi, choć drogie jak cholera, ale oj tam, oj tam, ja nie na wódkę, to na ogórki, na coś trzeba pieniądze wydawać, co nie?
Bo do grobu się ich nie zabierze, choć...
O proszę, jak to łatwo wylądować na tamtym świecie :P
Olałam mięso, jako że nic ciekawego nie było, ale za to nakupiłam warzyw i mam zamiar na tym dociągnąć do Zaduszek.
Zobaczymy, czy się uda.
Chryzantemy też kupiłam i tak myślę, że w poniedziałek podrzucę je do wujka Mietka, bo we Wszystkich Świętych będzie tam pompa i zadęcie, bo i poczty honorowe, i prezydent miasta wleci w tempie amerykańskim, jak zawsze. A ja chcę postać i pomyśleć.
Bo wujek wciąż, psiakrew, ma te 21 lat, a ja taka stara dupa...
No i mam do niego wujku mówić? Mój odwieczny dylemat, ale na razie nie wiadomo, jak to będzie.
Się okaże w swoim czasie.
Przyznam się bez bicia, trochę się łamałam rozmawiając z Baranem, ale...
Trzeba skoczyć na główkę. Nie ma innego wyjścia.
Trza być kwardym, a nie miętkim.
No i kolejne zdobycze mam
... te bombeczki są miniaturowe, identyczne jak te duże, lampeczki do kompletu :)
Będzie dobrze.
Bo i tak jestem miesiącami sama, więc co za różnica?
Życie wszak, Kochany Pamiętniczku, nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech.
Nawet przez łzy.
Żona Inżyniera była wczoraj niepocieszona, bo pojechali na USG, ale USG im... nie zrobiono. Bo najdokładniejsze z dokładnych zrobiono im w poniedziałek w Londynie, co zapisano w systemie, ale nie poinformowano ich, że w związku z tym mają już nie jechać na kolejne. A ona chciała sobie Okruszka spokojnie pooglądać.
Ojapierdolę.
Z jednej strony - trochę zazdrość bierze, że taka technika.
Z drugiej - spokojnie chodziłam w ciąży, w sensie, że nie szukałam dziury w całym.
Owszem, walczyliśmy o podtrzymanie ciąż, ale nie w sensie, że coś wiedzieliśmy, że tu krzywo, a tu prosto, nie, po prostu groziło poronienie.
Jedyne badanie to było KTG przed rodzeniem Pierworodnego, do dziś pamiętam odgłos jego serca.
A KTG zrobili tylko dlatego, że ciąża była przenoszona, bom... ze strachu, że ją stracę w porę nie odstawiła tabletek podtrzymujących.
A mogłam, kurde, do dziś w ciąży latać. Byłam wtedy szczuplejsza i lżejsza, jak dziś, i ciśnienie miałam OK, nawet lekko za niskie :P
No cóż, to były piękne dni.
I tak myślę, że współczesne matki, mające dostęp do neta, aparatur, badań i chujwiczego są w jakiś sposób uboższe i bardziej zestresowane jak my sprzed lat.
Ale to moje osobiste zdanie i nie zamierzam się z nikim o to kłócić.
Spokojnie czekam na Okruszka, aczkolwiek dobre myśli wciąż są wskazane, jako że mamuśka nerwowa i takie tam :)
Kilka lat temu była taka wigilia, że nie dało się inaczej. Zapalenie oskrzeli z wysoką gorączką przywaliło mnie do pościeli. Mąż bez zmrużenia powiek pobrał z zamrażarki uszka i pierogi i dał się zaprosić. Nic się nie zawaliło, rodzinka moja bez przeszkód poświętowała, ja naprawdę nie mam za złe. Jak dla mnie prawdziwa samotność jeszcze może nadejść. Albo i nie wcale.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam niezwykle ciepło.
Krystyna
Dziękuję, pozdrawiam również. Tyle, że moja już nadeszła i wbrew pozorom - nie mam już nigdzie miejsca.
UsuńAle da się z tym żyć :D
Kilka lat temu była taka wigilia, że nie dało się inaczej. Zapalenie oskrzeli z wysoką gorączką przywaliło mnie do pościeli. Mąż bez zmrużenia powiek pobrał z zamrażarki uszka i pierogi i dał się zaprosić. Nic się nie zawaliło, rodzinka moja bez przeszkód poświętowała, ja naprawdę nie mam za złe. Jak dla mnie prawdziwa samotność jeszcze może nadejść. Albo i nie wcale.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam niezwykle ciepło.
Krystyna
Zbyt częste usg jest niezdrowe,o tym nie czytała? No i niech wyluzuje,bo będą mieli małego nerwuska w domu:)
OdpowiedzUsuńMyślę,że spokojnie możesz mówić do Wujka po imieniu.
Jeszcze nie zdecydowalam czy kupić lampki:) Serduszkowe tez u nas są:)
Wiem, zwróciłam na to uwagę Inżynierowi, to nadął się jak ropucha... Nie można nic powiedzieć, nawet nic oczywistego, bo...
UsuńNie od dziś wiadomo, że jestem, kurwa, najgorszą teściową pod słońcem :P Ze się czepiam bez daj racji i inne takie tam...
Hmmm. Nie wiem, zobaczymy, jak będzie na tamtym świecie :D
Mlody do mojej siostry nie mowi ciociu, tylko po imieniu, wiec spoko... jak masz wole wowic tak mow, czy to po imieniu, czy nie :)
OdpowiedzUsuńwyobraz sobie, ze bedac w ciazy nie mialam ani jeden raz wykonanego usg, oczywiscie bylo juz dostepne, a ktg raz pod koniec ciazy na wizycie, a drugi na porodowce. Urodzilam 4 kg 59 cm silami natury, co mojego kardiologa przyprawilo o zawal i stwierdzil ze na prowincji to chyba tylko akuszerki albo jakie fleczery odbieraja porody. Ja zyje, Mlody tym bardziej. :) Nic mu nie brakowalo, ani wewnetrznie, ani zewnetrznie, a pluca... coz, cwiczy do dzis ;)
Demi, on miał 21 lat jak go zagazowali w Mauthausen... Mnóstwo ludzi w wielu moich dzieci mówi mi po imieniu, to nie o to chodzi... Na tamtym świecie nie ma FB :)
UsuńTak, rodziłyśmy w innych czasach, innych uwarunkowaniach, sama nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej, staram się o tym nie rozmawiać, bo... nie jestem trendy i nie mam racji. A że pamiętam, jak moja teściowa wciąż opowiadała, że rodziła w domu u leżała w łóżku po porodzie dwa tygodnie, zamykam mordę na kłódkę. Bo ja wyszłam 2 dni po porodzie ze szpitala i stanęłam w kolejce po żarcie. Nie, że się nie szanowałam, ale teściowa dla mnie nie stanęła. Ona miała wszystko z czarnego rynku, a ja nie... Ale to temat na długą notkę :D Więc nie porównuję nic... :)
Kochana teraz współczesne mamuśki są bardziej wrażliwe :) już kiedy ja w ciąży byłam jakieś dziwne przewrażliwienia się nasilały... ale ja nie o tym. podziwiam Cię za to , że zawsze masz czas i serce żeby pobyć i zadumać się nad tymi, którzy odeszli... ja się tego co roku boję i trochę odbębniam. lecz teraz czuję, że skoro Krzysiek wybrał taką drogę do nieba, to posiedzę nad jego grobem dłużej. u niego.
OdpowiedzUsuńimbi.
Ano, Imbi, każda ciąża jest inna i wyjątkowa.
UsuńPrzytulam mocno, bardzo mocno. Nie masz co podziwiać, w moim wieku się człowiek nastawia na Umarlaków.
Mój brat wybrał drogę Twojego Krzyśka.
Dlatego przytulam Cię mocno, bardzo mocno, bo wiem, jak to boli.
Jakby, kurwa, nie było w życiu innego wyjścia, wybrali najłatwiejsze.
Trudne, ale najłatwiejsze.
Kurwa mać...