piątek, 14 października 2016

Znów

wstał dzień, aczkolwiek zmuszenie mnie, Kochany Pamiętniczku, do otwarcia oczu przypominało syzyfową pracę. A spać poszłam o 21.30.
Ale potem było już z górki, bo




... nie mogłam się oderwać i trzaskałam zdjęcia jak głupia...

A potem poleciałam na przystanek

po drodze widząc inne cuda wianki.
Klapnęłam w autobusie, który dziś o dziwo, spóźnił się tylko minutę (co czułam moim jędzowym nosem, wypryskując z chaupki w ostatniej chwili i rezygnując z wizyty w Faworze)...
Jako że przypadkowo wyniuchałam, że Pierworodny o tej samej porze co ja jeździ do pracki, zagadałam, no i oczywiście synek-kretynek z niego wylazł, co sam nazwał po imieniu. Pisze do mnie, że będzie dziś z 6 metrów na główkę skakał.
Ojapierdolę.
Potem po samokrytyce, że wie mama, że ze mnie synek-kretynek bił się w piersi i kajał, ale co mi ciśnienie podniósł, to moje :D
No nic...
Dojechałam w pracowe okolice

które witały mnie tak i podreptałam do górczyńskiego Fawora, ale niestety, tam jagodzianki okazały się pączkowate i cały pogrzeb na nic.
Pracowy dzień zaś, który powinien być młynem, płynął leniwie i spokojnie, tak że o 13 pogoniłam towarzystwo, wyrwałam im z zębów i kompików co się dało i o 14 pomaszerowałam w siną dal, w siną dal, lewa, prawa, bez czerwonej podwiązki pod tą suknią.
A że dojście doautobusowe plus jazda i kwitnięcie na przystanku, nawet w wersji bezprzesiadkowej zajmują mi tyle samo czasu, co spacerek, ze względu na słoneczko i wczesną porę zdecydowałam się na niewąchanie smrodów (w jednym miejscu po drodze jednak zawoniało plastikiem, ale oj tam, oj tam).
I koło Panoramy przypomniałam sobie, że butów tak naprawdę nie mam. Bo te fajne przemakają nawet przy mżawce, z dwóch par cudnych jedna ma podeszwę tak zdartą, że też wody nabiera przy lada deszczyku, a ta, w której łażę hmmm... ma już podeszwę cienką jak karteczka i każdy kamyczek, i ziarenko piasku pod nią czuję, nie mówiąc już o tym, że jeżdżę na każdym kafelku jak na ślizgawce...
Zatem wlazłam do Panoramy, bo tam jest maciejkowy sklep. A nie wiadomo kiedy znów będzie pogoda na łażenie.
A kartę, o której chłop nie wie, mam już prawie spłaconą, więc...


tadam, maciejkowe butki mam. Granatowe. Były jeszcze trochę wyższe, ale wtedy obcierałyby mi kostki, więc wzięłam te niższe, mają wyściółkę, więc jak nie będzie kopnych zasp, powinnam do wiosny przebiedować. Jak nie, mam kozaczki i takie piętnastoletnie buty od Wojasa, które zawsze zakładam, jak solą sypną, bo... są nie do zdarcia. Wyglądam w nich jak włóczęga, ale oj tam oj tam, ten model tak ma :P
Miałam na sobie sweterek i poncho, ale w Panoramie myślałam, że orła odwalę. Rano zimno było, zero, ale sweterek i poncho spełniło swoje zadanie, do tego rękawiczki i ciepło było. W Panoramie zaś panie w T-shirtach, a ja schylając się, żeby buty naciągnąć, czułam, że zemdleję z gorąca. Cóż było robić - zrobiłam strip-tease. Nie rozumiem tej polityki hajcowania w galeriach na maksa. W środku jest goręcej, jak latem na dworze. Latem to tam fajnie, bo można się schłodzić. Co więc szkodzi zostawić tę letnią temperaturę na jesień i później? Ekspedientki latem też chodzą w krótkich rękawkach. A o tej porze każde wejście do takiego sklepu to się o udar prosi.
Są rzeczy, których nigdy nie zrozumiem. Nie mają termostatów?
Ja w pokoju w tej chwili mam 22, na noc skręcę kaloryfer, bo mi za gorąco.
To był jeden dzień,
Nie pojadę jutro do Umarlaków, bo ma znów padać, Księżyc w pełni za oknem otulony jest lisią czapą, więc pewnikiem padać będzie.
A potem po weekendzie cztery szalone dni i zobaczymy, co dalej.
Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgodzić trzeba,
Moja Synowa jest człowiekiem dobrym i podziwiam ją, aczkolwiek nie rozumiem.
Jaraliśmy się wszyscy na FB zdjęciem z manifestacji, z napisem: Kota se ochrzcij! Jak dla mnie i innych ubaw po pachy.
A ona martwiła się, żeby kotkowi nie stała się krzywda i żeby nie było mu przykro...

Lubię ją, aczkolwiek dziwniejsza jest nawet ode mnie... :)



10 komentarzy:

  1. Kot rano wstaje..ja juz leciałam w swiat po 8 wiec na takie widoki sie nie załapałam,ale wczesniej mgła była.
    Butki jak wygodne to czemu nie,ja chyba zostane przy ubiegłorocznych ,a na takie sniegi czy mrozy to mam tez grubsze sportowe,moze oblece sezon bez kupowania nowych.
    W pokoju mam do 21 st.na noc tez skrecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię kupowania nowych, ale jak mus to mus :)

      Usuń
  2. Piękny poranek! Ja nie musiałam dzisiaj oglądać wschodu słońca, wolny dzień, spałyśmy z Klarą do 10:)
    Buty bardzo fajne! Przydałyby mi się jedne na płaskim, muszę się rozejrzeć.
    Też nie lubię gorąca w sklepach, od razu odechciewa mi się przymierzać i kupować. Za to w domu tak ładuję do kominka, że chodzimy w samych majtkach :)
    MamaKlary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dom to dom, ale trudno w markecie w gatkach popylać :p Polecam Maciejkę, jak coś, mają ją też w sklepie eobuwie :)

      Usuń
  3. to jak sobie moj Mlody znajdzie dziwniejsza kobite niz ja... to strach sie bac co za fantazje panna miec beezie ;)

    butki wygladaja przyjemnie. Niech sie dobrze nosza.

    I tak, dziura w dachu to okno dachowe malych rozmiarow. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Dziury współczuję. Ale pracowałam 10 lat w piwnicy...

      Usuń
  4. Wschod slonca przecudny!!! Butki fantastyczne.
    A synowa? no coz synowe tak maja :)))
    Moja tez kocia mama, lubimy sie bardzo ale jak zapowiedzialam, ze ze wzgledu na kota nie bede goscic u nich w domu to sie troche zmartwila. "ale naprawde? przeciez kota mozemy zamknac na ten czas w sypialni" probowala jak mogla.
    Na co ja powiedzialam "naprawde i kota nie bedzie sie nigdzie zamykac i powinnas sie cieszyc, ze nie bede wizytowac, pamietaj nie jedna synowa by sobie tego zyczyla" na tym sie skonczylo. Kochamy sie wiec wzajemnie ale albo na neutralnym gruncie albo u mnie w domu. Poza tym bardzo ja lubie, a ze kot? No coz taka widac moja karma :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi koty nie przeszkadzają, ale łażące po blatach i stole tak. Widocznie to akcja delikatna: jak się bezboleśnie pozbyć teściowej. Życie :P

      Usuń
  5. Buty ładne, niech dobrze służą:-)
    Co to za "maciejkowy" sklep?. Pozdrawiam:-)
    Wielkopolanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) LUPO w Panoramie na Górczynie. W innych sklepach trudno dostać.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń