Sceny balkonowe podziałały, no może nie do końca, ale dostał 10 poleceń, a jak wiadomo, facet może dostać jedno naraz.
Czułam się dziś nieswojo, bo wczorajsze piwo nie do końca ze mnie wyparowało, jak jechałam do pracy, a na dokładkę rozkojarzało mnie, że nie mam ajfoniczka kochanego. Został u Inżyniera na służbie, bo mieli dzwonić, jak pojadą z kanapą. Co kawałek macałam się w okolicy kieszeni, nie grało mi nic (nie wiem, gdzie jest player), do Sikory nie mogłam porannych pozdrowień napisać i w ogóle ciulato. Wlazłam do redakcji, odpaliłam kompa i rzuciłam się w wir pracy. Jak wiadomo, siedzę tyłem do drzwi. Nagle kątem oka widzę, że stoi obok kolega i widzę, że mówi, że przyniósł wydruki, kiwnęłam głową, że OK i dalej tyram i nagle w głowie zapala mi się jarzeniówka, że coś jest nie tak!!! Dopiero po dłuższej chwili dotarło do mnie, że nie słyszałam, jak wszedł, bo nie założyłam aparatów :) Zrobiłam te wydruki, odnoszę i mówię, że przepraszam, że go tak olałam, a on na to, że się bał, że mi coś jest bo byłam jakaś inna :) I pomyśleć, że kiedyś bałam się aparatów, bo co ludzie powiedzą. Fakt, że niektórzy dalej się oglądają (nie, nie z pracy), ale mam to w dupie... Aaaauuuuć... Szkoda tam tkać aparatów.
Już o 11 przyjechali z kanapą i Inżynier zameldował, że bierze się do roboty, a mi udało się wyciągnąć KB i pomógł Inżynierowi wynieść komodę i moje biurko. Nic nie jest jeszcze dopieszczone, ale... śpię w swoim pokoju, mam już wszystko, co mi do szczęścia w nim potrzebne, z resztą sobie poradzę. Mam nadzieję, że Inżynier ogarnie do końca kable i będzie można zacząć normalnie żyć.
A tyle go dziś widziałam, co rano padłam na kolana i czule w jeżyka wycmokałam, bo przed moim powrotem poleciał na randkę, ale co tam, drugi raz już młody nie będzie.
W pracy stoją na baczność i salutują, bo wiedzą, że nie ma opcji zostawania Starej Jędzy po godzinach i o dziwo!!! Teksty są i spływają równomiernie :) Czyli czasem trzeba zrobić entree na scenie i będzie si, jak Inżynier mówi.
Zrobiłam zakupy, podonosiłam drobiazgi, ugotowałam obiad na jutro (je, Skubaniec, jednak mu smakuje), a na odzyskanym ajfoniku znalazłam SMS, że mam w lodówce 3 piwa i nie mam się krępować. Cfaniak, wie, że będę na niego czyhała, to chce mnie upić, żebym nie czekała. Ale ze mnie za stary wróbel na takie plewy.
Po dwudziestej jeszcze dentysta i mam nadzieję, że to wszystko ku końcowi będzie zmierzało i znów starojędzowa historia potuczy się nudnie i wolno...
Że ogarnę tę kuwetę.
Bo jest moja i lubię ją.
Dziewczyna Inżyniera zaprosiła mnie na randkę.
Z Inżynierem na przyczepkę, ale co tam.
Zaprosiła, więc może nie jestem taka najgorsza i są gorsze ode mnie??
Bo Królowa Pierworodnego nigdy na taki pomysł nie wpadła.
Kochamy tych samych mężczyzn, tylko inaczej, więc powinnyśmy być sojuszniczkami, nie wrogami, nieprawdaż??
A może się mylę??
Nie walczyłam z moją Teściową o Eksa. Ona kochała Go bardzo mocno. Mocniej jak ja. I tego Jej nie odbieram.
Za to, mimo naszych nieporozumień i niezrozumień oddaję Jej pierwszeństwo. Kochała Go do końca. Ja tak nie potrafiłam.
Tylko matki mają tak nasrane w głowach :)
To przywilej matek:)
OdpowiedzUsuńSceny balkonowe podziałały, no może nie do końca, ale dostał 10 poleceń, a jak wiadomo, facet może dostać jedno naraz. proszę o przetłumaczenie z Twojego na moje :D no nie kumam o co cho
OdpowiedzUsuńi tak se nie wmawiaj że jesteś taka ostatnia Jędza
a do notki niżej ja uważam że nikt nie powinien sam funkcjonować bo taki samotnik robi wsio po swojemu tak jak uważa i myśli że zawsze ma rację i robi dobrze a wiadomo nie ma idealnych ludzi nawet ja potrafię zmienić punkt widzenia
Hmm... To, że wyplułam z siebie wszystko, co mam na wątrobie w stosunku do moich dzieci. Pech, że trafiło na to niewinniejsze, ale też mu się nazbierało, więc dziś po powrocie do domu okazało się, że zrobił już wszystko, a nawet więcej :) Jutro mam wolne i zaorzę biedaka na śmierć :) Dziś uciekł przede mną :)
Usuń