niedziela, 8 września 2013

Przerwa na łączach

była, co ponoć niektórych wkurzało, a inni snuli spiskowe teorie dziejów. No cóż, blog nie jest dany raz na zawsze, wszystko ma swój koniec, a ja... mam czasem dni, że nienawidzę sama siebie, więc lepiej, że znikam.
Nienawidzę września, bo wrzesień w moim życiu ciulatym miesiącem jest.
I do tej ciulatowości wrześniowej dołączyło się przepracowanie, i wszystkie inne cuda wianki. Ciągnęłam trzy fuchy naraz, wciąż myśląc, że mieszkanie gnije, ciągnęłam, zaznaczam, w "czasie wolnym", mrucząc pod nosem: bo pani pracuje tylko na pół etatu. Z tego ciągnięcia 80% było bezproduktywnym czekaniem, a pozostałe 20% można było o kant dupy potłuc, bo jak wiadomo, złej baletnicy i spódniczka przeszkadza.
Ale nic to...
Postanowiłam zrobić sobie dwa dni dobroci dla Starej Jędzy.
W sobotę zrobiłam sobie dobre jedzenie i czekałam na KB, bo mieliśmy jechać do Agaty. Niestety, KB coś wypadło i nie pojechaliśmy, więc topiłam smutki w alkoholu, a co tam.
Noc za to dobrze przespałam i obudziłam się z silnym postanowieniem poprawy.
Zjadłam śniadanie, ogarnęłam kuwetę i poleciałam do wujka ze świeczuszką, jako że za 3 dni rocznica a mnie u Umarlaków nie będzie.
Na przystanku w oczy rzuciła mi się jesień


Zapaliłam i udałam się na Ogrody do Botanika, a tam był festyn, z okazji że ogród założono ;)

Z festynem ku czci połączono kwestę na Hospijum Palium, ci, co czytają bloga Zorki wiedzą, o co chodzi. Na hospicjum kwestowało mnóstwo ludzi, młodych, starszych, a ja natrafiłam na takich przystojnych młodzieńców :)

Dawnych wspomnień czar...
A potem spacerek po Botaniku, obfitujący w niespodziewajki, bo przyroda wciąż jeszcze nie jest zdecydowana, czy to już jesień, czy jeszcze lato.
Myślę, że to...
... gwiazdami lśnią szafirów bezbrzeża, i cisza wkoło, niczym w przeddzień święta i wiem, że najwyższa życia mego nuta - jeszcze nie wzięta...



Na gofry ani na loda się nie skusiłam, ale myślę, że co poniektórzy mieliby przerąbane... ;)







Niektóre iglaki wyglądały bajkowo, jak utkane z mchu i paproci...

I oczywiście nie mogłam ominąć ulubionej nieulubionej rzeźby Inżyniera - kobiety nietrzymającej moczu. Dziś wyjątkowo intensywnie nie trzymała, a na cembrowinie fontanny odchodziła masowa produkcja sweet foci w pozie tancerki :)

 Z okazji festynu wystawiono rzeźby i tak spotkałam ślimaka...
... gekona, nie dał się zbliżyć do jabłuszek...

 Kwiatek, hmmm, dla mnie to maczuga, ale widocznie autor chciał coś innego powiedzieć ;)
 Jutrzenka... Oj tam, oj tam...
 I Wenus, nie wiem dlaczego wszystkie kaleki to Wenus. No dobra, pozowalam, ale autor przesadził, cycki mam mniejsze i nie wiszą tak, ale prężą się dzielnie, a brzucho, no cóż. Mój Tato mówił: bez dupy i brzucha to nie dziewucha ;) O cycach też coś było, ale zapomniałam :D
A to Mistrz Paderewski. Cikawe, czy rozpoznałby się w autoportrecie???


Idziem dalej, proszę wycieczki, pięknie, letnio, jak w marzeniach...





 I tadam!!!! Upolowałam ;)

I jeszcze raz...





Za zakrętem był dyniowy zawrót głowy, ale dyni nie kupiłam, bo poszaleli, 15 zł za dynię?? :) Na targu dostanę za 2 taką małą, więc tylko oczy napasłam i poszłam....

a tam...

pszczele historie opowiadali rzut beretem dalej...



A za nimi była okrutna rzeźba. Dla mnie okrutna, skojarzyła mi się z rozdziobią nas kruki, wrony i jak wiadomo, boję się ptaków. Zatytułowana Człowiek i ptaki.




I tak sobie tuptam po ogrodzie, a lato bylo piękne tego roku, jak w pamiętnym 39...




 I jabłuszka sobie spokojnie na trawce gniły, cisza, spokój (hmmm...słuchałam muzyki)....
I znów udane polowanie :)
 Ile motyków widać?? Znajdź motylka ;)


Furtka jak w Alicji w Krainie Czarów....


 Majestat...

 I ostatnia rzeźba - Znak :_)
I pomyślałam sobie, a co mi tam i strzeliłam sobie sweet focię :)
O, takiego motylka dostałam, bo akcja nazywa się Motyle dla hospicjum...

No dobra, drugą też strzeliłam :)

A w domu sfociłam łupy:

 Dżem dyniowy, chlebek dyniowy i ceramiczne obrazki na ścianę, jeszcze nie wiem, kto je dostanie... :) Obrazki to w ramach datku na hospicjum kupiłam.
A to będę hodować, razem z hospicyjnym motylkiem.

Zjadłam obiad i wzięłam się za papiery i naprawdę, skarbiec mam :)
Bo to i - nie wiem, od którego, bo się nie podpisał, ale to nieważne...

Pierworodny był zaś miszczem pisania kartek  i listów:)


 Nasze najdroższe :*

Tja, sierotka, nie wiem, skąd ta kartka wysłana do Cioci w innym mieście znalazła się w moich papierach, bo w moich ją znalazłam, nie w Ciocinych.


A potem znalazłam to. Kto chce, niech czyta, zapisuję to, bo dla mnie to skarb. Nie wiedziałam, że tak myśli... Jest skryty. Nie pamiętałam, że kiedyś tak pisał. Tym cenniejsze to dla mnie...






I... zlustrowałam się. Nie pamiętałam, że należałam do związków :)

Proletariusze wszystkich krajów łączcie się :D
Wpadł KB i pojechaliśmy do Agaty. Kupiłam szafę i będzie się działo, bo... potrzebuję na nią dwa dni, bo jednego przywiozą, a drugiego zmontują :D
Hasta maniana...

A skarbów mam jeszcze od metra. Chcę kupić skaner i wszystko zeskanować... I do czytania mam jeszcze pierdyliard listów. Od miłości, od koleżanek, od rodziny. Powoli zaczynam nizać paciorki mojego naszyjnika, moich wspomnień, już zapomnianych chwil, bolesnych, ale i wzruszających.

Wzruszające są wspomnienia po wspomnieniach.

17 komentarzy:

  1. O jak to dobrze, że już wróciłaś:)) Stęskniłam się za zdjęciami i literkami.
    Wzruszające te wspomnienia,albo ja taka ckliwa się robię.
    :))
    Spacer fajny,ogród ładny,ciekawe rzeźby ,lubię takie cuda oglądać;)))
    Kącik pszczelarski i domek dla owadów też mi się podobają.
    Powinny być takie edukujace stałe ekspozycje w wielu miejscach w całym kraju!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Jestem jak zły szeląg, zawsze wracam. Brakowało mi tych spacerów, ale się nie dam :)

      Usuń
  2. Ale wróciłaś z przytupem ;)
    Te listy od dzieci...ech...Moja Kijanka przysłała mi tylko jeden z obozy harcerskiego.
    Wspomnienia...wspomnienia...
    A ty oderwałaś się od codzienności i miło spędziłaś czas.
    Każdy z nas ma takie chwile kiedy chce zniknąć...nie być :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I zachowałaś ten jeden?? Mam wszystkie, które przysłali, ale wiele tego nie ma. Jest ogromny zbiór widokówek, wymagających uporządkowania. I parę - dla mnie relikwii nieomal - rzeczy pisanych ręką mojej Mamy...
    Wiem, gupia cipa jestem, ale dobrze mi z tym... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, musiała bym w szpargałach szukać a nie chce mi się ;)

      Usuń
  4. Cudne zdjęcia :) przecudne łupy!! ach widoczki z wierzbami przepiękne :D
    Co do kolekcji to też mam kilka kartek z tym "mróweczkowym" pismem :) - może chłopaki charaktery mają różne ale "charaktery" pisma te mróweczki są identyczne :) cieszę się że wróciłaś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sikora, ktora wersja by Ci pasowala do image'u?? Niebieska czy brazowa??

      Usuń
  5. nie znikaj tej notki bo tylko przeleciałam a chcę przeczytać to opowiadanie o rodzinie ;-) wieczorem chcę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, Zmoreczko,nie zniknę :) Nie oślepnij od bazgrołów... :)

      Usuń
  6. A mi ta pani nietrzymajaca sie bardzo podoba
    mam prosbe czy przeslalbys mi na emilka to zdjecie (oczywiscie jak bedziesz miala czas) to bym sobie w ramke oprawila
    plis plis plis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poszły wszystkie, jakie znalazłam na dysku.

      Usuń
  7. w ogóle się nie dziwię że zostawiłaś Sobie na pamiątkę pracę swojego syna,
    pięknie napisał i tak po dorosłemu.
    Musisz pękać z dumy, potwierdza się że dzieci dużo widzą i rozumieją chociaż nam wydaje się inaczej.
    W ramki jak nic.

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję, Jolu, nawet nie wiedziałam, że ją mam, nie pamiętałam... Już dawno mówili: na stos, naftą polać i podpalić... Teraz biorę każdy papierek do ręki i czytam (nie wyrzucam nic, co jest zapisane, dlatego zastanawiałam się, gdzie jest przydział, do cholery)... Moim marzeniem jest to zdigitalizować... Choć to już nie będzie to, ale łatwiejsze do ogarnięcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu przydział zgubiłaś? :))))

      Usuń
    2. Nie, teraz mam go w sejfie w banku... :) Ale 10 lat szukania z moją miłościa do papierków, wyobraź to sobie ;)

      Usuń
  9. fajnie napisał !!! a bardzo pięknie napisał o Tobie ! kurde nie zostawałam Kubowych zeszytów z późniejszych lat bo te z pierwszej klasy mam ( dzięki mojej Mamie ) o kartkach mogę zapomnieć bo niestety teraz era esemesów i nawet jak kupi jakąś kartkę to ją przywozi nie zapisaną bo "poczty nie widział " ech
    ale ja takie wesołe kartki z kolonii przysyłałam a mój brat zawsze oszczędnie "pozdrawiam Darek"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajnie, Zmorko, nawet go nie podejrzewałam, że tak myśli, bo on zawsze: matka się nie zna i matka do nogi... :| I jeszcze: podaj mi piwo, kobieto... :|

      Usuń