poniedziałek, 30 września 2013

Siedzieć w domu

w taką pogodę, to grzech...

7,15 km, 445 kcal, 0,25 l potu. Nieźle. To prawie 12 tys. kroków. Cudnie :) Tak trzymac :) 
 

Update

 Ale po kolei.

Poleciałam rankiem do Lidla i zaczęłam się szczypać, bo fakt, kupiłam ten bilet na Gwiazdkę, ale przecież ona daleko. A tu... tadam

Czy "Jingle bells" grali, nie wiem, słuchałam "Gdy mi Ciebie zabraknie". A polazłam po imbir, bo mam zamiar zrobić taki jaki jadłam w knajpie do sushi, ten, co mi smakował płynem do mycia naczyń, bo mi smakował bardzo.
Wiem. Zboczucha.
Potem poszłam na Manhattan, bo mi się kapusty kiszonej zachciało, a do pstrągów surówka w sam raz, a i pstrągi w Lidlu dorwałam. Tęczowe, żeby nie było. Wszędzie te geje :)
No a potem kijki, a jak wróciłam do domu to mi szajba odbiła do końca i taką starą drabinę, co przeżyła nalot srajd, ale której już nigdy do mieszkania nie wstawiłam pomalowałam i prosz...


Prawda, że piknie wyszła?? I tak sobie chytrze myślę, że jak wyschnie, to wystawię na korytarz i świchnę na nią nieboszczyka prawie scindapsusa i inne cuda wianki, bo takiego obśrupańca to wstyd, ale taką pikną?? Najarałam się chyba farbą, została mi od kalorydera w małym pokoju, więc czysty zysk. Obśrupanej by pewnie nie ukradli, ale taką?? Kto wie. Ale trudno, zaryzykuję, jak przetrwa będzie jak znalazł na wiosnę, jak uda mi się balkon odnowić (w co wątpię), ale... może jednak?? Tak to po japońsku wygląda, jak wyschnie, popozuje mi z kwiatkami. Może uda im się tym razem zimę na korytarzu przetrwać? Mam jeszcze stolik do zabejcowania, ale to jutro, bo dziś już mam lenia.
Tydzień czekania na meble i resztę, a tu jakiś nieznajomy nr wydzwania. Czasem ktoś nie doczyta i dzwonią, więc cała w nerwach piszę, że o co lotto i... przestało dzwonić. Wiem, że call center to ciężka praca, ale do jasnej ciasnej jak ktoś nie odbiera to nie odbiera, a w smartfonach baterie takie, że padają od takiej nachalności, a nie zawsze jest gdzie podładować!!! Jak czegoś potrzebuję, sama szukam i faktycznie, takie dzwonienie to żerowanie na ludziach.
  Update2
Kurwa, dalej dzwonią... :( 
 
Update3
Jednak ktos oprzytomnial. Reszta mebelków dotrze w piątek, więc będzie się działo... Jak znów będą mieli poślizg, to dupa, bo kiedy zakupy na sobotę zrobię? :( Będę trzymała co najwyżej dziewczyny o suchym pysku, a co ;)
 

14 komentarzy:

  1. A lezec?Czy tez jest grzechem?Gratulacje,podziwiam,ktosia

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję, To zależy, na którym boku, jak na płasko, to jest OK ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny pewnie przywiozą coś do zmoczenia pyska:)Zazdraszczam Wam tego spotkania.Pytałaś o mój remont...ma się jak najlepiej w odróżnieniu do mnie....Majster od łazienki to kolejny oszołom wiatrem podszyty...słuchając tych majstrów a potem widząc ich robotę mam wrażenie jakbym śniła sen wariata.W gadce to on nie tylko już zrobił mi łazienkę ale postawił mi zamek obronny z fosą i mostem zwodzonym:))A realnie wstawił okienko,i pociągnął kabelki ode prąda...i chwilowo znikł bo ponoć musiał bo sprawy rodzinne itp..ok,poczekam póki co choć była chwila,że przeprowadziłam z nim rozmowę,która miała zakończyć się wyciepnięcięm onego na zbitą twarz...po rozmowie stwierdziłam,że ja w ogóle nie jestem asertywna i dziad został:)Ale jestem właściwie pewna,że każdy kolejny byłby jemu podobny, dobrzy fachowcy wyjechali za chlebem, zostały papruły.Wiesz,mieszkam w starym poniemieckim domku, gdzie zawsze jest coś do zrobienia, jedno ogarniesz,drugie się posypie.Ale na łazience i przemalowaniu kuchni skończę.Wiosną może korytarz...ale to się okaże bo i budżet ograniczony.
    Tobie tutaj współczułam niejednokrotnie tych nerwów i szarpaniny, dlatego z przyjemnością czytam jak już się mościsz na nowo:) jak oswajasz po swojemu odzyskaną chałupkę.Czekam z niecierpliwością na zdjęcia zamontowanych roletek bo przecudnej urody są:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszystkie remonty są podobne do siebie :) Kawałek ściany spaprany zamalowałam, nie przejmując się detalem typu gładkość. Jest czysto i to jest najważniejsze. Tak, u mnie wszystko powoli zmierza ku końcowi.

      Usuń
  4. Drabina super! Kwietnik będzie z niej w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
  5. e się nie nerwuj damy radę , ja już wiem gdzie spożywczak więc luzik a tak poza tym z głodu jeszcze nikt nie pękł :D
    ale że w Lidlu już gwiazdka !!! ooo to za chwilunię sylwester a ja nie mam się w co ubrać aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyczę Ci sukienkę, Na Ciebie będzie jak ulał, więc nie martw się na zapas ;)

      Usuń
  6. U nas też już w Lidlu gwiazdka, widziałam naocznie :)
    I nic nie kupuj, będziemy jeść pyry i pić wodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy u mnie właśnie z pyrami problem, bo nie jadam od dawna. Ale wodę mam, nie bój się, nie wyschniesz. Święconą też mam ;) Jakby co... :)

      Usuń
  7. Matko Bosko! Koniec września i już święta w sklepach?!
    Kwietnik-drabiniasty, świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, w same świeta się już potem świąt nie chce... :)

      Usuń
    2. to byłam, ja-mama Klary;)

      Usuń