wraca w stare koleiny. Dziś 11 godzin w pracy, pracująco, a jakże, ale... zostałam zaproszona do kameralnego grona szczęśliwców, którym sam Boss, no paczcie i zazdraszczajcie
szampana nalał. Wznieśliśmy toast za nowe dzieło, którego dziewiczy numer wyszedł spod naszej ręki, a w czym miałam osobisty udział. Okazało się, że w związku z tym będę miała więcej pracy, bo w naszej perełce poszły takie kiksy w reklamach bez mojego oka, że to nieporozumienie. Zatem będę robiła reklamy, ale nie narzekam. Jako że praca dziś pchała się drzwiami i oknami, nie świętowałam długo
ale kieliszek powolutku opróźniłam.
I tak, jak nie lubię szampana, bo mnie po nim żołądek zawsze boli, ten smakował mi wyśmienicie, a był to (polecam, tak, tak, kryptoreklama)
Sprawdziłam na wujku, od 20-25 zł, da się przeżyć :)
Inżynier zaś rano wstał, przyjął kolejnych 10 przykazań i o dziwo, wszystkie wykonał :) Dom się więc robi domem, w sobotę umyję okna, niezależnie od pogody, bo mam już po kokardę brudnych. Jutro akcja Drzwi, chcę, żeby Inżynier je jeszcze wstawił i obił, potem mu odpuszczę, bo gros zrobił. I pozostaje nieszczęsny kabel od routera, który jednak musi się gdzieś piąć, bo w całym przedpokoju jest tylko jedno gniazdko do prądu. Pewno znów skończy się na prowizorce, trwającej 10 lat, bo w sumie komu to przeszkadza?? Mi nie :) Ale szafy i inne nieprzesuwalne przeze mnie meble są już na miejscu, więc mogę nosić, przekładać, kombinować... Nowa kanapa jest wypasiona, wygodnie się na niej śpi, ma na samym spodzie feler, ale... olewam, jest na spodzie, a życie jest za krótkie na reklamacje. W sumie tak, jak wszyscy majstrowie są paprułami do potęgi, tak wszystkie meble kupione mają jakiś drobniuteńki feler. Ktoś mi mówił, że producenci liczą na to, że się machnie ręką i ja właśnie macham. Szkoda życia, nic nie jest idealne. Znajomi reklamują na okrągło jeden stół, bo coś tam, coś tam, bo szramka była. Ojaciepierdolę. Szkoda zdrowia, nikt ani nic nie jest idealne... Niedługo pewnie wróci piękna pogoda, bo moja spółdzielnia przymierza się do rozpoczęcia sezonu grzewczego. Odkręciłam więc kurki i czekam... :)
Owinięta w kocek i racząca się miodowym, z nadzieją, że mnie znieczuli i zasnę, bo do snu mi daleko.
A Inżynier jest ideałem złotej rączki, jak dla mnie, bo zrobił wszystko i zrobi więcej za jedno piwo z chili :)
No dobra, w ramach kochania posłałam mu łóżko, co by się nie przemęczył, jak dziś z kolejnej lumpki wróci (a może jutro??) i żeby rano wstał i żebym mogła w niego znów poorać.
I ze śmiesznostek. Sąd, nie pamiętam już w jakim mieście, uniewinnił rolnika z tego, że mu się locha urwała i puściła z dzikiem, rodząc małe :) Nie wiedziałam, że istnieje zakaz krzyżowania dzikich i domowych zwierząt bez specjalnych zezwoleń specjalnych instytucji. Czysty rasizm w zwierzęcym wydaniu, a kto odpowiada?? Właściciel, że cnoty loszki nie pilnował ;)



cześć przeczytałam ale już musze lecieć pa
OdpowiedzUsuńmasz rację ,bez przesady z tym reklamowaniem,pewnie,że czasami trzeba,ale jak to pierdółka,to nie ma sensu kruszyć kopii.
OdpowiedzUsuńKable mnie zawsze ,ale to zawsze wkurzają,u mnie ruter w przedpokoju i pieknie wraz z gniazdkiem do telefonu zdobią widoczną scianę.
W ogole jak jestem zmeczona i rozdrażniona,to jak popatrzę na to mieszkanie to wkurwia mnie wszystko!