wre, Kochany Pamiętniczku.
Nowego kolegę mamy, pani M. daje namiary.
No to grzecznie piszę, że do korekty to do mnie. Troskliwie pytam, czy zna znaki korektorskie, bo młodzi nie znają.
Harmonogram podaję.
Odpisuje, że zna, no i żebyśmy na ty przeszli.
Zamurowało mnie.
Tak już na pierwszej randce, bez niczego?
I nie, oprócz mojej D. nie jestem w całej redakcji z nikim po imieniu. Dla mnie to fajna zasada - są tu ludzie z mojego pokolenia, ale i tacy, którzy mogliby być moimi dziećmi.
Jako że startowaliśmy stacjonarnie jakoś nikomu nie przyszło do głowy tykanie, a ja się nie pchałam - nauczona doświadczeniem z poprzedniej pracy, gdzie z wieloma byłam na ty - było OK. Ale nie byłam na ty z szefem fotoskładu, który wszystkich kurwami obrzucał. Na mnie był cięty jak szczerbaty na suchary, świństw narobił, ale nigdy kurwą nie rzucił. Bo jak: pani kurwa?
A tu nagle ni z gruszki, ni z pietruszki gość, który jest nowy w zespole chce być ze mną na ty?
Cały mój savoir vivre zadrżał w posadach.
Bo na pewno nie jest starszy ode mnie (nie jest, wygooglałam go sobie, ze zdjęcia wygląda na oko na czterdzieści-czterdzieści parę, nie umiem oceniać tak ludzi, czyli mógłby być moim synem).
Nie jest też moim przełożonym.
Jest mężczyzną.
No i nie znamy się w sumie, to był drugi emilek :)
Odpisałam, że nikt w redakcji nie mówi do mnie po imieniu, pewno ze względu na szacunek dla moich siwych włosów, ze strachu przede mną, a już na pewno jestem nestorką, choć nie dociekałam tego. Że OK, jestem internetowa, netykieta tykająca jest dla mnie OK.
Zobaczymy, co będzie dalej, ale szczerze mówiąc - zniesmaczona jestem.
I nie, że nie daję się tykać. Jestem na ty z młodymi - moje synowe mówią mi po imieniu, bo mówiły tak, jak były dziewczynami chłopców, nie widzę powodu, by po ślubie miały mi zacząć mamować.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat?
Nadmieniam, że na stronie pracowej jestem w całej okazałości, zdjęcie wprawdzie sprzed jakichś 10 lat, no ale na świeżo po studiach na pewno nie wyglądam...
No i chyba ogarnia stronę pracową, nawet jak pracuje zdalnie z Warszawy.
Warszawa i wszystko jasne.
Nie ta strona Wisły, co Wielkie Księstwo Poznańskie... :P
Mnie trudno sie wypowiadac, bo tu wszyscy wszystkich tykaja, jest znacznie mniej formalnie niz w Polsce, chociaz w pewnych sytuacjach czy na gruncie zawodowym uzywa sie formy pan/pani (Sie). Aleee... mnie osobiscie nie spodobala sie propozycja tego nowego, bo netykieta z jednej, ale brak manier z drugiej. Gdzie sie podziala Twoja asertywnosc? Sie pytam? Wiem, zaskoczyl Cie, ale ja na Twoim miejscu powiedzialabym, ze wole formalnie i tyle. Przynajmniej na razie, a z czasem byc moze rozwinie sie sympatia, wodki sie napijecie zdalnie czy cus i bedzie brudzio. Jestem zniesmaczona.
OdpowiedzUsuńMasz rację, ale naprawdę zatkało mnie. Jak będzie chciał pisać po imieniu, niech pisze. Ja będę panowała. Nie jestem na ty z ludźmi, z którymi pracuję lata całe...
UsuńNie lubię się spoufalać. Używanie formy Pani/Pan ma dużo zalet w układach pracowych. Tak jak napisałaś powyżej; pani kurwa, to jakoś nie brzmi dobrze. Poza tym, mnie nauczyli, że z propozycją tykania powinna wyjść strona starsza. Albo kobieta do mężczyzny.
OdpowiedzUsuńNie dałabym się tyknąć takiemu.
Też tak uważam i dlatego w szoku byłam i zgłupiałam :) Moje wychowanie takich numerów nie obejmuje. Ja sama do obcych, młodszych od moich dzieci, ale tak w okolicach osiemnastki nie mówię ty, ale pytając o coś stosuję formę pani/pan.
UsuńUważam że jego propozycja tykania jest niestosowna po pierwsze jest młodsze po drugie jest mężczyzną. To do ciebie ewentualnie należy propozycja przejścia na te a nie do niego.
OdpowiedzUsuńI tu masz świętą rację :) No ale zgłupiałam, bo jak żyję, to tak mnie nikt nie zaskoczył. Owszem, czasem starsi proponowali mi przejście na ty, ale ja sama się nigdy z taką inicjatywą nie wyrywałam w tym przypadku.
UsuńNo cóż, w tzw. korpo tykanie jest obowiązującym standardem i jeśli pan przyszedł z takich okolic, to pewnie myślał, że to Ty się krępujesz nowemu pracownikowi mówić na ty i wielkodusznie wybawił Cię z kłopotu :-) Ja w osobistym korpo ze wszystkimi z Centrali i pozostałych filii jestem na ty, ale w moim grajdołku w macierzystym oddziale większość pracowników mi paniuje, nie mają śmiałości tykać takiego matuzalema- w końcu pracuję tam dłużej, niż przynajmniej połowa załogi żyje...
OdpowiedzUsuńO korpo wiem, ale przecież to nie jest korpo, choć pracujemy jak tam... I nie sądzę, że gdybym zaczęła pracować w korpo (w tym wieku, hahahaha) to ktoś by mnie tam tykał prosto z mostu od razu :)
UsuńA to pewnie byś się zdziwiła, serio serio- oni tam wszyscy na ty i prosto z mostu :-)
UsuńMnie to rybka, ale co innego - wchodzisz do firmy i jest jak jest, a co innego - piszesz emilka do kogoś, o kim wiesz, że jest w firmie (namiary na stronie firmowej) przed tobą. Zobaczymy, jak będzie dalej :P
UsuńDear SJ, jak wiesz tutaj w UK, wszyscy sa na Ty ( np mlodzi medycy w szpitalu mowili do meza po imieniu a on do nich tez).
OdpowiedzUsuńW pracy do szefow tez sie mowi po imieniu.
Ale w Polsce jest inaczej wiec odmow przejscia na Ty i koniec. Mozesz to napisac milo jak to Ty potrafisz (np moze w przyszlosci jak dluzej popracujecie razem)
Pozdrowienia Aga T
.
Tak, znam anglosaskie zwyczaje i amerykańskie, ale jak sama piszesz - tu jest Polska i są nieco inne zasady. Mój szef (Boss) do wszystkich pracowników mówi pan/pani, oni między sobą są odzywają się różnie, ale ja sama nie widziałam potrzeby przechodzenia na ty z kimkolwiek - lubię ich, oni mnie też, ale do tego nie jest konieczne tykanie. A ten się wyrwał jak filip z konopi :)
UsuńW mojej pracy szef zwraca się do pracowników po imieniu a my do niego per pań. Trochę to dziwne. Zwłaszcza że niektórzy są starsi od niego.. Nie wiem czemu tak jest, ale i tak lubię moją pracę😊
OdpowiedzUsuńTo nie jest mój szef, poza tym ja jestem starym wyjadaczem, a on świeżakiem. Też lubię swoją pracę, ale ta sytuacja mnie zaskoczyła i kompletnie wybiła z normy :)
Usuń