byłam, Kochany Pamiętniczku.
Ale stojąc w kilometrowej kolejce do wstępnej informacji i roztapiając się z gorąca, zgłupłam ze szczętem i zamiast wziąć wniosek o rentę rodzinną, wzięłam ten o rentę wdowią.
Bo żeby mieć rentę wdowią, muszę mieć rentę rodzinną.
Posrane, co nie???
Mniejsza z większym, najważniejsze jest dostarczenie wniosku (niech chuj weźmie tę numerację) o przeliczenie emerytury.
Bo jak mi teraz przeliczą, będę miała większą waloryzację w marcu :)
Tego nie wiedziałam.
A resztę ogarnę później.
Zmęczona, ganianiem, staniem w tej jebanej kolejce, gorącem (bo ja w zimowej kurtce, a grzeją), odpuściłam.
Wieczorem dostałam cynk, że jednak wlecą w sobotę na żarełko (jacy wyrachowani, co nie), więc w piątek lewa, prawa, pomaszerowałam...
I...
dla Alienka - będzie pomidorówka albo rosołek. Do wyboru: makaron, tortellini albo groszek ptysiowy.
Dobrze ma Skunks, co nie?
A Inżynier (wpraszamy się na obiad, bo chcę z mamą pogadać, zanim pójdę w tango - jak tu się nie załamać?) z Kalafiorkówną proszą o
z marchewką i groszkiem. Kurczak bez antybiotyków, z czosnkiem w dupie, smaczny jest... A ja, po czterech dniach na krupniku, który nagotowałam na spodziewaną wizytę Pierworodnego z ekipą...
Pożądam obiadu z pyrkami i mięsem, sobie lajsnę jeszcze buraczki albo pak choi :)
A poprzedniej nocy śnili mi się ludzie z Auschwitz, których lubiłam (bo tam tylko naczalstwo było dodupne) i... pamiętałam ich imiona, ale twarzy i nazwisk nie. No i męczyłam się - czy to już alzheimer czy inny syf?
A następne dni mogą być szalone.
Mogą, ale nie muszą..
Zobaczymy :)
I na razie wszyscy bliscy mojemu sercu z Irlandii i UK dychają po ataku szalonego Eowyn...
Pewno i ja przeżyję ten najazd Hunów...
Trzymajcie kciuki :P


I blogoslawiony owoc zywota twego je ZUS. Nigdy o tym nie zapominaj :)))
OdpowiedzUsuńZaczynam zazdroscic Alienkowi takiej babci, ale moja tez taka byla, rozpieszczala mnie, bo bylam jej jedyna wnuczka. A ja kochalam ja ponad wszystko, byla dla mnien wazniejsza od rodzicow.
Nie zapominam i przeżywam jak mrówka okres kontakty z nim. Alienek jest moim faworytem, chociaż wszystkie wnuki kocham jednakowo. Ale jego znam najdłużej i jeszcze nigdy mnie nie olał. Chociaż ja mu nieraz wlazłam na odcisk :) Od zawsze pierwszy leciał do mnie wrzeszcząc "babcia", nawet gdy mówić nie umiał. Ciężko zapracował na faworyzowanie. Inne wnuki próbowałam oswajać (i próbuję nadal), ale on jest jakoś tak łatwy w obsłudze :) Zawsze daje plecki do drapania (nienawidzę drapania plecków, dzieci tego nie zaznały)... A, long story...
UsuńJa tez wszystkie kocham, ale takim naj jest Junior.
UsuńCzyli jestem normalna i nie muszę się bić w wątłe nadal cycki :P A czymże Junior sobie zasłużył na tę łaskę? :P
UsuńSama nie wiem, jest trzeci z kolei, jak Twoj A. - moze dlatego? A moze, bo tez jest przylepny do bapci i jest bapci skarbem?
UsuńNo tak, niektóre z tych egzemplarzy mają swoje sztuczki, by nas otumanić... Że tak spuszczę na to zasłonę milczenia :) I są dobrzy w te klocki :)
UsuńBędzie dobrze-nie może byc inaczej!!!Milego dnia życzę i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńByło wspaniale, nie było innej opcji :) Odpozdrawiam.
UsuńJa wczoraj odsypiałam po kilkudniowej balandze do północy( bo z babcią najlepiej się rozmawia w łóżku!), a potem wizycie reszty, którzy przyjechali zabrać moją wnuczkę i ruszyć na narty:)Było pięknie, ale chyba się zmęczyłam, bo my zazwyczaj jedno danie( krupnik na 3 dni! - ulubiony!), a tu zawsze trzy dania i zupki do wyboru, i jarzynkę każdy lubi inną- lubię ich rozpieszczać, może będą pamiętały!Pięknej soboty, miłych rozmów!
OdpowiedzUsuńDziękuję, Basiu, spełniło się. No te wizyty z latami... Strach się bać :)
Usuń