jak zając pod miedzą, Kochany Pamiętniczku.
Ale wstałam dzielnie obudziłam się o 3.43 i już oka nie zmrużyłam.
Zakropiwszy kaprawe oczka odpaliłam kompika i zaczęłam ogarniać kuwetę i zonk...
Na pocztę pracową włażę, a tam życzenia od Pani M., mojej nowej naczelnej - z okazji Dnia Dziadostwa...
Wstała do pracy, o 3.53 wysłała do mnie emilka.
To jednak inna epoka w moim życiu i inne warunki pracowe.
Reszta raportu jak wrócę, ja już po śniadanku, schnę, o 5.47 ruszam w kierunku Ogrodów (wcześniejszy, bo tak, jestem panikarą) i potem o 7.10 na włości.
Niełatwe jest życie rozparcelowanej babci :)
Jest teraz 5.54, ja juz wstana, choc z trudem, bo na dworze -9°C i wychodzic sie nie chce, no i nie wiadomo, czy auto odpali po czterodniowym postoju. Dobrego dnia, SJ!
OdpowiedzUsuńDziękuję, wzajemnie :) Odpaliło?
UsuńOdpalilo na szczescie, ale odgruzowywanie trwalo dlugo.
UsuńNajważniejsze, że się udało :)
UsuńNo, Babciu! Jak ja to rozumiem- też bym oka nie zmrużyła przed taką imprezą!A taka szefowa to się naprawdę zdarza raz na milion. Nasza ❤️M! Żeby wszystko się udało!
OdpowiedzUsuńUdało się. A M. jest niedopodrobienia :) (celowo pisownia łączna) :)
UsuńMiłego dnia życzę i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że szczęśliwie dotarłaś i wróciłaś!( teraz zaczyna padać i marznąć😯
UsuńTak, dziękuję, już o 12 byłam w domu. Też się bałam powrotu, Z. jeździ jak szaleniec :)
UsuńJa również, Anonimie :)
Usuń