trzeba będzie Stardust postawić, Kochany Pamiętniczku.
Ale mi też, bo posłuchałam.
Wracając wleciałam na Manhattan i kupiłam pietruchę i ogórki, bo tego nie miałam. I pomidosie, bo się skończyły, ale Pana Pomidorkowego już nie było, trudno :)
I uczyniłam
modyfikując nieco przepis, jako że oliwy nie używam, ale miałam olej kujawski z pomidorami, czosnkiem i bazylią i redyski dorzuciłam, bo też moczopędne.
Nogi mi dziś mniej spuchły, bo chłodniej nieco, ale w kostkach bolały jak diabli.
Wciągnęłam całą michę, a to spora micha, choć nie wygląda.
Jeszcze nie mam pęcinek jak rasowa klacz, ale kostki mniej bolą, tak że mimo lenia ogarnęłam piątkowo kuwetę, choć w pracowym tygodniu tego zazwyczaj nie czynię.
Jutro na Manhattan i wiadomo, co będę kupowała.
Poczytałam też, mnie od pietruszki tak nie odrzuca jak Star, więc i nią nie pogardzę.
A żeby mi się nie znudziło, to i smoothie sobie porobię, bo sprzęt mam.
Ale uważać muszę, żeby nie przedobrzyć, jak ze szparagami.
Niby wiedziałam, że to tak działa, ale kopala w dupala potrzebowałam :)
Dziękuje, Stardust, kocham Cię :)
Pić piję, dzisiaj chyba ze 3 litry wypiłam.
I zastanawiam się, ile za wodę do spłukiwania kibelka zabulę :D
Ale nic to, najważniejsze, żeby zlazła ta opuchlizna. Jak chodziłam do kardiologa, mówiłam jej o tym, ale udawała, że nie słyszy. Wiem, powinnam iść do innego lekarza, ale...
Nienawidzę konowałów.
Zresztą Stardust jest lepsza i mniej bolesna od wizyty u konowała :D
Serce mi sie raduje, ze trafilam z ta pietrucha:)))
OdpowiedzUsuńJa tez nie mam problemow z pietruszka, ale tamto polecane przez znachora to byl wywar, czyli wrzucasz na goraca wode wiazke pietruchy i gotujesz przez 2-3 minuty na malutkim ogniu, odcedzasz, studzisz... i wlasnie wtedy smierdzi jak krowie gowno:))))
Ale bylam wtedy w takiej wielkiej potrzebie, ze wypilam. Ale tez natychmiast zaczelam myslec jak by te pietruche pozerac na surowo, bo wtedy jest o wiele przyjemniejsza. I tak powstala salatka, a smoothie tez robilam z pietrucha, ogorkiem i arbuzem, czyli wszystko meaga moczopedne.
Mimo to musze przyznac, ze w naprawde drastycznych przypadkach jak juz nic nie pomaga to ten wywar jest niezawodny.
Jeszcze raz dziękuję. Wywar spróbuje też, wszystkiego w życiu trzeba spróbować :D
UsuńJaki ten Internet jest przydatny :) Nigdy nie słyszałam słowa "redyski" mimo że w Poznaniu mieszkam już prawie 45 lat, a to jak się okazuje w gwarze poznańskiej rzodkiewki :) Pewnie za mało słuchałam w radio Starego Marycha :)
OdpowiedzUsuńMyślę że taka kuracja stosowana systematycznie uczyni cuda. Zapisałam sobie przepis Star dla męża.
Pozdrawiam serdecznie, miłego weekendu!
Po dwukrotnym zażyciu mówię, że warto. Dzisiaj zrobiłam smoothie, niech blender od Inżyniera na coś się przyda. Jestem zatkana na amen i sikam, jak ta baletnica w Ogrodzie Botanicznym. Ta nietrzymająca moczu. Aż strach z domu wyjść. Ale niebolące kostki są tego warte :D Nawzajem, przyjemności :* A redyski teraz najlepsze :) Nie jestem fanką gwary poznańskiej, wkurza mnie maksymalnie "tej", ale... mam nawet Małego księcia przetłumaczonego na poznańską gwarę :P
UsuńSalatka specjalnie dla mnie! Moje peciny sa rozmiarem podobne do moich kolan...
UsuńMilej niedzieli :)