wtorek, 1 maja 2018

Jak na karuzeli

Kochany Pamiętniczku.
Podanie do spółdzielni zaniosłam, przyjął ten prezes-nieprezes, sama nie wiem kto.
A potem pojechałam do M.
Już sama nie wiem, co gorsze, podróż do K. czy do M.
Autobus luboński trzęsie, że ojapierdolę.
Na dokładkę nie chciało mi skasować biletu, a na koncie miałam prawie 60 zł. Dobrze, że można u kierowcy płacić, 2,30 zabuliłam.
A najlepszy kawał, że w drodze powrotnej zaakceptowało mi kartę i za tę samą trasę zapłaciłam 1,85.
Cie choroba, jak mawiał sołtys Kierdziołek.
Na dokładkę w M. popieprzyły mi się przestanki i wysiadłam jeden dalej, co zmusiło mnie do wędrówki przez całe miasto.
Spoko wodza, miałam dwie godziny czasu, a miasteczko malutkie, więc żabi skok i byłam na cmentarzu. Na czuja dotarłam, kierując się wieżą kościelną.
Gorąco było, 27 w cieniu.
Grób Eksa pod drzewami jest, więc źle nie było, ale...
Ojapierdolę.
Nie wiem, kto tam był przed Wszystkimi Świętymi (sama zawiozłam tylko doniczkę dąbków), ale grób zawalony był i starymi wieńcami, jednym świeżym - obstawiam, że przed Wielkanocą ktoś wpadł, stertą wypalonych zniczy. W samym grobie - a dalej to krzywa kupka gliny, nówka nieśmigana utkana była masa świerku i pierdyliard wrzosów, z takich doniczek po 3 zł z Lidla. Jedna wsadzona sadzonka dąbków i dwie w donicach.
Ojapierdolę.
Wic polega na tym, że w tym grobie leży i ojciec mojej teściowej, mój teść, no i Eks.
W żaden sposób nie czuję się upoważniona do ingerowania w ich rodzinne interesy, ale kurwa, mogliby już to ogarnąć, co nie?
Nie sztuka na pokaz mowę wygłosić, badyli nawtykać.
Zniczy nakłaść.
Każdy, kto wpada, dodaje coś od siebie, ale sprzątnąć nie ma komu. Grób - poza tym świeżym wieńcem - wyglądał jak śmietnik. Pod płotem, bo pod płotem jest, na co lamentowała już moja teściowa, mówiąc, że ojca jej pochowali pod płotem, a potem ciesząc się, że stary (to znaczy jej mąż, formalnie eksmąż, bo rozwiedzeni byli) leży pod płotem. Teścia chował brat Eksa, ten sam, co się tak czule Eksem i jego kasą zaopiekował.
I co ja mam w tej sytuacji zrobić?
Nie byłam na to przygotowana, myślałam, że wpadnę, donicę wyrzucę, nową postawię i paciorek zmówię.
A tu taki bajzel

I jeszcze masa zniczy przy tabliczce za grobem, bo ojciec teściowej powstańcem wielkopolski był i miasto o nim pamięta. Znaczy się, znicze stawiają, ale wynieść ich już nie ma kto...
No nic.
Pierdolę co kto pomyśli.
Zgarnęłam wszystko do worków foliowych, na całe szczęście w wózeczku mam mnóstwo worków, a że śmietnik jest na drugim końcu cmentarza, tom sensację budziła, wlokąc te wory i ciągnąc wózek. Pracowicie wyrwałam wrzosy i dąbki z ziemi, wypierdoliłam gałęzie zwiędłe i wpierdolilam moje badylki. Tyle mogłam gołymi pazurami zrobić. Ale wyglądało to okropnie, bo dziury w tej biednej kupce ziemi. A za tabliczkę z jego nazwiskiem dalej zatknięta ulotka zakładu kamieniarskiego, spłowiała i zmechacona.
Polazłam więc do pobliskiej kwiaciarni i kupiłam jeszcze jeden wieniec, a niech ma, na bogato. I tak poutykałam te wszystkie dziury, załatałam, paciorek zmówiłam, a co, pogadałam z Umarlakami, bo sobie na płotku siedzieli, skubani i nóżkami machali, popijając co kto lubi, a ja się męczyłam.
No nic.
Spłynęło po mnie jak woda po gęsi. Bawcie się dobrze, skoro tak :)





Potem godzina w upale na przystanku, bo chociaż oblazłam całe miasto, to jeszcze mi godzina została.
Mogłam iść do parku, ale nie poszłam.
Na lody też nie, bo łapy brudne miałam, a nasrane mam, oj tam, oj tam.
Miałam butelkę wody, wystarczyło.
Nie wiem, kiedy się tam znów wybiorę, pewno latem, jak będę miała pewność, że młodzież szkolna nie jeździ, bo wtedy autobus jest zapchany, a z wózkiem to mogiła.

Dają mi te Umarlaki popalić.
Trudno.

W niedzielę zaś miałam randkę z oboma. U Pierworodnego nawet fajnie się tym razem gadało, ale co kawałek w kamerce widziałam siusiaka. Bo Papryczek saute lata, bo tak lubi. Całkowicie saute. Wkurwia mnie to, ale nie ma argumentu, bo: on tak chce.

A dziś udało mi się namówić Pierworodnego do założenia konta na FB :)
Ojapierdolę :D
Oczywiście, cały on od razu...
No nic, zobaczymy jak będzie.
Ostrzygli za krótko Alienka i zrobił się strasznie podobny do Papryczka. Można by ich wziąć za braci.

A ja mam dzień piżamowy i wciąż zastanawiam się, czy warto wziąć kąpiel i gdzieś wyjść?

Mam niechcemisia.

I chyba już tak zostanie :P

9 komentarzy:

  1. Piżamka, serialik, kawka i coś mocniejszego - fajnie jest! Ja miałam tak wczoraj, 6 odcinków The Firm, a co :) Dziś 8,5 km i 3,5 godziny z wnukiem, potem rolady i wreszcie
    siedzę :) No to jeszcze The Firm jedziemy...
    Miłego dnia ! Uściski..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję, podrzuciłaś mi serial. Ja męczę Young Sheldon, taka papka dla mózgu, ale śmieszna :) Ty w ogóle jesteś torpeda, Grażynko :)
      Serdeczności :)

      Usuń
  2. Ja mam dzień do kitu, nie miałam ochotę na piżamkowy,tylko relaksowy po za domem,a tu wieje i leje ciurkiem:(

    Zatem dzien wkurwu i pałetania sie z krzesla na łozko i z powrotem,bo tak tu malo miejsca,. wszystko mi dzisiaj nie pasuje.

    Z tym grobem to podobnie u mojego ojca, zaniedbany, az zal, wiec mimo złosci , jednak od czasu do czasu porządkuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pogoda się tam poprawi. Właśnie na wyjazdowych śmieciach wszystko inaczej leci.
      Te rodzinne groby, ile to z tym problemów, mamy podobnie, Doro :(

      Usuń
  3. Jest coś takiego w sposobie Twoich relacji ...genialnego, że ja tam z Tobą cały czas podróżuję. Książkę, ksiązkę pisać powinnaś bo nie dość, że masz coś do powiedzenia, [poczucie humoru ewidentne to i "piórem" Bozia obdarzyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo, Krysiu, cieszę się, że Cię bawi moja pisanina. Za długo siedzę w branży, żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, że nie byłoby z tego żadnego bestselleru. A czytać można i tak przecież :)

      Usuń
  4. Jest coś takiego w sposobie Twoich relacji ...genialnego, że ja tam z Tobą cały czas podróżuję. Książkę, ksiązkę pisać powinnaś bo nie dość, że masz coś do powiedzenia, [poczucie humoru ewidentne to i "piórem" Bozia obdarzyła.

    OdpowiedzUsuń
  5. no ładnie mu zrobiłaś , na pewno mu się lżej oddycha
    też nie lubię się wtrącać ale jak widzę syf na grobie to po prostu robię porządek i w dupie mam to co oni se myślą , poza tym nie wiedzą kto to niech se myślą :D ostatnio tak wujostwu posprzątałam bo kużwa 8 dzieci i nie ma komu po listopadzie sprzątnąć ech
    co do majówki to do 15 też miałam piżama party :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest najbardziej wkurwiające. Rozumiem, że ktoś zjawia się na grobie rzadko. Ale dlaczego ten, kto przychodzi z kolejnym zniczem czy badylem nie ogarnie tej kuwety? Wyrzucić zeschłe, wypalone. Przecież to żadna filozofia. Sama wyniosłam z tego trzy wielkie torby z Pepco śmieci. I głupia jestem, bo po co tam jeżdżę? To się powinno leczyć, co nie?

      Usuń