Zimna Suka jestem, Kochany Pamiętniczku...
Dzień był dziś pracowity, szybki i łażący, wydębiłam wreszcie zaświadczenie i zaniosłam do ZUS-u, mam nadzieję za miesiąc dostać może 10 zł więcej, ale to moje 10 zł...
I odkryłam, że koleżanki mąż jest wojskowym, zapyta, co mam robić w razie gdyby, żeby chłopcy mieli OK.
Pewno powie, że mają się stawić, zobaczymy. Druga koleżanka dzwoniła do znajomego, a ten powiedział, że gdyby przyszło wezwanie, to mam iść na WKU, ale nie podawać nazwiska, powiedzieć, że jestem ciotką i że chłopcy są w UK i że nie znam adresu. Super. Jak mam powiedzieć, że są w UK nie podając ich nazwiska?? Chłopców w UK jest od metra. O kant dupy taką radę :)
I tak się zakręciłam, że wreszcie chciałam wysłać drobiazgi do wnucząt. Polazłam wiec po kopertę na pocztę, pakuję, a tu mi wyskakuje wiadomość od Synowej. Pisze: No właśnie chciałam oznajmić, że będziemy w PL na święta, to znaczy ja z dziećmi. Hmmm... A Krzysiek? - zapytałam. - Krzychu zostaje w Anglii.
Hmmm....
Wątroba mnie zabolała. Przed ślubem był Krzyś, teraz jest Krzychu. Nic to.
Napisałam, co myślę, że mi się to nie podoba, bo nie zostawia się męża na święta samego. Zaczęła się tłumaczyć, że nie ma urlopu, co jest ewidentnym kłamstwem, bo w UK rok urlopowy leci jakoś od marca czy od kwietnia. Tłumaczy się dalej. Mówię, że zostałabym na święta z mężem, a poleciała do PL po. Tłumaczy, że Pierworodny nie chce w ogóle lecieć. Myślę, że nie mają kasy na bilety, bo to okres świąteczny i drogo. Zamilklam. Co się będę wywnętrzać. Od razu zakończyła rozmowę, że musi małego kąpać.
I OK. Pa. Ucałuj dzieci.
Nikt mnie nie zapytał, czy mi pasuje.
A mi NIE PASUJE.
Bo następnego dnia po świętach wracam do pracy. A tydzień później przylatuje Inżynier, jesteśmy już umówieni na dokończenie remontu. I na Niego też byłam zła, bo to tydzień zamykania, więc pomijając fakt, że nie ma gdzie spać więcej osób, mamy już plany.
Sorry, Winnetou, ja do jej rodziców nie pojadę, nie lubię jej ojca. Nie muszę. Zresztą nie będę się w święta tłukła pociągiem czy czymś, mało co jeździ, a i z W. trzeba mnie odebrać. Mój budżet nie obejmuje biletów. Trudno, taki mam budżet.
Jej tu nie chcę. Nie chcę świąt z kupą na stole, poza tym mój budżet nie przewiduje wyprawiania świąt, zaś po świętach nie mam czasu, bo praca, a jeszcze nie są zabezpieczone futryny, żeby ją tu z Małą Wiedźmą zostawić. I ten syf, no i Inżynier już umówiony.
Poszła, nie jesteśmy umówione.
Wiem, Zimna Suka ze mnie.
Chciałabym pogadać teraz zaraz już z Inżynierem i wypłakać mu się, ale co to da??
Co będe niewinnego wkurwiać??
A że Pierworodny ma tak, jak mówiłam mu, że będzie miał. Że będzie maszynką do pieniędzy aż jej się znudzi i go rzuci??
Nie słuchała myszka mamy...
I tak, Kochany Pamiętniczku, tytuł Wrednej Teściowej Roku należy do mnie...
I chytra jest, bo na FB półśłówkami rzucała do psiapsiół, że już niedługo.
Ale sobie myślę - planują w maju chrzciny, to też w sumie niedługo.
I nagle Mała Wiedźma ma dwa tygodnie ferii, a miała mieć w lutym, ale jakoś im nie pasowało przyjechać, jak mi pasowało.
Zimna Suka ze mnie, bez dwóch zdań.
Szkoda, że nie zobaczę Małej Wiedźmy.
Ale jej matkę trawię tylko w obecności mojego syna.
Ja z nią ślubu nie brałam.
Wiem, mówię jak moja teściowa, ale moja teściowa była flejtuchem, nie da się ukryć. I jadąc do niej zawsze wszystko tam pucowałam, łącznie z oknami, a okien miała pierdyliard, bo to była wypasiona chata... I gotowałam. I inne takie tam.
A ona przyjeżdża do mnie jak Elżbieta II na zamek, no teraz jak Kate z następcami tronu.
Ojapierdolę :D
NIE :)
Kochany Pamiętniczku, wyrok może być w zawiasach??
o ho ho :) nic tak nie mierzi i nie męczy jak niechciany gość - wszystko potem człowieka irytuje , a zwłaszcza jeśli gość się narzuca - znam ten temat , mam jedną taką "koleżankę " , która nigdy nikogo nie pyta, czy może komuś coś nie pasi tylko pakuje kuper i przybywa .... ale z synową to inna sprawa , nawet nielubianą , bo to się przekłada potem na relacje z synem. Jednak nie należy niczego robić wbrew sobie , bo się potem człowiek zjada od środka - wiem, bo się uczę nie ulegać, póki co kulawo , ale zawsze :)
OdpowiedzUsuńimbirella
Relacje z synem od dawna mam żadne. Nie wiem, czy coś ukrywa, czy coś zrobiłam nie tak, bo jak pytałam wprost, powiedział, że nie. Jak się spotykamy jest OK, jak się rozchodzimy, znikam z horyzontu i mnie nie ma. Zniosłabym ją, bo zależy mi na wnukach, ale to jest termin, kiedy MUSZĘ być w pracy, taki lajf. A ona w tym czasie zrobi mi z domu jesień średniowiecza. To nie ulega wątpliwości. Nie pilnuje małej, a teraz tym bardziej nie będzie pilnowała, bo ma Papryczka. A mnie zwyczajnie nie stać na kolejny remont, ani finansowo, ani fizycznie. Poprzedni robiłam sama, jedynie Inżynier się poczuwał do poświęcenia paru dni. W tym roku również on, choć prosiłam obu. Wiesz, ona mi nawet życzeń z żadnej okazji przez 8 lat nie złożyła, a ja o każdych "momentach" pamiętam. Bycie Szwajcarią ma swoje granice, jak i Szwajcaria... :) Moje zdanie podzielają ludzie, który ją znają. Oczywiście, oprócz jej koleżanek, bo ich zdaniem, jestem krwiożerczym sępem. Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją.
UsuńKochana , jak pisałam znam ten typ ludzi - widać mamy te same dupy :))) bo podzielam Twoja asertywność :) a i wiem, jakie człowiekiem szargają emocje skrajne . jestem z Tobą :)
Usuńimbirella
Ale czemu Ty sie obwiniasz o wrednosc? A synowa wredna nie jest? Masz racje, nie daj sobie po glowie jezdzic, owszem, trzeba czasem popuscic i zgodzic sie na niektore rozwiazania, zeby ukontentowac swoje dzieci, ale na Boga, nieraz sie nie da inaczej, wiec rob, tak jak lubisz i mozesz, masz inne plany na swieta, i tyle. A wnusie zobaczysz jak syn przyjedzie z nia nastepnym razem. Wierze, ze dla Ciebie to jest stresogenna sytuacja, ale coz, czasami zycie, to nie je bajka. Teresa
OdpowiedzUsuńWiem, Tereso, ale mnie chowano na matkę Polkę i lata całe nią byłam. Próbuję być babcią Polką, bo wnuki mam super i dlaczego je krzywdzić? Ale mnie zwyczajnie nie stać na takie fanaberie, muszę dbać o pracę, bo za coś muszę żyć. I cieszę się, że mam pracę i nie muszę do nikogo ręki wyciągać. Zapewniam Cię, że w razie czego na szklankę wody od nich nie mogłabym liczyć, nie mówiąc o czymś innym. Nie wiem, czy syn przyjedzie, bo tam się coś złego dzieje, to właśnie on miał przyjechać teraz, a nie przyjedzie. Wiesz, trudno to wytłumaczyć. Z boku wygląda tak, że to ja jestem wredna. Jej koleżanki kiedyś na FB włączyły się do akcji i napisały, że nic dziwnego, że mąż mnie zostawił :) No ba :) Nic dziwnego :P
UsuńDoro, oni mieszkaja w innej miejscowosci, dosc daleko ode mnie (rodzice Synowej). Nie mowi mi mamo, tylko po imieniu i Ok, nie strawilabym mamy. Tyle że ona uważa, że muszę tańczyć, jak ona zagra , rzucać wszystko, zmieniać plany...
UsuńA niech spada !:)
UsuńNo trudno, skoro syn nie przyjechał,to zobaczysz jak sie sprawy potoczą,poinformowała Cie,ze przyjżdża,a przecież do swoich nie do Ciebie,to ew.nawet mogłybyście sie na miescie spotkac gdyby byl czas,a jak nie to nie, są takie sytuacje,jest przykro ale takie życie. Nic na siłę.
OdpowiedzUsuńJestem zdania, że synowa/teściowa/zięć/teść,to nie rodzina , to obcy ludzie i relacje mogą być różne. Nie powinniśmy się szczególnie jakoś bratać, mówić,,mamo",,,tato". Kto to i po co wymyślił?
Nikt nie zmusi do kochania a nawet lubienia .
Dobrze napisane tycxy sie 2 czesci.
UsuńMoja tesciowa znowu mnie nawiedzila bez zapowiedzi i powodu i pewnie bedzie siedziala do poznego popoludnia i co mam zrobic ani sprzatnac ani sie polozyc. Nie dam jej dziecka potrzymac za kare. Tez jestem wredna suka, zalozmy klub.
Wiecie, ja tez nigdy nie potrafilam sie zmusic do mowienia mamo, tato do tescia i tesciowej, no przez gardlo nie chcialo mi przejsc, a z drugiej strony przeciez ojca i matke ma sie tylko jedna/jednego, to jak tu zwracac sie do obcych ludzi w tej formie? Teresa
UsuńTeścia widziałam 3 razy w życiu, nikt z nim nie utrzymywał stosunków, Ale do teściowej mówiłam "mamo". Tak bardzo chciałam miec matkę, której nie miałam. Byłam najlepszą córką na świecie, ale niekochaną... Gdy to zrozumiałam, było już za późno. Dziś mówiłabym "pani".
UsuńI dlatego ja się zapowiadam dużo wcześniej, a jak nie widzę entuzjamu nie pcham się :) ja bym zaczęła generalne porządki, postawiłabym jej herbatę i włączyła Tv :)
OdpowiedzUsuńNie zrobilam herbaty.
UsuńTv gral dla niej gorzej jak niewlaczony.
Kiedys zrobie jej psikusa i wyjdziemy.
Babcia chociaz zadzwonila i zapytala czy moze przyjsc i o ktorej.
Odwiedziny w przedświąteczną sobotę, nawet jak nie pracujesz, to jest MAKABRA :) Dla mnie sobota ma swój rytuał i nie lubię jego zakłócania...
UsuńOdkad Ksieciu wyjechal mam co sobote takie naloty przewaznie o 10 i siedzi do 16 jakby trzeba bylo mnie pilnowac.
UsuńDzisiaj na dzien dobry rzucila tekstem a co go tak trzymasz, usnal mi na rekach po karmieniu to trzymalam a potem szkolila mnie gdzie mam dziecko wytrzec bo kupe zrobil.
Przez 4 miesiace robilam to zle:-)
No to nieźle zarósł biedny Ignacy... Da się tym jakieś pole zasilić?? Dlatemu jestem ja Szwajcaria... Rób, co chcesz, Twoje dziecko. Nic nie zrobisz źle. Chyba, że zapytasz konkretnie, to odpowiem. I tak mam ten tytuł: Najgorsza :D
Usuńbo to jest tak
Usuńta która ma teściową nadgorliwą chciałaby taką która olewa
a ta którą teściowa ma w poważaniu chciałaby chociaż trochę uwagi
Święta prawda, Jolu. Potrzebowalam matki i wsparcia. I taką chciałam być dla moich Synowych. Nie chcą? Wiedzą wszystko. Nie ma sprawy. Ich dom jest ich twierdzą. Ale my home is my castle, więc po co się tu z butami pchają?? Nawet mnie nie widząc na progu? Jestem jak Szwajcaria, nie pcham się, ale bronię MOJEJ niepodległości :D
OdpowiedzUsuńzastanawia mnie jej myślenie że niby co weźmiesz wolne bo królowa się pojawia i będziesz jej usługiwać
Usuńalbo że co udostępnisz jej mieszkanie i jak zwykle zostawi syf
pewnie ze znajomymi chce się spotkać i trzeba jej noclegu
Powinnam wziąć wolne, powinnam zostawić mieszkanie. Bo to są moje wnuki i ja mam obowiązek. Takie myślenie jest. Tyle że oni wobec mnie nie mają żadnych zobowiązań jak coś. W każdej sytuacji podbramkowej słyszę: współczujemy. Sama sobie współczuję też ;)
OdpowiedzUsuńjako synowa piszę że powinnaś wykreślić to słowo ze słownika ;-)
OdpowiedzUsuńjeśli chce to też musi się dostosować a nie że powie i już wszyscy będą klęczeli
trzeba ją temperować i tyle
Wiem, wiem. Wykreśliłam. Bo to mnie bojkotują On i ona. Ano. Bywa... :) Będę musiała z tym żyć. Na złość innym :)
Usuń