niedziela, 1 marca 2015

I znów

jutro do pracy.
Wlazłam do banku dopiero dzisiaj, bo nie chciałam sobie ciśnienia windować na kilka dni.
I...
Padłam, nie powstanę.
Ale sądzę, że to jeszcze nie wszystko, może jutro się dowiem.
Czasem można się mile rozczarować.
Wczoraj też się mile rozczarowałam, bo aczkolwiek wszyscy kręcili się jak gówno w przeręblu, to jednak rozmowa płynęła wartko, a i potem do nocy komunikaty nadchodziły.
Wciąż nie wiadomo, czy Mała Wiedźma dalej ma tego wirusa, czy to coś nowego, ale... Nie jest źle i mam nadzieję, że będzie zdrowa.
Za to Papryczek leży i kwiczy i w przeciwieństwie do Małej Wiedźmy, która była wyjcem do potęgi, łka tylko, jak chce cycka. A cycka chce mniej więcej co pół godziny i dostaje. Nie daje się dokarmić butelką, gardzi nią. Podziwiam synową, że tak cierpliwie cycek tka, ja bym gada udusiła :) Mleczarnię ma super, bo Spaślak, liczący niecale trzy miesiące wygląda co najmniej na pól roku.


I gapi się tymi gałami przeraźliwymi, takimi... brązowymi do bólu, jak mają wszyscy moi bliscy, oprócz mojej rodziny z mojej strony, bo tam wszyscy byli na niebiesko, szaro i zielono, Nie wyszło.
Mała Wiedźminka, kochanie moje, jest na etapie dociekania, dlaczego angielski nie ma "ś, ć, ż" i innych szeleszczących w buzi rzeczy, pracowicie kaligrafując literki w zeszytach. Jeden zaklepałam, a co... Za mało mam śmieci w zapasie...
Dziś rano Inżynier, randka była wg umowy, ale jako że niewiele się dzieje u mnie i u niego, popodbijaliśmy sobie bębenek i pokazał mi kotecki. Ojapierdolę. Zupełnie nie przeraża go perspektywa, że mogę je przerobić na kamizelki, że zwłaszcza Edkowe futerko jest twarzowe. Wiem, obrońcy zwierząt mogą mnie zabić, poćwiartować na plasterki, podać do TOZ i inne takie tam. Ale... Moja Mama chorowała na reumatyzm. To, co dziś nazywa się reumatyzmem, to pikuś, wobec tego, co Ona cierpiała. Dość powiedzieć, że z wielkim trudem, wysiłkiem i zaangażowaniem wielu osób PRZEMYCALIŚMY do PL jedyne lekarstwo, które dawało Jej chwilową ulgę. Indocid. Do dziś pamiętam nazwę, mimo że byłam wtedy dzieckiem. Najzwyklejszy NLP. Niesteroidowy lek przeciwzapalny.Wtedy nie do zdobycia. Ojciec zawijał Mamę w prześcieradło i okładał ją pękami pokrzyw. Spała na kocich skórkach. Tak, bo to przynosiło ulgę. Wiem, wiem, barbarzyństwo. Dla mnie barbarzyństwem było, że nie wolno było sprowadzać leków. Że to było zakazane. Że mojej Mamy matki siostra z Francji przemycała w kawie indometacynę. Na wagę godzin niebolenia.
Kto nie wie, co ból może zrobić z człowieka, niech zamknie paszczę.
A te futrzaki też przerobię na kamizelki.
Ale najpierw nauczę je chodzić na dwóch łapkach i mówić: Yes, Madame :)

Leją się nadal, aż miło, i olaboga, Inżynier je całuje w główkę. Mnie, matki rodzonej, kurde, nie całuje (no, całuje, czasami, mięczak), a kotecki całuje?? Już ja im dam popalić, jak toksoplazmozę czy inne świństwo złapie...
Chociaż... Powiedziałam mu, że w następnym życiu chcę być jego kotem, ale po zastanowieniu chyba nie, bo on kotom elektroniki nie daje i powiedział, że jak będę robiła za Edka to nie ma zmiłuj, będę musiała żyć bez nabiału. To się tak nie bawię, wolę być jego mamą, nie kotem ;)

I poleciałam do wujka Mietka, licząc na to, że skończyli już obchody tych Dni Żołnierzy Wyklętych. Ale nie...

Tłum dupy nie urywał, ale nie chciałam się pchać z moją lampeczką, bo w sumie mam mieszane uczucia. Miałam już jakieś 15 lat, jak Mama szeptem powiedziała mi, że jest coś takiego. Że ojciec mojej Pierwszej Miłości był w tym... W NSZ. Za to się siedziało, i to długo. Za rozmowy o tym też. U mnie w domu nie mówiono o polityce za dużo.
Mam mieszane uczucia.
Może mnie komuna zindoktrynowała, chociaż przecież nie do końca.
Polska historia nie jest prostą historią.
Ludzie z AK się ujawniali.
Czy ludzie z NSZ byli większymi patriotami?
Nie wiem.
Życie nauczylo mnie, że nic nie jest czarne ani białe.
Że wszystko jest półcieniem i półmrokiem.
Jak na taką dużą wioskę, jak moja zgromadzenie wielkie nie było.
Wiem jedno. Polska dla nas to macocha, ale... Świat zmienia się, jest inny jak za moich młodych lat. Akceptuję to, bo nic nie stoi w miejscu. Niech każdy ma swoich bohaterów. Nie rozumiem tylko, dlaczego ludzie chcą rozwalić ten świat znów.
Nie będę ani sobie, ani nikomu tłumaczyć, o co lotto.
Jak krowie na rowie.
Za to kradnę z Polityki, bo piękne i oddaje to, co myślę...


Żeby ta w lusterku miała mój rozum z dziś, potoczyłoby się inaczej.
Zaczynam się godzić z tym, że tak już zostanie na zawsze i że lat minionych, dni minionych żadne modły już nie cofną.
Lepiej późno niż wcale.
A juterko pobudka o 6 i nie ma, że boli i nie ma czasu na granie...
Oj tam, oj tam, parę tapnięć, ale do wanny go nie zabiorę. Nie zgłupłam do reszty :)

8 komentarzy:

  1. Urocze rodzeństwo, Patryczek już tak mądrze patrzy.Piękne oczyska mają to prawda.
    U nas to same szaraki:)

    Kotki fajniaste,powariują do roku, a później już będą coraz spokojniejsze.
    tak, i ja się uczę,że co było to było,trzeba patrzeć na to co teraz i co przed nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te dzieci, niebiosom dzięki, urodę mają po rodzicach, a rozum po babci. Tej jednej :) Hmmm.... Wiem, że skromnością nie grzeszę, ale urodą też nie :)

      Usuń
  2. Czlowiek cale zycie sie uczy,szkoda ze za pozno wyciaga dobre wnioski;)
    Sama po sobie wiem ze gdybym mogla cofnac czas ,pare rozdzialow w swojej histori chetnie bym zmienila.Ale to se ne wrati.

    Dziecki przecudnej urody,......kochana dumna jestes pewnie ze HEJ!

    Mojego kota juz od dawna caluje w glowke i jestem zdrowa,wiec spoko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mago, kocham je, ale nie dlatego, że ładne, bo uroda przemija. Kocham je bezwarunkowo i będę sie starała, by miały dobre życie. No psiakostka, te kotki to mają wszystkie rajskie życie. Zacznę się głaskać po główce sama, bo z całowaniem to nietenteges :)

    OdpowiedzUsuń

  4. byłam i przeczytałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak masz mogę przygarnąć
    napisałam żeby nie było że wchodzę i buciorów nie wycieram
    ale w sumie mogłam się jeszcze przywitać
    ups
    dzień dobry zatem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... :) Będę musiała poszukać. Oj tam, oj tam, nie jestem małostkowa, zresztą nigdy nie przywiązywałam wagi do podłogi ;) Ależ oczywiście, doberek, kochanie :) :*

      Usuń