piątek, 10 maja 2013

Day 3.

Zamknęłam go w klatce. Mam taki zamek, że jak zakluczę z zewnatrz dwa razy (a zakluczyłam, odruchowo), to umarł w butach bez kaloszy. Nie wyjdzie. Więc starałam się z pracy prysnąć, ale okazało się, że pracy jest po kokardę, pracowałam w domu do 20... I mam pracy nie po kokardę, ale po gumkę od kitki :D Numer bieżący, LL i 3 ekstrasy. Ojapierdolę. Nie dziwię się, że Boss mnie unika i w oczy mi nie paczy ;)
Jak skończyłam z pracą, próbowałam namówić Pierworodnego na założenie konta na FB. Nie wyszło, ale on pierwszy padł.
Zobaczymy, kto jutro pierwszy wstanie, ale mniemam, że moi.
We wtorek wleci facet od mierzenia, z całkiem innej bajki, ale... pisze do mnie jak do człowieka, odbiera telefony od Pierworodnego i poleca go kumpela z pracy.
Raz kozie śmierć, w moim wieku zgon.
Dostanę ją jutro, przytulę, tak, wiem, wredna jestem ale co ja za to mogę, że ją kocham??

Małą Wiedźmę...

My last love...


Każdy ma swoją last love.

2 komentarze:

  1. no ale jeść miał co ? miał
    na łeb mu nie padało ? nie
    zabawki miał ? miał
    więc nie żałuj dziada ! widać należało mu się hahaha
    a Małą Wiedźmę kochaj ile się da ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sciskaj,przytulaj i całuj !

    Tylko do wyprzytulania będziesz ją widzieć,czy na dłużej?

    OdpowiedzUsuń