Dziecku zachciało się wczoraj wieczorem coś słodkiego, dokładnie: lodów, zatem wracając już po nocy wpadliśmy do sklepu i kupilam lody. W domu dziecko zjadło kolację (po 21, nie ma to jak młodość) i nie miało już miejsca na lody. Tak samo jak mój zamrażalnik, bo mikry jest (zamrażalnik, nie dziecko, dziecko dorabia się powoli brzuszka, jego żona świetnie zamawia pizzę i chińszczyznę). Wobec tego drogą selekcji naturalnej znalezione zostało w nim napoczęte pudełko lodów firmy Nordis, leżące w zamrażalniku od czasów dinozaurów. Rzut oka na datę przydatności: 8 maja, ale ubiegłego roku :) Ponieważ nie nawinął nam się nikt, kogo mielibyśmy ochotę otruć, resztki lodów wylądowały w zlewie, pudełko do wyrzucenia do plastiku, a Stara Jędza w łóżku, potomek w drugim z ukochaną Polityką w łapie, nieważne, że numer stary...
Rankiem, bladym świtem (ale i tak kocham słońce, choć mnie bezlitośnie budzi) wlokę się do kuchni i co ja paczę?? Lody w formie niezmienionej, nieroztopionej, tak jak wieczorem je wrzuciłam tkwią w zlewie i animrumrają. A noc gorąca była, moje mieszkanie mimo szeroko otwartego balkonu ciepłe... Ki diabeł??
Puściłam strumień wrzątku na to ustrojstwo (a u mnie z kranu leci takie cuś, że ręce poparzyć można) i co?? I nic. Zapewniam, że namęczyłam się, żeby usunąć lody-nielody. Długo potem szorowałam ręce, bo cholera wie, co w nich siedziało, skoro się tak dobrze zamroziły...
Co jeść, ludzie, co jeść, żeby nie faszerować się chemią?????
Wodę i suchy, samodzielnie pieczony chleb. Albo kupić sobie krówkę, świnkę, kurke i hodować na balkonie. Albo działeczkę... Ojapierdolę :0
Miłego dnia i smacznego jedzonka :)
ale to dobre lody były, takie konserwujące i w ogóle ;)
OdpowiedzUsuńNasze zamrażalniki to powodują,ze wszystko zamarza na kamień, do lodów powinna być nieco mniejsza temp.
OdpowiedzUsuńNo ale to nie zmienia postaci rzeczy,że lodów w lodach jest niewiele.