sobota, 25 maja 2013

Wpadli

... i wypadli... Nakarmiłam, ponoć smakowało. Lubię tę Dziewczynę Kolegi Inżyniera, zawsze uśmiechnięta i miła. Nic na to nie poradzę, że lubię dziewczyny kolegów moich synów... ;) Kolega Inżyniera pedantycznie wymierzył wszystko, zaganiając swoją Dziewczynę do mierzenia (ojapierdolę, takiego pedanta wywaliłabym za okno pierwszego dnia), ale siedzę cicho, bo wiadomo, z inżynierami nie ma żartów, a byli na jednym roku przez lata... Więc potakuję, bo w przeciwieństwie do mojego Inżyniera, to jest dopiero inżynier.
Drugi Kolega Inżyniera za tydzień dostarczy kartony i zacznie się pakowanie.
I Kolega Inżyniera zmagazynuje moje graty w swoim magazynie i nie będę wydawała na komórki do wynajęcia.
Są jednak dobrzy ludzie na świecie.

Spadam na Borgiów, odkryłam. Obsada powala na kolana.
I Defiance odkryłam...
Może padać, nie przeszkadza mi to :D

1 komentarz: