w Sroczym Zaułku była nad podziw udana. Choć nie było wśród nas wszystkich, którzy powinni być, nie było też takich, których nie chcemy spotykać. Menu było skromne i z łapy do papy, niewiele na dziś zostało, ale to dobrze, nie zmarnuje się. Inżynier odwiózł gości do domu i wrócił akurat na kolędowanie. Starym, rodzinnym obyczajem po dodaniu sobie kurażu, za nic mając biednego Karola, śpiewaliśmy sobie wesoło, aż nam się repertuar wyczerpał. Nawet Inżynier, który jak wiadomo dorabia sobie na etacie domowego małego satanisty, a także SJ, która ma głos do baletu, a nogi do opery :) Baran zaś nabrał ochoty na tany i razem ze SJ wycinali takie hołubce, że ojapierdolę;) Mało chaty nie roznieśliśmy, Baran zachwycał się moimi talentami w tej dziedzinie tak, że aż się zarumieniłam. Bo nikt mnie nie zna z młodych lat, kiedy każdy sobotni nieprzetańczony wieczór spisany był na straty. Cieszę się, że On się cieszy, że w Jego nowym domu potańczymy z przytupem... Albowiem ostatnia to Wigilia w Sroczym Zaułku, ponieważ drogi chłopców rozchodzą się. Nie w sensie, że się nie znają, ale Inżynier kupuje mieszkanie, zaś Baran zmienia pracę i też kupuje - dom. A biedna SJ rozerwana będzie... No dobra, nie robimy scen, rozrywana będzie i wożona jak królowa Kijanką, Pudełeczkiem i Fokusikiem po całej Anglii... I wszędzie będzie na nią czekało miejsce przy stole.
Trochę żal tych lat, gdy byli razem i wszystko takie proste było, gdy wpadałam w jednym momencie w kościstej i tłuste ramionka. To były piękne dni, ale z optymizmem patrzę w przyszłość, bo to też będą piękne dni, tym bardziej, że żaden Smerf Maruda z Paskudną Smerfetką zatruwali powietrza nie będą.
Teodoryk poszedł sobie, choć dla nas zostanie na zawsze Karolem. Słonko ładnie świeci, chłopcy regenerują siły, a ja klawiaturkę Skubanego męczę :) Jutro Gadułka wraca, a i Rodzice Sikory na kawę wlecą. Mam tremę, bo Sikory Mama słynie jako mistrzyni kuchni, a u nas tylko ten złapany na ścieżce Murzynek, cośmy go upiekli jest. Ale za to nasza chata winem płynie i słynie :)
Baran wstał, teraz pomilczymy razem z godzinkę, zanim się wypierzy i zaczynamy dzień święty święcić :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz