przywital nasza gromadke jakims wirusem. W Nowy Rok najbardziej rozlozylam sie ja, choc to Zlowik poszedl do lekarza dzis, najdzielniej trzyma sie Baran, ktory dzis idzie do pracy. I kurde, Smerf Maruda wrocil... Ojapierdole, jak nie urok, to sraczka. Nic to jednak... Mam katar, a od samej sraczki ratuje mnie tylko czarna porzeczka,. Dobrze, ze w uszach przestalo mnie juz bolec, ale zajady mam.
Sylwester byl udany, pojechalismy do tego samego pubu, co w zeszlym roku, ale niestety, nie "dostalismy" naszego miejsca, okupowala je juz grupka Anglikow, Jako ze nie mialam aparatu, wielu zdjec nie zrobilam, bo... glupio czuje sie latajac z Iphonem, choc tam prawie kazdy go ma. Ludzie przy stolikach pokazywali sobie wzajemnie, co kto ma na FB, Twitterze i innych takich tam, coz, takie czasu. Za moimi plecami caly czas stawaly jakies kosciane dziadki z piwskiem albo innym drinkiem, co dalo chlopakom powod do zartowania ze mnie, ze mam powodzenie :)
Krotko po polnocy zmylismy sie do domu, bo choremu lepiej pic w domowym zaciszu.
Humor zepsul mi brak jakichkolwiek wiesci od Inzyniera i Pierworodnego. Od tego drugiego nie mam slowa do dzis, ale to standard, pora sie przyzwyczaic. Do Inzyniera pisalam pierwsza, bo chcialam mu tradycyjnie imieninowe zyczenia zlozyc jako pierwsza, odpisal w Nowy Rok w poludnie, tlumaczac sie, ze SMS nie szly. Klamstwo ma jednak krotkie nogi, szybko sie wydalo. Jestem rozzalona. Takie mam parszywe zycie, ze jak tylko jakas spodnica jest na horyzoncie, nie ma juz nikt dla mnie czasu. Trudno, przezyje. Ale... wolalabym nie dostawac gadzetow na zasadzie damy mamie zabawke, niech sie bawi i odczepi. Nie cieszy mnie to juz, po prostu mam na to wyjebane.
I nie bede nic zmieniala w domu, bo po co??
Stlukli mi jedna zielistke, ale trudno. Nawet jak nie przezyje, poradze sobie. Ciekawe, ile w tym prawdy, ze tylko zielistka ucierpiala??
Juz nie patrze z optymizmem, ale i tak nic nie moge poradzic, co ma byc, bedzie... Zdjecia beda z domu, bo tu juz nie chce mi sie walczyc z oporem materii.
Ogladne cos, bo Baran wlasnie mnie rzucil i potem zabiore sie za pieczenie chleba. poprzedni wciaz dobry (choc juz sie konczy), ale jak dla mnie skorka nie do ugryzienia i laduje na trawniku i srajdy maja z niej jedynie pozytek. Baran gryzie i mowi, ze jest dobra. Nie ma to jak mlode zeby :D
Nic mi sie nie chce i po poprzednim dobrym humorze nie zostal nawet slad..
Chce do domu, do Miskow...
Chce byc sama.
to nie tak że Inżynier czasu dla Ciebie nie ma ...wiesz jakie początki związku są ekscytujące !! nie dziw się im...jestem pewna że Inżynier pamięta o swojej Mamie ale musisz chwilę poczekac aż okrzepnie ;-)
OdpowiedzUsuńNie chodzi mi o zwykly dzien. Chodzi mi o to, ze to byl Nowy Rok i Jego imieniny. Na co dzien mnie to nie boli i nie zalezy mi.
OdpowiedzUsuńDla mnie zawsze byli w takich dniach najwazniejsi, a skoro ja nie jestem to... chce byc sama i naprawde juz na nic nie czekac...
Zdrowiej nam!
OdpowiedzUsuńMyślę, że Zmorka ma rację, młody, zakochany o całym świecie zapomniał! Na pewno jesteś bardzo ważna dla swoich synów!klarka
Klarko, nie zapomnial... Tak sie sklada, ze dzwonil do wielu i SMS tez wysylal, tylko nie do mnie.
OdpowiedzUsuńNiewazne :)
Chce do Miskow... :(
Przytulam:)
OdpowiedzUsuńA kiedy wracasz do Miśków?
klarka
W poniedzialek dopiero :(
OdpowiedzUsuńNo bo tak to jest z dzieciakami najczęściej.
OdpowiedzUsuńBywa przykro,ale z jednej strony to jest tak,że jakby rodziców traktuje się normalnie, czyli nie trzeba im ciągle udowadniać ,że ich się kocha,ze o nich pamięta, rodzic jak powietrze -jest.
:)
Przytulam,bo rozumiem co czujesz.
A wlasnie nie chce byc tak traktowana. Jak powietrze. Nie musza mi nic udowadniac. I nie zgadzam sie na to. Jak mam byc jak powietrze, to mnie nie bedzie. Zawsze moga sobie zalatwic zbiornik z tlenem...
OdpowiedzUsuńA za przytulenie i zrozumienie dziekuje :)
Usuń