... aż nudno. Ale polazłam, zrobiłam zakupy i w Lidlu trafiłam na cudo wianek - Martini za 29 zł :) Nie oparłam się, a co?? Teraz chłodzi się w lodówce i czeka na okazję :D Białe... Baranie, daj się skusić ;)
W Lidlu tez zastanawiałam się, po jaką cholerę ludzie są ze sobą razem. Jakas para, na oko dwudziestoparolatki o mało nie zabiła się, kłócąc się o to, jakie pomidory kupić. Ona dumnie pchając pusty wózek, na dnie którego leżało parę "normalnych" pomidorów pojechała w otchłań Lidla, on zaś dumnie dzierżąc dwa opakawania pomidorków koktajlowych popłynął do kasy. Ojacieperdole, tak na starcie wojna o pomidory?? A nie lepiej kupić i takie, i takie?? Zimą pomidory są ogólnie do dupy, więc nie było o co kruszyć kopii. Zastanowiłabym się porządnie nad takim związkiem i jego przyszłościa. Ich oczy gromy rzucały, o gestykulacji nie wspominając. I jak czasem brak osiołka (można zastąpić wózkiem) i towarzystwa, to fajnie wrzucać do koszyka to, na co się ma ochotę i nie zabijać się wzrokiem :)
Przechodzę do rozrywkowej części soboty, jeszcze tylko jedna pralka się kręci. Ugotowałam krupnik, bo chodził za mną i nie chciał się odczepić, wyszedł pierwsza klasa i mniammmm.... :) I też nie muszę nikogo namawiać, że dobry, że pożywny, w pompie to mam. Nie jestem glodna i to się liczy :D
Cicho i ciepło. Jutro może się zmobilizuję i w ramach nabijania kroków wybiorę do wujka Mietka z noworocznym powitaniem?? Choć nie za bardzo mi się chce tę tłustą, kubańską dupę ruszać, ale czasem trzeba...
Śnieg pada, pada bezgłośnie... Wszystkie kundle były dziś otytłane w śniegu, zwłaszcza te kudłate, a pada tak, że nawet sików i kup nie widać, bo momentalnie zasypuje. Za to jak zacznie topnieć, to dopiero będzie archeologiczny raj ;)
Nawet nie odśnieżają, bo się nie nadąża.
Ciekawe, co tam w UK, bo jeszcze nikt się nie zameldował... A ja sobie piwko popijam i zaległe odcinki oglądam. Tęskno mi jakoś za Spartakusem, świat pełen krwi i bólu to dziwna odskocznia od komputerkowania i coraz bardziej obecnej internetowej inwigilacji.
Inżynier pewno mnie wyśmieje, ale jak padał mi komp, odłączyli jakąś superhakerską sieć. Może mój kompik był kompikiem zombie?? Kto to wie...
Niech zasypie wszystko ze szczętem (mam w tym ukryty interes ;) )
Update
Baran się rozstał z RM. I dobrze. Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno, niż wcale. Nie wszystko w życiu da się przeliczyć na kasę... :) Cieszę się z Tobą ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz