Najazd Tatarów i Hunów ma być jutro, zatem kopiemy okopy.
Jak się uda w czwartek będę mogła korzystać z Ajfonika, zobaczymy. Na razie muszę się przekopać przez instrukcję obsługi. Jasno napisana, ściągnęłam już PDF, ale... niechcemisię. Nienawidzę czytania instrukcji obsługi, ale jak chce wykorzystać wszystkie możliwości, to muszę, inaczej będę miała zwykły telefon...
I szkoda takiej kasy na zwykły telefon, nieprawdaż??
Pojechałam dziś do mojego pierwszego zakładu pracy (budżetówka), skąd odeszlam na rentę, a który to zakład mimo upływu 26 lat nadal o mnie dba i pamięta. Jednak budżetówka to zawsze ceniony pracodawca. Ale ja nie o tym. W mieście Sajgon. Najpierw czekałam 20 minut na tramwaj, jeżdżą dwie linie, nie jechało nic, nogi zmarzły mi jak w dzieciństwie i gdy wsiadałam do tramwaju miałam łzy w oczach, tak bolało. Tramwaj stary i piździło jak za cara, zatem nóżki się dobiły. Ale że już byłam w mieście, to poszłam do sklepu, bo mi się w aparatach baterie kończą, a ostatnią parę zostawiłam w pracce. Potem już rzutem na taśmę, bo po drodze poszłam do Kukartki, uzupełnić zapas kartek, bo zaczyna się karuzela z imieninami i urodzinami. A że ciepło tam było, nóżki odmarzły, to jeszcze wleciałam po wkład do Britty, bo się kończy. Ogrzana, zadowolona wyszłam na ulicę i ojaciepierdolę, w samym sercu miasta, bo na chodniku niedaleko Starego Browaru, czekając na zmianę świateł utopiłam się w solno-śniegowej pacai (nie było suchego skrawka lądu) i zanim zapaliło się zielone, moje stopy zamieniły się - tym razem w mokre - kawałki lodu... I tym sposobem na nowo mam: katar i wszystkie inne nieszczęścia. Dobrze, że napisałam do Wrocławia, że nie dam rady dojechać. Bo nie dam. Nienawidzę mieć zmarzniętych nóg, to koszmar....
I jak nie będę musiała, do stopnienia śniegu nie wyjdę z domu.
A śnieg znów pada.
Niech tę Zmorkę kule biją, raz, dwa, trzy,,,
PS Te buty już tego sezonu nie przeżyją, w zeszłym roku, jak nie odgarniali bryi chodziłam w 10-letnich butach z Wojasa. Ale u Wojasa już takich nie ma, a dałabym za nie każdą kasę, a te, co mam to... jak tupnę, to na pięcie pękną, tak wytarte są :)
Kalosze mam, ale w kaloszach zamarznę. A tych wygibasów na koturnach nie chcę, a już blog broń od szpilek!!!
Chyba z sandałkami się przeproszę...
Jeszcze w tej bryi butów szukać?? Przymierzac buty w tych łaźniach parowych w sklepach??? Niech mnie ktoś z litości zabije, proszę ładnie... Niech ktoś okaże serce starej kobiecie i ją przetrąci raz a dobrze...
Nie licz na to, po drogach dużo kiepskich kierowców,przetrącą byle jak i tylko kłopot większy dla Ciebie.
OdpowiedzUsuńFaktem jest ,ze taka breja wkurwiająca ,a już jak nogi marzną to fatalnie.Też znam to uczucie,bo ja ogólnie zmarżluch jestem i zdarzały sie i przemoczone buty i taki ból o którym piszesz. Współczuję.
A szukałaś tych butów z Wojasa w internecie? Może jest większa oferta niż w sklepie?
Doro, ja myślałam, że może Ty mnie pałką przez łeb :) Zaraz tam samochód :D
UsuńNie kupię butów w Internecie. Przymierzałam rok po roku taki sam model zimowych, jak mi przemakają i... nie kupiłam, bo te nowe mają ciut węższe cholewki i już mnie piły i zamek się nie domykał, a niby identyczne i identyczny numer. Nie kupuję rzeczy w Internecie, za dużo kłopotu, niewymiarowa jestem i GRUBA :)
OdpowiedzUsuńteż Cię kocham buzi buzi buzi
OdpowiedzUsuńwidać że mam większą MOC mimo że w szczeblu hierarchii jestem niżej :P
Oj tam, oj tam, to się jeszcze okaże :)
UsuńW Warszawie taki sam koszmar chodnikowy jak u Ciebie. Do (_._) z tą zimą!
OdpowiedzUsuńKocie ,ale fajna dupka,hihi
OdpowiedzUsuńRuda a ten najazd to na cały weekend?
KOT001 :) Witam miło w moich niskich progach :)
OdpowiedzUsuńMasz rację, do (_)_)... :)
A co Warszawa robi w Wielkopolsce?? Nie, żebym była za waśniami regionalnymi, z ciekawości pytam, od Zmorki się nauczyłam ;)
Doro, nie mam zielonego pojęcia :) Ma być na jeden dzień, ale komunikacja z Marsem jest lepsza, jak moja z synową. Pożyjemy, zobaczymy...
UsuńPodglądam od zarania dziejów, a że mało piśmienna jestem i do powiedzenia mam niewiele, toteż nie odzywałam się za bardzo. Waści plemiennych nie uznaję, wiec mam nadzieję, że nie zostanę sromotnie przepędzona.
OdpowiedzUsuńAleż gdzie tam, zapraszam serdecznie... I zawsze miło poczytać komentarze :)
OdpowiedzUsuńA toporek to ja tylko na Zmorkę ostrzę, za to, że zimę chciała... Wrrrrrrrr... Nie daruję, nie daruję, nie daruję Jej którejś nocy... ;)
Bardzo dziękuję.
UsuńCała przyjemność po mojej stronie :)
UsuńRuda kochana jak tylko weekend nam sprzyjał będzie przyjadę będziez mogła toporek sprawdzić i zaprawdę powiadam Ci będziesz miała wielu popleczniów w swoim działaniu ...ludzie przestali mię kochać ale ja mam wielką i śliską dupę więc wiesz...
OdpowiedzUsuńzrobisz wiele dobrego dla luckości :D
Ruda kochana jak tylko weekend nam sprzyjał będzie przyjadę będziez mogła toporek sprawdzić i zaprawdę powiadam Ci będziesz miała wielu popleczniów w swoim działaniu ...ludzie przestali mię kochać ale ja mam wielką i śliską dupę więc wiesz...
OdpowiedzUsuńzrobisz wiele dobrego dla luckości :D
Zmorko, ja tam nie wiem, co ludzie do Ciebie maja, ja Cię kocham od lat namiętnie, ale ta zima, ta zima mnie dobija... :) Nie licz na mnie w kwestii obicia Ci dupy, bo się zmęczę :)
UsuńKurde no,sorry za taki mój komentarz ,przycinęłąm enter widocznie i pooooszłooooo,takie wielgachne nic pod paroma słowami. Ja to zdolna jestem niesłychanie:) A wszystko mogę zwalić na kota,bo przychodzi sie miziac jak piszę!:)
OdpowiedzUsuńO, a ja się zastanawiałam, co sie spsuło na blogu :) Nic nie szkodzi, cieszę się, że i kotki się interesują blogiem, choć nie ma na nim innych kotków ;) A który to taki miziasty?? ;)
UsuńObydwa,jak im się zatęskni to się się przedefiladują się a Rysiek lubi położyć się na klawiaturze;)
OdpowiedzUsuń