sobota, 30 marca 2013

Koniec latania

... i święta.
Jeszcze rano poleciałam do Fawora po slodycze




Kosztowało niecałe 100 zł, więc spokojnie, w sam raz, mój czas jest wart tej kwoty.

Potem radocha z sublokatora, śniadanie, kawka i lecimy do święconki, a  że plany się nieco zmieniły, więc lecimy wcześniej i będziemy od nowa latać. Ale już światecznie i na luzie.
A święconka



z Małym Satanistą zwanym też Inżynierem, to zabawa i... nie ukrywam, radocha :)

Wesołych Świąt :) Dla wszystkich, a zwłaszcza dla ciężko pracujących w święta, żeby się na amen nie zapracowali...

4 komentarze:

  1. Pysznie Twoje słodkości wyglądają:)
    WESOŁYCH ŚWIĄT dla Ciebie i Satanisty;))))

    OdpowiedzUsuń
  2. No i pięknie!
    Ja już prawie po robocie,a ze święconką poszedł szwagier:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. o mam podobne ciasto czekoladowe z kremem i wisniami !!!!
    no ale ja musialam sama je zrobić
    ale kiedyś przyjdzie czas że i mój ciasteczkowy potwór albo się przeje albo zmniejszy ilość wchłanianych ciast ;-)
    ze święconką poszedł Kubasiński ja w tym czasie powlekłam się do Mamy
    spokojnych zdrowych świąt Wam życzę

    OdpowiedzUsuń
  4. Wesolych :) I oby słodkości poszły w biust ;) //kutujka

    OdpowiedzUsuń