piątek, 29 marca 2013

Załamka

No dobrze, będę pisała, bo... trochę mi przeszło, a to, co ktoś napisał znów o niebie to szczera prawda i... kurde, od lat bierze mnie na stary numer... For You :*

Inżynier z trudem wylądował, przeleciał w samym środku zamieci wielkanocnej. Samolot 20 minut kołował i 2 razy podchodził do lądowania, zanim wylądował. Od lat latamy, ale tak źle jeszcze nie było.
Nakarmiłam, odchuchałam, wymiędoliłam co nieco (On mnie też)... Dobrze mieć bałaganiarza w domu. Czasami.
Razem z nim przyleciały do mnie Baranie prezenty z Meksyku:






Maska i naparstek.
Naparstek - znaleziony z trudem, bo ponoć w Meksyku nie szyją. A dla Barana i dla mnie bardzo symboliczny, jakbyś nie wiedział - wciąż pamiętam :)




Prawda, że prześliczny delfinek???




I jako że dzień zimowy, wciąż popijam z Rudolfowego kubasa...

Chociaż naparstek mówi o jakiejś plaży, na której Baranisko pewno moczyło kościste ciałko ;)


Inżynier nie mógł się doczekać dorwania w swe ramiona Dziewczyny Inżyniera, więc żeby czas leciał szybciej, zaczął sprzątać swoją szafkę. Dobrze, że sam, bo ja bym stamtąd nic nie wywaliła, a tak na śmietnik (na makulaturę) poszły tony papieru, znalazł swoje stare listy miłosne, pamiętnik zamknięty na kłódeczkę (ale kluczyk do kłodeczki pewno w Warcie utopiony), całą masę wspomnień też znalazł i taką uroczą karteczkę z czasów, kiedy Pierworodny miał warkocz piękniejszy niż niejedna dziewczyna (do dziś ma piękne, gęste włosy, pod tym względem wdał się w swojego ojca, który ma siwą, przecudną lwią grzywę)...


Petycja podpisana była imieniem i nazwiskiem, ale ochrona danych osobowych i takie tam...


No a potem pogrzebawszy w kompie, w Ajfoniku, w swoim najnowszym cudzie (zazdroszczę, ale platonicznie) ubrał







ojapierdolę, tenisówki i poleciał na randkę... W tę zimę i zaspy :|

To ja z marnej pensji korektorki kupowałam co roku Obu Paskudnikom wypasione buty u Wojasa, a ta cholera kupuje mi Ajfona, a na buty go nie stać??? Wyśmiał mnie, mówiąc, że trampki nówki nieśmigane i że on z ciepłych krajów jest...

Załamałam się i już się nie poskładam.
I do teściów w święta na wizytę też w tenisówkach pójdzie.
A co tam.
Może go wyśmieją??
Bo ja już argumentów nie mam.
Po kim on ten upór ma we krwi????

PS... Złożyłam wniosek do banku z myślą o remoncie. On line. Dostałam pozytywną odpowiedź w przeciągu pół godziny.
Bez podania, klucza od mieszkania i fotografii pradziadka.
Załamałam się po raz kolejny...





4 komentarze:

  1. no ja wiedziałam że Ci przejdzie to jest nałóg :*
    a wiesz że z tymi trampkami cos jest na rzeczy ? wiele młodych tak popyla !
    prezenty fajne !!! nawet bardzo ;-)
    a i myślę że i ze święconką jutro chętnie pójdziesz :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ruda ja tez takie mam :D nawet juz w nich biegalam ale znowu sie przeprosilam z zimowymi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale on chodzi w nich 12 miesięcy w roku :| I do PL na tę zime tez przyjechał w takich. Matczyne serce pękło na kawałki :|

      Usuń
  3. Ruda,niech ci serce nie pęka tylko grube skarpety do tych trampek mu kup i będziesz spokojniejsza:))))

    Mnie od trampek łydki bolą,ale też lubię załozyć od czasu do czasu.

    No prosze, a to Cię bank zaskoczył!

    .........
    Prezenty fajoskie!
    Sciskam i trzymaj się dzielnie.
    (moja tez ledwo przyjechała to poleciala spotkac sie ze znajomymi,a ja -mamunia zamartwiam się--oj czapki zapomniala zabrac,a w nocy mróz )

    OdpowiedzUsuń