Ale miło się zaczął. Krótką pogawędką z Inżynierem (siedzi w Anglii, jak wiadomo) i nieco dłuższą z Baranem (szlaja się po Meksyku, zwiedza piramidy). A ja, jak wiadomo, siedzę jeszcze w piżamie (oczojebnej, pomarańczowej) i sączę poranną miętę, bo kawę już wypiłam, w PL. Jaki ten świat zrobił się maleńki...
Słońce znów pięknie świeci i dzięki niebiosom za parę takich dni, bo pozwalają naładować akumulatory. Tak już jest, że jak mam ekstrapracę, to słońce świeci, jakby chciało skubane przeszkodzić w robocie :)
No nic, nie dam się :D
Trza być kwardym, a nie miętkim :)
Podróżującym wielu wrażeń, pracującym spokoju i zapału, wszystkim miłego dnia :)
PS Wiem, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca, ale w końcu Stara Jędza jestem ;)
i u nas następny dzień ślicznie :-)
OdpowiedzUsuńdziś znowu mam wolne ( nie podoba mi się to bo potrzebuję środków płatniczych no )
pójdę albo pojadę na Helenie do Mamy
jakoś przeżyję tą środę ...jakoś
Wpadnij do mnie, od 13 idę w Polskę... :) Przytulam mocno. I pozdrawiam Piękną Helenę (wiem, że to Twój rower) ;)
OdpowiedzUsuńWIELKI BUZIAK
OdpowiedzUsuńna dzień Kobiet :*
ps udanego spotkania z Kotem :*
No dziewczyny,milutkiej randki:))))))))
OdpowiedzUsuńA dziękuję Paniom serdecznie :*
OdpowiedzUsuń