środa, 13 marca 2013

Rutyna

Zegarek.
6.23.
Wzdech.
Wyjść spod kordełki.
Doczłapać do kompika.
Zmierzyć ciśnienie zanim się włączy.
Pokulać się do łazienki.
Poranna rutyna.
Kibelek, głowa, wanna, zęby...
Kuchnia.
Woda na herbatę.
Wyciągnąc wszystko z lodówki.
Szafka - tabletki.
Nastawić ekspres.
Zalać herbatę.
Zdjąć kawę.
Włączyć toster.
Obkład.
Śniadanie.
Zmywanie.
Łóżko.
Ubrania.
WC.
Tusz do rzęs.
Spakowanie prowiantu do pracy.
Pogłaskanie Miśków i kazanie.
Buty.
Płaszcz.
Torebka, szal, rękawiczki, player, klucze.

W międzyczasie "doskok' do kompika, jak zawsze, a jakże by nie...


Dzień jak co dzień.
Automatycznie...

5 komentarzy:

  1. Obkład?
    No i niestety rutyna dopada każdego.
    Ja budząc sie włączam tv,lubię rano ogladnąć wiaodmości,pogodę, i komputer,bo pare słow z J czasem zamieniam,albo on cos juz napisał do mnie przed pracą,
    dopiero potem wychodzę z pokoju,kibelek/łazienka/kuchnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się w Wielkopolsce mówi na... hmmm... smarowidło na chlebek plus dodatki :) skibka chleba z obkładem ;)

      Usuń
  2. Dziękuję,nie wiedziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstajemy o tej samej-koszmarnej-porze! Ale ja już nie mam czasu ani na kompika ani na śniadanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam, jadę do pracy na 9, a jak się spóźnię, to nie ma żadnych konsekwencji, w sumie mogę jechać na którą chcę :D Ale wolę od rana, bo reszta dnia moja. I pomyśleć, że kiedyś chodziłam do pracy na 7 :|

      Usuń