Zebrałam się i poleciałam, choć nie ukrywam, że mialam pietra, ale sobie myślę, w razie czego mam gdzie pryskać, teren znam. Dojeżdżam do Kupca Poznańskiego, wysiadam i słyszę, no co ja słyszę?? Jakieś bębny, jakieś strzały, dudnienie, coś tam, coś tam. Wprawdzie aparaty mam na uszach, no ale aż tak cudownie słuchu nie poprawiają, zresztą ciemno bo ciemno, ale skąd strzały? Bębny?? Tfuj, Jędzo, myślę sobie, jeszcze nie piłaś, a już ci w dekielek wali. Ale nic to, dzielnie pruję w stronę Starego Browaru i uświadamiam sobie, że... Stary Browar ma więcej głównych wejść, więc dodaję gazu, żeby zdążyć napisać Kotowi, gdzie sterczę. I co ja paczę????
Półwiejską manifa wali, dudni, aż echo idzie, bębny strzały... Kamień z serca, ale dobre mam aparaty.... Zdjęcie dodupne, bo nie wzięłam aparatu...
Udało mi się pod prąd przedrzeć, pochód zamykał
radiowóz z dzielnymi stróżami prawa i porządku...
A strzały słychać było jeszcze jak wchodziłam do Starego Browaru.
A tam...
Surprise
Zajęczało... Zmorka by była zachwycona, bo fiolet, a i takiego jednego znam, co by go zieleń zachwyciła...
W zeszłym roku chyba był fiolet i biel, więc pewno biel zżółkła i przemalowali...
Ale róziowe kukardki to już lekkie przegięcie.
Wpadnę tam jeszcze z aparatem, a co??
Skrobnęłam SMS i Kot zjawił się błyskawicznie.
Superlaska. Fotek nie będzie, bo... nie wpadałam na robienie, a poza tym nie sądzę, żeby chciała publikować swój wizerunek.
Mam szczęście do ludzi.
Poszłyśmy do Brovarii i... rozstałyśmy się tylko dlatego, że Kot jutro pracuje, bo udział w tej imprezce, na którą przyjechała to jednak ciężka praca.
Ale 3 godziny w Jej towarzystwie upłynęły mi jak minuta.
Bawiłam się fantastycznie i dzięki Niej miałam super Dzień Kobiet.
Dziękuję, Kocie.
Proszę o jeszcze.
Poznań i Stara Jędza czekają... :)
Nie podrapała i nie pogryzła, choć jeszcze nie dała się pogłaskać za uszkami, ale... może kiedyś się uda?? ;) No bo to KOT :)
I tak coraz częściej myślę, a może jakiś maleńki zlot?? Maciupki sabat?? Jak już zakwitną jabłonie?? Spanie pokotem u mnie, w śpiworach. Młode jesteście...
Blogowiczki to fajna ferajna...
Zwłaszcza te Matki Teresy od kotów i Stara Jędza Nieokocona...
Prześpijcie się ze ślimakami... :)






wiedziałam że się dogadacie ;-)
OdpowiedzUsuńtzn że Ty jesteś gaduła więc nudno na pewno by nie będzie :P
a teraz powiedz można se takiego jednego zajęca ukraść ? hihihi Ty byś zagadywała ochronę a ja cyk i w nogi :D:D:
a zlot ? już ostatnio Żaba wspominała że mam Ciebie zabrać i przyjechać a wiosną Gliwice piękne są !!!
Myslę, że Ty byś zagadywała, bo masz to coś, a ja bym kradła i wiała...
UsuńAle tam są kamery wszędzie, więc chyba by (_)(_) wyszła...
Jeszcze mnie w Gliwicach nie było... :|
Koniec świata :D
Ja gaduła??? Jak Ty mi opinię psujesz. Jestem grzeczną, milczącą dziewczynką...
Fakt, nie dałam biednemu Kotowi dojść do głosu :D
Ale Kot super jest... :)
:))))) Też wiedziałam,że miło spędzicie czas,bo jakżeby inaczej:)))))
OdpowiedzUsuńFajne te zające! No a o marsz ojców widziałam w tv i o was pomyślałam,że macie dodatkową atrakcję.
Dziekuje Ci za spotkanie. Jestes jak dolina Rospudy. Trzeba Cie chronic i uwielbiac, bo coraz mniej takich wyjatkowych i cudownie dzielnych kobiet. Wydawalo mi sie, ze blog jest bardziej kolorowy niz rzeczywistosc. Mylilam sie. Kolory sa w Tobie, blog jest tylko odbiciem rzeczywistosci.
OdpowiedzUsuńKocie, nie dobijaj, proszę...
UsuńTeż jestem szczęśliwa, że Cię poznałam i mam nadzieję na wiele jeszcze spotkań, w lepszych warunkach przyrody i bez presji czasu.
Powiem Inżynierowi, że jestem jak dolina Rospudy, zobaczymy, co On na to :)
Dziękuję, że jesteś :*
Jak pieknie Kot napisała! :)
OdpowiedzUsuńPrzestańcie, bo się zakopię i już nie wyjdę.
OdpowiedzUsuńInżynier się obśmiał, jak norka i powiedział, że on tego nie zauważył, że jestem starą, zrzędliwą i upierdliwą kobietą ;)
Inżynier to facet, a faceci kłamią jak z nut:)
OdpowiedzUsuńJędzo,bo |Inzynier,to tak z miłości się przekomarza:))))
OdpowiedzUsuńWisz,jak faceci nie potrafią mówić o uczuciach,oni wolą konkret:)