wtorek, 16 grudnia 2014

Dopiero

dzisiaj udało mi się zgrać fotki, a i to w pocie czoła i mękach piekielnych. Drogi netbooczku, przepraszam Cię serdecznie, że Cię nie zabrałam, teraz będę tachała Cię wszędzie, choćbym miała Cię w zębach nieść :) No nic, wiem, że jestem zboczona, bywa.
Urzęduję w kuchni moich marzeń, bo zawsze chciałam mieć taki rozkład, żeby pracując stać na straży okolicy ;)
No i mam :)






Z tego też powodu będę ubiegała się o etat w Royal Mail, albowiem już drugą przesyłkę dla sąsiadów odebrałam, aczkolwiek z duszą na ramieniu, bo zawsze tam wąglik może być, co nie? Albo trafi się 
listowy erotoman gawędziarz i ja zamiast all right, of course, have a nice day będę musiała rzec i don't understand i się wyda, że ja nietutejsza i niekumata :) 

Postmanowi, który jako już rzekłam chłopięciem mikrym jest i przypomina mnie z lat świetności, aczkolwiek nigdy nie miałam tak małego tyłka, szykuję do pracy



tyle pojemniczków, aczkolwiek to nie wszystko, bo zabiera jeszcze pojemnik z obiadem (większy niż te) i chodzą słuchy, że dożywia się jeszcze w kantynie. A i obiad przed wyjściem z domu wciąga i to nielichy. Z dwóch dań. Wczoraj ugotowałam mu zupę na 






No co, jak chłopak po 13 godzin pracuje, to wspomagacze musi mieć ;) wrócił, więc twardy jest, przeżył nawet moje gotowanie ;) Wkręcił mnie też w gotowanie kaszy manny,ojapierdolę, nienawidzę tego. Wprawdzie nie jest to "normalna" kasza, tylko ekologiczna i na dokładkę na wodzie ją gotuję, myślałam, że wylecę w kosmos gdy ją robiłam wg przepisu, bo grudy się robiły jak ta lala. Dziś wzięłam się na nią sposobem i zamiast wrzucać wg przepisu na gorącą wodę wrzuciłam do zimnej i dalej już było z górki.
Inżynier szczęśliwie wrócił z kraju i już pojechał znów do Londynu..
Wszyscy żyją w pędzie, w pośpiechu, tylko ja mam na wszystko wyjebane i czas leci wolnym 
walcem :)
I od chwili jak tu przyjechałam, co dzień świeci słońce, a deszcz pada tylko w nocy, coś w tym jest, nieprawdaż?
A hotel klasy lux ekstra wypas, a jaki fajny boy hotelowy i jaki sympatyczny :)  Podrzucił mi 
znów takie miękkie jak kaczuszka i słodkie, że mam ochotę co chwila lecieć pod prysznic ;)

Jak tak dalej będę musiała męczyć się z klawiaturami, systemami i innymi pierduśnicami ogłoszę zawieszenie bloga do czasu odzyskania urządzeń nadających się do użytku. Amen :) Klawiatury pokićkały mi się kompletnie, w tej chwili używam trzech i każda inna. Ojapierdolę :)

11 komentarzy:

  1. też zawsze marzyłam o zlewozmywaku na przeciwko okna , dopóki koleżanka se takiego nie zamontowała z za wąskim parapetem i teraz okna ma wiecznie pochlapane :-) podoba mi się ta suszarka do naczyń taka jest zacna ;-)
    i nie zasłaniaj się klawiaturą tylko klikaj a nie chcesz popełnić to co ja ! ani mię się warz ( waż ? nie bo wara ) eeee nie wiem .Grzybki zaś wyglądają jak halucynogenne :-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okno jest na tyle daleko, że kropla wody na nie nie pada, a zlew jest poniżej okna i też nic nie chlapie. Jest idealne, a i na tyle daleko, że taki biedny niedorost jak ja, żeby otworzyć okno musi przynieść krzesło i się na nie wdrapać, a żeby je zamknąć, musi wyjść z domu :) Dokładne zdjęcia będą, jak wrócę, nie mam nerwów na zgrywanie na tym sprzęcie tu :) Te halucynogeny sprzedają w ichniej Biedronce ;) A zupka z nich MLASK ;)

      Usuń
  2. Ok w dzien zmywac ale w nocy to trzeba jakies swiatlo w to miejsce.
    A ja mam prosbe o foty calej kuchni, podobaja mi sie meble szczegolnie fronty i interesuje mnie uklad calego pomieszczenia.
    Pisz pisz
    Ja obecnie czasu nie mam na komputer a jak mam to Ksieciu go okupuje to ja wtedy sobie drzemie razem z malym Ksieciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam pozwolenie od Barana na detaliczną dokumentację kuchni, ale fotki Ci wyślę, jak wrócę, wyjaśnienie wyżej :)

      Usuń
    2. Pod oknem jest latarnia i świeci tak jasno, że przy odsłoniętych żaluzjach jest jaśniej niż w dzień :)

      Usuń
  3. Ach,jak ładnie,i jak czyściutko i porządnie.Marzenie mieć fajną kuchnię! u mnie nie da rady mieć zmywaka pod oknem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to porządne chłopaki są, porządniejsze jak ja ;) no u mnie też się nie da, tzn. Da się, ale rury by szły wszędzie, więc nie warto.

      Usuń
  4. A,i to okno,tak otwierane ! Tesciowa kiedyś zazyczyła sobie ,zeby jej takie okno zrobili,wzorem szpitalnego, uchylnego ,co ma po bokach takie prowadnice, ale to partacze i nie umieli wykonac tak jak trzeba.
    tak więc koniec konców góry okna sie nie uzywało:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc, wolę okna montowane u nas. Te otwierają się tak dziwacznie, że umycie ich to zadanie dla bardzo chudych i bardzo giętkich, ewentualnie dla ekipy z drabinami, jeśli chodzi o piętro, na parterze można sobie jeszcze poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Dolores:) Widzę, że więcej nas tutaj nienapasionych fotkami:) Ja chciałam prosić o więcej zdjęć tego miasteczka, które wygląda urokliwie z tymi schludnymi domeczkami i otoczeniem, aż nierealnie:)Zatem czekam na moment, gdy będzie Ci łatwiej zamieszczać. Pozdrawiam serdecznie i tak sobie po cichu myślę, żeś średnio jędzowata, skoro chłopaki tak miło Cię przyjmują i goszczą:) Aż przyjemnie patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia na pewno będą, nie oprę się, choć tu mało chodzę, pomimo że jest ciepło. Mieszkamy na takim osiedlu, że boję się, że w drodze powrotnej zginę, nie mam orientacji w terenie, absolutnie. Oni tak nie z dobrego serca, uroków się boją i miotły, w kalendarzu już odkrślają dni do mojego wyjazdu ;) Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń