dziś Inżynier, przypominając sobie znienacka, że ma matkę. Chciał mnie zabrać stąd w drugie święto, ale na to Baran ryknął wniebogłosy, że nie da. Inżynier próbował mnie przekupić, mówiąc, że jak mnie u siebie spuści od zlewu to da mi odkurzacz do zamiatania, ale... Perspektywa tylu dni w samotności, bo oni wracają do pracy, z koteckiem, który już swobodnie łazi po blacie kuchennym, nie, tego nawet tęsknota za Inżynierem nie przebiła... Tutaj Postman ma urlop, więc nie będę sama, nawet jak Biedny Baran do pracy wróci.
Inżynier z wrodzoną troską w głosie zapytał, w jaki alkohol zaopatrzyć matkę i nie uwierzył, że preferuję denaturat. Przecież to najbardziej ekologiczny z alkoholi, jak się go przez chleb przefiltruje, co nie?
Stanęło zatem na tym, że przyjedzie po mnie 3 stycznia, dzień przed moim odlotem i wlecimy wtedy do Pierworodnego, żebym mogła choć trochę wnuczkę i wnuka przytulić. Gdybym mogła tam zostać, pojechałabym już w święta, ale że to nierealne, to jest jak jest.
Wywlokłam dziś Barana na mały spacerek, ale piździło niesamowicie, więc daleko nie uszliśmy. Mam parę fajnych fotek, ale nie dam rady ch tu wrzucić, więc to musi poczekać, bo to fotki z aparatu są.
I tak sobota powoli mija, Baran za niedługo wyjeżdża, Postman do pracki, a ja Kevin sam w domu... No nic :)
u nas też wia ,piździ i pada pogoda iście świąteczna !!! kurwa a ja czekam na miękki biały puch ! ale przynajmniej okien nie muszę czyścić bo teściowa mi je non stop obmywa ;-)
OdpowiedzUsuńszkoda że jesteś tak blisko wnuków i nie możesz z nimi pobyć , bo mimo iż piszesz że jesteś nie dobra babcia to i tak lepsza taka jak żadna :P
Toś mnie pocieszyła na maksa ;)
OdpowiedzUsuń