piątek, 12 grudnia 2014

Nadęłam się

wczoraj jak ropucha, bo Postman w kuchni grymasił. A czemu taki mały garnek zupy grzybowej, a czemu ta zupa tak dziwnie wygląda... Zapiekanki nie zje, bo z serem, a on sera nie lubi (pół było z jajkiem, bez sera, ale nie...). Potem nalał sobie zupy i jadł tak, jakby za każdą łyżkę pół pensji mu obcinali. Męczył tę zupę chyba z pół godziny, ale całą zjadł. Miałam wrażenie, że tylko dlatego, że ma na ręce patrzyłam...
A dziś rano Baran mówi, że mu bardzo zupa smakowała i że za mało jej było, bo on by cały garnek zjadł, bo ten model tak ma... Ojapierdolę :) To na gwiadkę ugotuję mu cały kocioł zupy, tak że do Nowego Roku nie zje.  Dopiero obczajam ten model i opornie mi idzie.
Jeszcze dziś sama w domu, a potem weekend. Inżynier właśnie leci do Polski na ten ślub, czekam aż wyląduje. Ciekawe, jak zastanę mieszkanie po powrocie, bo za porządny to on nigdy nie był, a z koteckami to już na psy całkiem zeszedł.
Lampę mogę wysłać do firmy, co poniekąd upraszcza mi sprawę, ale to jeszcze kwestia przyszłości.
Little Owl kończy dziś 3 miesiące, jak ten czas zapierdala, coraz szybciej i szybciej...
To już prawie połowa mojego urlopu...





Nie pędź tak, życie, przyhamuj...
Bonusik, jedno kradzione, no ale w końcu wszystkie wnuki moje, więc mam nadzieję na złagodzenie kary.
Mała Wiedźma jest zakochana w Little Prince, Synowa nie może się jej nachwalić. Już nie mogę się doczekać, aż cała kompania zbierze się razem i zamęczy SJ na śmierć. To będzie piękny zgon, co nie??

4 komentarze:

  1. Nie pamiętam kiedy jadłam grzybową.Wypadałoby czasami ugotować:)

    Dzieciaki szybciorem rosną,to prawda.A jakie fajne są.(szczególnie jak śpią,hi,hi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym spaniem to się zgadzam :) to była moja pierwsza w życiu grzybowa, u mnie w domu nikt tego nie jadał. I wyszła super :)

      Usuń
  2. ja widzę córeczka tatusia a synek mamusi ;-) i wszyscy w domu - fajnie :-) mała Sikorka też jest fajna zresztą wszystkie te małe dziecioki są słodziaki ( jak nie ryczą i bez kupy :P) Grzybowej nie gotuję nie wiem jakoś mi nie po drodze , ale kurde muszę kiedyś popełnić i zobaczyć czy moje dziady będą zachwycone hehehe już słowo zupa to mam przechlapane no ale cóż muszą pożerać co kuchnia serwuje no nie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie cierpię tego córeczka tatusia i synek mamusi. To zmora mojego życia, nienawidzę. Dziecko to dziecko, wszystkie dzieci nasze są. Amen... Córeczka tatusia jest przekleństwem mojego dzieciństwa i młodości. Tutaj jeden jadłby zupy na okrągło, a drugi nie ruszy, zatem kuchnia jest wielozadaniowa, ale też mam luksus, że mogę, a nie muszę. Oni mnie rozpieszczają, to i ja ich trochę podopieszczam, tym bardziej że to od święta...

    OdpowiedzUsuń