Rosolek pyrgoli na kuchence i pachnie rosolkiem. Bobik ogarniety razem z peluszka i lubinami. A ja wsciekla, bo nie ma kawalka kabelka do ladowarki. W tej miescinie nie wiadomo, czy dostane, bo wlasnie Baran mowi, ze splajtowal sklep z kabelkami, a w Tesco moze bedzie, moze nie. Cos mi mowilo, wez Kanoniczka, bo na baterie jest, ale nie wzielam, Co najwyzej Inzynier go przywiezie, ale to 3 stycznia i juz po obiedzie bedzie musztarda. Zabralam telefon, wiec chociaz takie fotki beda, ale zal. I biednego Barana pouganiam po H. Trudno. Zaden z jego kabelkow nie pasuje...
Wiec na razie fotek nie ma :(
Rano w kibelku historia jak zawsze. Zaspana ciagne za dyndajacy mi przed nosem sznurek, a tu zamiast woda leciec, swiatlo mi sie zapala i gasnie ;) Mam ten odruch, bo kiedys byly takie spluczki ze sznurkiem, u Cioci do konca byly takie, ja w domu mam juz nisko spluczke, ale jak mi cos dynda to mam odruch. I ten kran z dwoma kranami,, albo rece zamarzaja, albo ukrop parzy :) Przyzwyczaje sie :)
Ale poza tym jest super, powywalalam juz balagan Smerfa Marudy i Inzyniera z mojego pokoiku i powoli ogarniam reszte.
Swieta beda rodzinne, bo jakze by inaczej :)
Czego wszystkim zycze :)
Znaczy się poplon obrobiony,pora na przyjemności :)))
OdpowiedzUsuńTez tak sznurek był tu w domu,a nawet nie sznurek tylko ŁAŃCUSZEK:)
Miłego dnia.
yhm rosołek
OdpowiedzUsuńskombinują Ci chłopaki kabelek zobaczysz :-)
Nie skombinuja, bo nie ma jak, trzeba kupic, a zeby kupic trzeba do duzego miasta jechac, a nie ma kiedy. Pracuja. Inz. jeszcze nie wrocil, takie zapracowane gadziny sa :|
OdpowiedzUsuń