sobota, 15 grudnia 2012

Pojechała mi bajka

poza góry doliny i nic jakoś mi nie żal, choć powinno być żal ;)



Się dzieje. Siedzę sobie pośrodku nieogarniętej kuwety, bajzel prawie jak za Małej Wiedźmy i... nic mi się nie chce. Ale... Mam trochę czasu do przodu, więc luz, blues i hasta maniana :)

Kupiłam jemiołę i karpia. Karpia dziś zjem, of course. Przeleciałam zapasy i do wtorku przeżyje na tym, co mam. Zlecenia i prezenty zrealizowane, na całe moje szczęście. Walizka wymierzona, pasuje jak ulał, a co trzeba wykorzystać, że się za nią zapłaciło. Jak znam życie, będę jej używała za każdym razem, no bo jak lecieć bez gaci na zmianę, choć trochę zachomikowanych u Inżyniera mam (o koszulę znów będę się bić z Baranem - taki żart ;) :)
U fryzjera byłam.
Chciałam jeszcze jechać do P&P, ale... pada deszczyk pada, na las kalinowy... A że zero jest, będzie jazda, więc odpuszczę, nie chcę się połamać. Więc chałupkę będę ogarniała leniwie, na spokojnie. Kurzu wszędzie tony, prasowanie też muszę zrobić i pościel uszykować dla gości, choć w sumie powinno mi to latać, niech się Inżynier męczy, jego goście. No ale aż tak wredna nie jestem. I aniołki kupiłam w Biedronce, powieszę. Wiem, niepotrzebny wydatek, ale lubię aniołki.
W tym ekstrasie w niemieckim wydaniu widziałam superaniołki z kloca drewna. Jak skombinuję taką szczapę, to sobie zrobię.
Od jakiegoś czasu chodzą za mną robótki ręczne (a kysz, spadajcie na drzewo, banany prostować...). Dawno nie miałam drutów, szydełka i innych zabawek w rękach... Czyżbym dziecinniała znów??? :)
Albo młodość wraca :):)

... idę młody, genialny, niosę but w butonierce, stawiam kroki milowe, zamaszyste jak świat...

... towarzyszył mi ten wiersz przez całą młodość i dziś wrócil...

... tak mi mojo, tak dobrze, aż rechoce sie serce...

Przestało rechotać, bo lodówkę też muszę umyć, czego nie cierpię na równi z prasowaniem...
Ale co tam ;)

Poradzę sobie, śpiewająco, jeśli uda mi się radio w kuchni włączyć, bo nie umiem, na pilota jest, a ja do pilotów, jak do jeża... Przyciskami też nie umiem i na dokładkę musiałabym na stołek wleźć. Wiem, ofiara losu ze mnie ;)
Ale kompik z zamkniętymi oczami umiem ;P :)




Update


Ciągle pada...


1 komentarz:

  1. aaaaaa,jaka piękna świnusia:))))

    Daj spokój z tym sprzętem,ja też nie ogarniam, w kuchni taki wisielec jest i charczy,rozprogramowuje się, w pokoju u mnie popsuło sie, no jestem bez radia! Musze tv włączać ,zeby do mnie gadało:)

    OdpowiedzUsuń