Wrocili z pracy. Biedny Inzynier siedzi o suchym pysku, bo robi dzis za dryndziarza... Chcialam zaplacic taksowke w jedna strone, ale mnie wysmial... Wiec siedzi o suchym pysku, a ja z Baranaem, starym ślaskim obyczajem pije na pusty zoladek, zebysmy w Nowym Roku zdrowi byli. Co sie sprawdza, na bank :) Nie liczac drobniutkich niedyspozycji po ubieglorocznym wigilijnym piciu zdrowa bylam caly rok, jak ryba...
W sumie wszystko gotowe, Baran pańcię robi (takie śląskie pyry, mlask jak mówi Zmorka, najesc sie nimi nie mozna), potem jeszcze ryba z folii z piekarnika (moje dzielo) i losos dla Malej Wiedzmy specjalnie, bo lubi, pierogi do wody, uszka takoz i potem tylko czekanie az Postmana z pracy puszcza...
A potem tance, hulanki swawole do bialego rana...
Wszak...
Narodził sie w Betlejem :)
Wesołych Świąt :)
Się będzie działo:)
OdpowiedzUsuń