I znów, mimo tego, że pani twierdziła, że nie mam poczty głosowej, nagrał mi się jakiś nieznany numer. Nie będę się bawiła w PUKi, PINy i zawracanie dupy Sikorce, nie chcę mieć tej poczty i już...
Wlazłam więc znów na videoczat Orange i męczę doradcę. Tym razem znalazł się ktoś kompetentny i stwierdził, że mają błąd w systemie. No to grzecznie poprosiłam o naprawienie tego błędu, ale pan stwierdził, że to będzie trwało. Odrzekłam, żem cierpliwa, ale nieufna i poprosiłam o namiary na rę "reklamację". O dziwo, dostałam numer zgłoszenia i orientacyjny termin wyłączenia poczty - za 6 dni. Dobre i to :)
Mam nadzieję, że byłam sympatyczną klientką, bo pan parę razy i na koniec uśmiechnął się do mnie emotikonkowo :) Swoim zwyczajem też nie żałowałam emotek, więc nawet sama byłam zdziwiona, że nie pyskuję, choć krzyknęłam sobie dwa razy (capsem, of course), podkreślając, że chcę mieć to cholerstwo wyłączone.
Roaming ponoć mam, bo jest w standardzie, na stronie też podaje, że go mam, ale to się okaże dopiero w praniu :D
I proponowali mi nowy nr i nowy abonament :) A na co mi to?? Grzecznie więc podziękowałam. Kolega Inżyniera pomógł mi kupić doładowanie na Alleniegro, zapłaciłam troszkę ponad 38 zł a dostałam na konto 50, więc po co mi abonament?? A nowy aparat jak będę musiała, to sobie kupię, a nie, że spłacać go będę przepłacając. No chyba że mnie Orange wkurzy i pójdę gdzie indziej...
Takie cuda tylko w Orange... :)
Jedzuchno a kiedy ty wylatujesz w obce kraje?
OdpowiedzUsuńJuż niedługo, o ile obcych krajów i nas śnieg ze szczętem nie zasypie, bo wtedy będę miała naprawdę samotne święta :) Ale Smallville ma 10 sezonów, a ja oglądam dopiero 3. ;)
OdpowiedzUsuńE,nie będzie tak źle;)
OdpowiedzUsuń