wtorek, 25 czerwca 2013

Czystkę

zrobiłam, jak nie przymierzając faszystka jakaś... Wreszcie zabrałam się za wywalanie ciuchów i choć płakałam, wywalałam bezlitośnie wszystko. Lepsze rzeczy zostawiłam (nie do wiary, że mieściłam się jeszcze niedawno w 38!!!!!), sweterki piękne, że płakać się chciało, ale co tam. Kupię sobie nowe jak coś. Najbardziej bolało mnie serce, jak wywalałam rzeczy chłopców, bo z każdą z nich jakieś wspomnienie się wiązało, wspólna wyprawa do sklepu, knajpka... Ale co tam, fajne rzeczy, niech ktoś jeszcze je ponosi, bo dam koleżance, ona zawiezie do sierocińca. Nazbierało się tego tyle, że taksówkę muszę wziąć, albo ze 3 razy jechać, więc odpuszczę, wezmę taksówkę, a co. I tym sposobem, zostawiwszy tylko to, co faktycznie noszę zmieściłam się w jednej małej szafie, razem z "przydasiami" chłopców, które ocalały, bo to spodnie na po domu i piżamy (czasem noszą, rzadko, ale noszą) i zapasowe gatki bądź zostawione skarpetki. No fakt, żadne cuda wianki, kiedyś w takiej szafie mieściliśmy się we czworo, ale... To było dawno temu i nieprawda. Została jedna, ukochana sukienka (jak znajdę zeskanowaną fotkę, a gdzieś na którymś dysku mam to wrzucę). I... znalazłam dydkoświch i z niedowierzaniem patrzyłam (push up był), że to MÓJ :) Nie tylko dupa mi urosła, cycki też, ale i tak dalej mam małe. Wtedy z mikroskopem było ich szukać :)
I tym sposobem pozbyłam się





Cztery takie wory poszły do kontenera na przeróbkę, a

to pojedzie do domu dziecka :) Samych dżinsów 8 par i to markowych, niezniszczonych, póki miałam małą dupę to rzadko, bo rzadko, ale pozwalałam sobie na wranglery i inne levisy... Teraz już nie :)

A w takiej starej torebce znalazłam stary niezapisany kalendarz z 1993 roku, a w nim jakieś notki na karteczkach teściowej mojej ręką zrobione, coś jej załatwiałam. Przekartkowałam kalendarz, odłożyłam na biurko. Później chciałam go do makulatury, ale coś mnie męczyło, przekartkowałam jeszcze raz i tadam... Zostałam milionerką :) Niech żyją porządki... :)

Całego dolara znalazłam :)


A jutro rozprawa, o dobre fluidy proszę...

A potem będę musiała z tym żyć...




1 komentarz:

  1. Wysylam dobre mysli i energie. Jakos spokojna jestem o wynik rozprawy. Wyspij sie dobrze, a jutro tak jak porzadki w szafach, zrob porzadek w sprawach sadowych.

    OdpowiedzUsuń