Kazać jej zrobić remont, no dobrze, nikt mi nie kazał, mogłam się położyć na kasie i drzemać - i jak mówi Zmorka - kto bogatemu zabroni?? No ale przeżyłam wymianę okien, więc może i dalej nie będzie tak źle??
Te, co ostrzegały przed kurzem, miały rację. Dopóki nie wytarłam podłóg, siedziałam w kurzowej mgle. Ale... Nie mam parcia na ścieranie kurzy, bo po co?? Dziś wpadł Kolega Inżyniera i zabrali telewizor i parę rupieci, jutro zabiorą więcej. Więc co się mam wysilać na ścieranie kurzy, jak za parę dni będzie znów rozpierducha?? Olać.
I rozmawiałam z sąsiadem, z którym dzielę dawną wózkarnię. To ten, który mi stamtąd moje kartony i inne cuda wianki wyeksmitował. W wózkarni stoi przepiękna antyczna szafa, Kolega Inżyniera aż gwizdnął na jej widok. A ja zawsze taką szafę chciałam mieć. No i rzeczony sąsiad mówi, że mam tę szafę wywalić. Ja na to, że nie nasza, ale innego sąsiada (wyjechał z rodziną do Niemiec, tam zmarł, jego żona też, a dzieci sprzedały mieszkanie, szafa została). Hmm... Facet nie wie, co to za mebel, a mi serce pęka... I... jak wejdzie do małego pokoju, to ja go biorę, dołożę tam komodę i inne starocie, tak jak mi się zawsze marzyło... Jak nie to... jak Kolega nie będzie chciał, to szafę sprzedam. Mam zrobić półki? No problem, wstawię półki od moich książek.
Hmmm... I wzięłam robotę, co to chłop o niej nie wie. Nie mam więc czasu na smęcenie, bolą mnie gnaty i ledwo zipię, a jutro trzeba od nowa ogarniać. No i korekcić. Dobrze, że dziś miałam końcówkę ekstrasa on line, bo zwariowałabym. Mówili mi, że mam na ręce patrzeć okniarzom, ale czy ja wiem, czy robią dobrze czy źle? Nie znam się na tym.
Wczoraj jeszcze ich szef pisał do mnie, że mam zapłacić resztę gotówką. Ojapierdolę. Nawet nie wiem, czy mogę tyle jednorazowo wypłacić z bankomatu, czy muszę iść do banku, po prostu nie operuję takimi kwotami na co dzień. No i wiedziałam, że nie wyjdę z pracy tak, żeby zdążyć do banku. Ulitował się i pozwolił przelew zrobić... Rozumiem, że mógł się naciąć, ale... wpłaciłam mu zaliczkę na piękne oczy i nie marudziłam!!! I czy ja wyglądam na złodzieja?? Że na Starą Jędzę, to nie dowód, że nie płacę swoich rachunków. Musialam mu na emilka wysłać potwierdzenie, a że nie było zaksięgowane, to podawało resztę kasy na moim koncie. Com się namęczyła, żeby to zlikwidować... A nawet nie odpisał thank you. No nic.
Zapisać w kajeciku: nigdy więcej nie wymieniać okien :D
Fotozagadka
Zmorka i Żaba proszone są o nieodpowiadanie!!!!
Co to jest?? :)
Boli mnie każda kosteczka...

Najważniejsze,że okno wstawione i zapłacone:) Masz to już z głowy.
OdpowiedzUsuńSzafa kurde jak taka zajebista to bierz i nie pytaj nikogo! Mam nadzieję,że się zmieści!
hm,co to jest? Wygląda na wełnę w rozwalonym motku,czyli może taka do kołowrotka?
Kosteczki wygłaskaj:)
Wygłaskałam :) Nie nie wełna z motka, ale blisko ;)
UsuńWelenka, pewnie jakas specjalna...Mam juz maine coona, ale poki co schowala sie w czarna dziure i tyle ja widzielismy. Piekna jest, tyle, ze bardzo lekliwa.
OdpowiedzUsuńWełenka, ale nie do końca. A jak ma Twój nowy Kot na imię??
Usuńo ja cię,mam nadzieję,że pokażesz pieknotę jak juz sie oswoicie.Będzie wielkie kocisko!
Usuńto jest skalp pana okniarza !!!źle kurna zakotwiczył to mu się należało ;-) a pokaż nowe lepsze okna :-)
OdpowiedzUsuńBingo, bingo :) Nie ma co pokazywać, okna jak okna, no i brudne są, ale nie zgłupłam, żeby myć, bo za chwilę remont ruszy pełną parą... Na FB jest dokumentacja na życzenie Inżyniera :D
UsuńBierz szafę, ja bym brała bez mrugnięcia okiem
OdpowiedzUsuńa potem na bloga zdjęcia zdobyczy
pozdrawiam
JJT
Wezmę, o ile mi się do mieszkania zmieści. Właśnie napawam się przestrzenią po wyrzuceniu pierdylarda rzeczy... :) Nie chcę mieć znów graciarni, A i szafę trzeba by odrestaurować, zobaczymy, pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł ;)
UsuńNo i nikt nie zgadł, co to. Tak, to wełna, ale... służyła do wypełnienia dziur w ścianie koło okna... Za czasów komuny, bo wtedy dostaliśmy mieszkanie tak uszczelniano... :)
OdpowiedzUsuń