I co potem zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem, skoro nawet obiadu nie muszę gotować? Jako że haniebnie zaniedbuję moich Umarlaków, postanowiłam odwiedzić wujka Mietka, świeczuszkę mu zapalić, co by się tam na mnie na górze nie gniewali za bardzo.
No i pojechała...
I tak szłam sobie przez niedzielną wioskę, jeszcze pustą, bo jeszcze lato i po raz pierwszy od dawna cykałam fotki...
Jeszcze nie wszędzie dojrzało, ale już niedaleko i kasztany już są...
I Podgórną zdobyłam, czego nienawidzę.
Nowa galeria (nawet nazwy nie pamiętam, nie byłam w niej nigdy) już skończona, przypomina mi Titanica. Ponoć ma taras widokowy, ale... :)
Szłam gapiąc się do góry i niespodziewajkę znalazłam, Bank Włościański
I takie zboczuchy strzegące wejścia do niego...
Golasy, publicznie się obmacują, a ponoć kiedyś pornografii dziecięcej nie było ;)
A już kawałek dalej (to samo centrum miasta, kiedyś pełne sklepów i tętniące życiem, kawiarnie, sklepy, tłumy ludzi)
Tu jeszcze wygląda jako tako, Okrąglak odrestaurowany
I buda Inżyniera od góry fason trzyma, ale na dole już nie bardzo, a przecież tam jest monitoring!!!
I kawałeczek dalej poczułam się jak w slumsach...
Bo jak inaczej to nazwać??
Jedyne sklepy w okolicy to Żabki, Biedronki i Małpki Ekspress. Ojapierdolę. Małpki to nowy wynalazek Świtalskiego, tego od Elektromisu i innych cudów wianków...
I kawałeczek i znów inny świat
Koło opery otworzyli nową knajpkę, Tosca, ale... ceny z sufitu. Śniadanie za 37 zł, to ja dziękuję, postoję :)
Ale kwiatki ładne posadzili
o, to ta zielona,
orzełkowi sweet focie zrobiłam
i pan kierowca był uprzejmy poczekać, aż ziając i sapiąc i trzęsąc kubańskim tyłkiem doleciałam do autobusu, za co mu pięknie dziękuję, bo na następny musiałabym 20 minut czekać, a Inżynier już o randkę prosił...
Porandkowałam, potem zajęłam się leniuchowaniem i tak minęła mi ostatnia sierpniowa niedziela.
Nieoficjalne źródła donoszą, że Pierworodny będzie w PL w przyszłą sobotę. A u mnie nawet kanapy nie ma...
Nic to, oficjalnie nic mi o tym nie wiadomo, ale jest mi przykro. I tyle w temacie...















A u nas dzisiaj dozynki
OdpowiedzUsuńale nie mialam juz sily brac aparat i isc robic zdjecia wiencom w sumie to nawet nie bylo co focic. Potem obiad u tesciow pozarty. I taka nijaka niedziela.
Jolu, co Ty mówisz?? Dożynki to superzabawa, do dziś pamiętam dożynki, a nie miałam wtedy aparatu,żeby zdjęcia wieńcom robić. I potem zawsze była zabawa ludowa, na której nam, dzieciom, wolno było się bawić do 20, a potem pacierz, siusiu i spać :D I te pierwsze miłości, jak już miałam naście lat i dożynkowe zabawy, ile wspomnień, pocałunków kradzionych i spacerów przy księżycu... A Ty masz Księcia na składzie przecież... Wyjechałam stamtąd mając 18 lat, ale wciąż tęsknię. Tobyły piękne dni... Łza się w oku kręci... :(
OdpowiedzUsuńU nas takich zabaw juz dawno nie ma jest tylko msza a potem radni soltysi i jeszcze jacys wazniejsi z ksiedzem na czele zajadaja frykasy dozynkowe.
UsuńByl tylko festyn dla dzieci.
Teraz to juz inne czasy. Moze jakby telewizja miala przyjechac to cos by bylo. A tak.
A to faktycznie niehalo... Ale... Może te wieńce nie takie złe?? Zostały w kościele? W moim kościele, tu gdzie teraz mieszkam po mszy dożynkowej zawsze przez tydzień wszystko stoi, więc może jakieś fajne fotki u Ciebie by jeszcze wyszły?? A tych wiejskich zabaw żal, choć na zjeździe przeżyłam taką, może ostatni już raz, ale warto :) Przecież mieszkańcy sami mogą coś zrobić, u mnie w rodzinnej wsi działa od lat kółko teatralne i KGW, i OSP wciąż zabawy robi...
Usuńjutro po pracy zajadę i coś postaram sie uwiecznić, bo u nas też stoją przed chyba że pogoda nie pozwala to wtedy wnoszą do środka
UsuńBędę czekała na fotki. :)
Usuńo wrócisz do wycieczek z aparatem ? fajne one ;-)
OdpowiedzUsuńu nas też będą dożynki 7 .09 i zawsze jest msza , festyn i zabawa taneczna !!!
i dlaczego Ci jeszcze kanapy nie przywieźli ????
Bo ja sama z kanapą pokręciłam, co głuchy niedosłyszy,to nakłamie. Kanapa kosztuje 1500 zł, a ja kupiłam ją za niecałe 900 w promocji, a haczyk jest z terminem dostarczenia - mają czas do 30 września. Nie przeczytałam umowy dokładnie :) Ale 600 zł piechotą nie chodzi, Inżynier mówi, że może spać na podłodze, a Pierworodny?? Nie wiem, oficjalnie nic nie wiem o wizycie, a przyjechać musi, bo ma dowód do odebrania... :)
UsuńZ tym, że u mnie wciąz kartony i sterty, więc w tym Małej Wiedźmy nie widzę, nie mówiąc już o Królowej, która JEst Tylko Jedna, bo nie ma nawet gdzie ręczników rzucać, fizycznie są 3 ręczniki na stanie, reszta gdzieś w kartonach :)
Usuńskoro się nie odzywają w tym temacie to ich problem a nie Twój, może będzie nauczka na następny raz?
UsuńNie, oni wciąż traktują mój dom jako bezpłatny hotel, no bo jako babcia mam obowiązek szaleć z radości, że raczą mi pokazać wnuczkę, bo... mogą ją odciąć ode mnie... Królowa Jest Tylko Jedna uważa, że jak chcę widzieć Małą, muszę prosić Pierworodnego. Ponieważ Pierworodny, odkąd jest z Królową zapomina, że ma matkę, to nie proszę. Nie zrobiłam nic złego poza tym, że źle wychowałam syna, że o mnie nie pamięta. Więc prosiła nie będę, tym bardziej, że Królowa po każdej wizycie zostawia ruiny, smród i zgliszcza :) Wiem, wredna ze mnie matka, najgorsza na świecie teściowa i babcia bez serca...
Usuńno to jak bezpłatny to i takie warunki trzeba im zapodać ;-)
UsuńAle brzydka ta nowa galeria, nie lubię takich wymyślnych nowoczesnych, faktycznie ma coś z Titanica:)))
OdpowiedzUsuńTeren zróżnicowany,jak wszędzie zresztą,tu coś ok,lub nawet ładnie,a zaraz obok koszmarek lub zasyfienie total.
Też lubię twoje spacery z aparatem!