czwartek, 1 sierpnia 2013

Tylko życie pędzi coraz prędzej...

Zgodnie z planem poszłam w Polskę i co ja paczę w pierwszym salonie oświetleniowym?? Trzech młodzieniaszków, na widok których zaślini się każda kobieta i każdy gej. Rzucili się na mnie, jak sępy na padlinę, oprowadzili po jakichś piwnicznych labiryntach, ciemnych i zakręconych, fotki pozwolili pstrykać do upadłego, ale... no właśnie, ale... ani jedna lampa w tym przybytku nie kosztowała poniżej 1000 zł. Jako że dotąd lamp nie oglądałam, złapałam się za łysą główkę i podziękowawszy uprzejmie panom, pomknęłam na ulicę, oczami wyobraźni widząć, jak zdzieram sobie moje małe tłuste łapki szorując wiklinowe klosze zniszczone przez majstra demolkę. Ojapierdolę... Idę w upale dalej i co ja paczę?? Kolejny salon.
Włażę.
Dla ludzi.
Ceny ludzkie.
Modele fajne.
Jako że mam na pieńku z Inżynierem aktualnie (już skubany wie, za co), nie posyłam mu sweet fotek, no ale... do tej mojej zielonej ściany i czerwonych maków na Monte Cassino taki sobie nasufitowy skromny żyrandolik z Big Benem albo Maryśką Monroe pasowałby, nieprawdaż??  Leżę na kanapie do góry brzuchem a na suficie Maryśka, wiem, wiem, tandeta i obciach, ale nigdy nie miałam gustu. A kosztuje jedyne 45 zł polskich :) Bez promocji...







I inne takie oświetlajki w przyjaznych cenach. Po wiklinie przyszła pora na biel i prostotę. Jakieś podpowiedzi??


Wiem, muszę sama wybrać, ale... tak jak tanie wina, które są dobre, bo są tanie i dobre, tak i proste lampy, tanie, są dobre, bo są proste i tanie :)

No i kolejna roleciarnia po drodze, gdzie oczy wielkie zrobili na pytanie o roletki drukowane. Ale nic to, dwie z produkujących takie roletki są już umówione na pomiar...
I dotarłam do pracki, a tam znów profesor. W poprzednim numerze poszedł byk jak wół w tytule i powinniście słyszeć huk tego kamienia, co zleciał z mojego serca na mą stopę, gdy okazało się, żem niewinna :)
Jak zawsze, przeważnie...
No i ten zapał reformatorski, ulepszania, dopieszczania, szlifowania.
Drukowanie rzeczy zupełnie niepotrzebnie, bo wszystko jest na serwerze, ale niektórym trudno wytłumaczyć, że nie trzeba drukować, żeby widzieć, ale co tam... Nikomu nie żal pięknych kobiet, co zamiast serca mają głaz... Tfujjj... Nikomu nie żal drzew ścinanych na drukowanie niepotrzebnych wydruków i emilków. Ktoś mi wytłumaczy, po kiego grzyba drukować emilka, żeby go przeczytać??
No nieważne.
Ogarnąwszy pracowy bałagan poleciałam do Pizza Hut, gdzie dali mi menu angielsko-niemieckie. W pierwszej chwili chciałam zawyć, ale potem sobie myślę: skoro wyglądam na niedorozwoja, co będzie się indyczył o polskie menu, to na złość im zamówię. Zamówiłam, zeżarłam, dobre było i pomknęłam chyżo do domu, by skorzystać z łazienki, odświeżyć się i polecieć na spotkanie z kumpelą. Majstrowi, który mi pod nos tkał skaleczony paluszek nie współczułam, olałam, powiedziałam że idę na randkę, co go w glebę wbiło i poszłyśmy na lody do Grycana. Wyśmienite, fotki brak, bo bateria padała, ale za to mam widok z okna

na miasto me piękne...
Posiedziałyśmy potem w parku, polazłyśmy na spacerek






I okrężną drogą wróciłam do domu, gdzie czeka na mnie full pracki, zatem jutro pobudka o 5, bo dziś mi się już nic nie chce.
I jest jedna rzecz, która mi się całkiem całkiem nie podoba. Myślałam, że jestem przewrażliwiona, ale kumpela mówi, że nie.
Mężczyźni z andropauzą powinni być przymusowo usypiani w majestacie prawa.
Kobiety z menopauzą żyją i dają żyć innym, no chyba że są wyjątkowo menopauzalne...
Ale andropauza??
Los strzegł, że nie jestem facetem, chociaż co poniektórzy tego żałują, jak obiło mi się o uszy ;)


6 komentarzy:

  1. Mialam plafon w pokoju najtanszy niecale 20zl podobal mi sie
    ale w trakcie remontu SE poszedl bo Ksieciu zarzadzil halogeny a po bokach jakies takie swietlowki tylko do podswietlenia bo to sufit podwieszany ktory mi sie nigdy nie podobal
    ale tu fajnie wyglada i sie wybiera jaki typ swiatla sie chce
    wybralismy halogeny z 2 powodow
    na zyrandol bylo za nisko
    zyrandole byly bardzo bardzo drogie te co mi sie podobaly
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem... zaklepane :) W przedpokoju mam już plafon i jest OK, zresztą ja rzadko światło włączam, lubię półmrok i cienie :) Żadnych żyrandoli, a już na pewno nie tego "diamentowego" paskudztwa, co teraz rządzi. Kto to będzie mył i odkurzał?? W półmroku nie widać zmarszczek, nie żebym się ich wstydziła, uczciwie na nie zapracowałam ;)
      No właśnie, te proste, wykwitne to poza moim zasięgiem. Za ich cenę mogłabym jeszcze raz okna wymienić... Jeszcze się do marketu przelecę ;)

      Usuń
  2. I tu Ci przyznam rację Ruda ...Mężczyźni z andropauzą powinni być przymusowo usypiani w majestacie prawa. O tak :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż raz sie ze mną zgadzasz ;)

      Usuń
  3. Oswietlenie to chyba najtrudniejszy element wystroju. Krysztalow nie polecam. Wygladaja pieknie w sklepie, podobnie jak szafki kuchenne MDF na wysoki polysk. W rzeczywistosci nalaezaloby zatrudnic sluzbe do sprzatania, bo widac kazdy paluszek i paproszek i wtedy nie wyglada. Sprzatac mozna na okraglo. Zyrandol do umycia musze zdejmowac, wiec go nie myje za czesto, a kurz widac. Lipa. Takie gadzety to do palacu, gdzie zastepy sluzby lataja ze scierczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocie, mi się one nawet nie podobają Przedtem miałam proste, wiklinowe, teraz - ponieważ mam białe sufity chcę coś niewidocznego, białego, prostego... O, kiedyś były takie białe kule, teraz nie widziałam. Nie chcę żyrandola, chcę lampę. Ale to już na końcu, w ramach dopieszczania ;) Moje mieszkanie jest małe, dziwne i pokręcone jak ja i zyrandol wyglądałby tu smiesznie :)

      Usuń