wtorek, 20 sierpnia 2013

Wleciał

KB, jak zwykle spóźniony i co zrobił?? Śliwek mi paskudny nawiózł, jak ja mam jeszcze powidła z ubiegłego roku :> Trudno, będę smażyć.
Obejrzał szkody, powiedział, że nie, nie przesadziłam, ale że dojdziemy ze wszystkim powoli do ładu. Że powoli, to wiem, bo on z tych co szybko żyją...
Ale nic to.
Pojechaliśmy do Leroy i kupiłam dwa słupki :) Wenge łączone z białym, więc się ładnie skomponuje w łazience, tyle że... do odbioru dopiero w przyszłym tygodniu, ale już zadatkowałam, bo okazja była, jeden słupek 135 zł, więc mam dwa w cenie jednego w sumie, bo z innych modeli były od 300 za jeden.
Potem polecieliśmy do Agaty i ojapierdolę, ile szaf. Zatem nie robimy żadnej złotorączkowej, kupujemy gotowca. Ceny niewygórowane w granicach 1000 niecałego, a i za 600 zł były całkiem całkiem. Mieliśmy tylko 10 minut do zamknięcia sklepu, więc nie widzieliśmy wszystkiego, ale jestem pewna, że tam kupię. Montaż kosztuje 10% ceny szafy, zrobią od razu, więc zaoszczędzę na niezatrudnianiu majstra, bo pewnie ze 3 dni by montował, jak nie dłużej i jeszcze nie wiadomo, co by przy tym rąbnął.
Rurki przy baterii są zakrzywione, a ponoc zakrzywione można wymieniać bez kucia, zatem olał sprawę. Ale i tak trzeba baterię rozkręcić i jeszcze raz zakręcić. Może kombinował, skręcając byle jak, że każę mu to zrobić jeszcze raz i ze dwie dniówki wlecą??
Ten dynks, co zepsuł spróbuję sama kupić. Bez łaski :)
Rozpakowałam jeden karton, zanim KB przyjechał, teraz skończyłam mycie szklanek i... wycieram je :) Ja, zaciekły wróg wycierania. Ale mam za mało miejsca na osączarce, nie mam wyboru, wycieram.
W tym całym bajzlu urok polega na tym, że żaden dziad mi nie wejdzie znów, nie będzie smrodził ćmikami, zostawiał podniesionej deski w kibli i wycierał rąk w ten sam ręcznik, co ja :)

Kocham bałagan i nieuporządkowane życie :)

4 komentarze:

  1. Ja swoj ktory sama tworze tez kocham nie lubie obcego ktory ktos robi na moim terenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ze obcy jest kotem, prawda, Jolu ;) Hmmm, u mnie tylko pająki mają prawo do życia, choć czasem kąsają boleśnie...

      Usuń
  2. I o to chodzi,wreszcie wszystko wraca na swoje tory,co innego mieć swój osobisty bajzel,a co innego jak jakiś patałach nie dość ,że psuje to jeszcze mówi ,że tak ma być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Doro, za zrozumienie :)Właśnie poczułam że żyję, na kartonach, ale jednak :D

      Usuń