wtorek, 13 sierpnia 2013

Kurz i rozpiździel - again...

Naiwna, myślałam, że najgorsze już za mną, ale nie. Anioł, jak to Anioł, Anioły wieczność mają, nie spieszy się z robotą. Zaczął kuchnię montować w sobotę, a jak będzie jutro, będzie CUD W BETLEJEM... I kurz, kurde, będzie, nie na darmo śniły mi się moje koszmary - brudne łazienki, Łomatkozcórkom, jak nienawidzę tych snów... Położyłam kafelki na podłodze?? Położyłam, no i?? Stopa życiowa mi wzrosła. Wysokość szafek też, a że nowe mają grubszy blat, zatem trzeba rżnąć stare kafelki, inaczej szafki nie wejdą i ojapierdolę...
Z tego powodu najpierw dostałam od Anioła SMS, a potem punktualnie o 19.30 dzwonek, otwieram i co ja pacze?? Dziewczyna KB :) Przyjechali zabrać śmietnik z korytarza... I zaraz potem zjawił się Anioł i dałam mu wszelkie pełnomocnictwa na grzebanie, cięcie, usuwanie, niech robi co chce, żebym tylko mogła wreszcie wstawić naczynia do kuchni...
Ojapierdolę.
Prowizorycznie kuchnia wygląda tak:


A szafki są wielkie, wielgachne i wszystko się w nich zmieści...

 I rosołek pyszny stoi na kuchence... A te kable będą wyćpnięte, bo brudne jak świnie i będą nowe, umocowane jak należy i inne cuda wianki... Będą...

I płakalam Sikorce w mankiet, że... no właśnie, Stolarz nie odpisuje na emilki, na SMS, że umrę nieopólkowana. Sikora wzięła sprawy w swoje ręce, zadzwoniła do Stolarza i dzięki Jej osobistemu urokowi okazało się, że Stolarz jak najbardziej myśli o wykonaniu tych półeczek, że je wykona, może z parodniowym opóźnieniem, ale zrobi, że UWAGA: nie chce zaliczki, bo jestem z polecenia (ale skąd miałam to wiedzieć), że jemu łatwiej gadać, jak SMS, choć się nie przyznał, że szanuje każdy siwy włos na łysej głowie SJ, że do kontaktów dodał oprócz KB Sikorę i że SJ będzie miała swoje półki...
Ojapierdolę, czasem dzwonienie stwarza życiowe kłopoty (vide: biedna Dora), a czasem niedzwonienie komplikuje życie (vide: moi)... Dobrze mieć na składzie  Sikorkę z Fafałkiem, KB z Dziewczyną. Dobrze mieć dobrych ludzi wokół siebie.
I gotować rosołek, nawet bez lubczyku i goździka...
Wywieźli gratowisko z korytarza.
Zostały tylko kultowe drzwi Inżyniera, czekające na nową tapicerkę. KB skakał, walił kluczem od skręcania rusztowań, który nieletni potomkowie skradli z budowy, jak ocieplali bloki i który wciąż trzymam na zasadzie przydasię i akrobacje wyczyniał, żeby rozwalić plecki szafy, która wywaliliśmy z komórki. Przedwojennej. Nie dawała się, nie mam zielonego pojęcia, jak sąsiad ją na 3. piętro wtaszczył... KB jednak twardy był i ją złamał...
Kłamię, mówiąc, że tylko praca mnie kocha :D
Ale... Hmmm....
Kasa o której chłop nie wie znów na horyzoncie, to dobrze, bo trzeba jakoś remontowe szaleństwa pokryć.
A w Matki Boskiej Kwietnej ( moje ukochane święto, jedyne, co mi z wiary zostało) będę pracowała.
Zajebiście, nieprawdaż??
Nawet Biedronkę zamkną, a ja będę zapitalać z motorkiem w dupie.
No nic...
Życie nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech...

8 komentarzy:

  1. Tego rosolku to chetnie
    juz z miesiac czekam okazji zeby go popelnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna KB się nim zażerała i jęczała z zachwytu, jak ja kiedyś przy orgazmie... Ale to na podwójnej porcji włoszczyzny za całe 3 (!) zeta, świeżutkiej, bez soli i na zwłokach... Z lubczykiem świezym, of course... I jednym gożdzikiem ;)

      Usuń
  2. Popacz juz kilka razy gotowalam rosol a zapomimam. O gozdzikach!!! Kuchnia ekstra!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mawiała moja babcia: skleroza nie boli, nogi bolą... A goździk to sekret jędz... A lubczyku dodajesz?? Kuchnia na razie nieskończona...Jedno jest pewne, oprócz radia i ekspresu do kawy wszystko będzie zabunkrowane...

      Usuń
  3. Jeszcze nie skończona a już świetnie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale... wygląda, nie służy i nie wiadomo, kiedy posłuży :( Nawet schabowe zrobić w niej to akrobacja w tej chwili :(

      Usuń
  4. Zapierać dech będzie Ci codziennie jak będziesz wracać do swojego pięknego mieszkanka !:)

    Ostatnio (jak były te upały afrykańaskie)ugotowałam gar rosołu,pyszny był.Ale zapomniałam wstawić na noc do lodówki i szlag go trafił:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlewam rosołek do szklanego naczynia i sruuu do lodówki, bo nie posiadam na stanie emaliowanego garnka... A rosołek lubi się skwasić w upale...
    Rosołek jest dobry na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń