są teraz poranki, wylazłam na balkon i miałam ochotę krzyczeć. Z radości, że żyję.
W nocy męczyły mnie koszmary, śniła mi się brudna woda, a dokładniej Warta, wezbrana i spieniona, płynąca pod Mostem Teatralnym, na którym byłam ze Słonkiem i Wąsaczem. Zobaczymy, zapowiedzią jakich przykrości była, bo dużo mam dziś na głowie: dentysta (oj, tam wszystko schrzanione na maksa) i Black Red White, cisza w sprawie kanapy, pojadę i zapytam. Mam nadzieję, że to tylko dwa możliwe warianty kłopotów, ale któż wie, co przyniesie życie. I śniły mi się moje dzieci, jako małe dzieci, to też kłopoty. Wiem, wiem, kto wierzy w gusła temu dupa uschła, ale dlaczego w poniedziałek, jak rozwalał moją kuchnię miałam takie uczucie dławienia, lęku i niepokoju?? Ta taśma, którą przykleił nie daje się niczym oczyścić, spróbuję jeszcze denaturatem, ale muszę go najpierw kupić. I w najgorszym wypadku KB przykręci tam listwę, jak będzie musiał. Przecież jak widział, że klej do dupy, to po co kleił?? Jak bardzo nierozgarniętym trzeba być :(
On by pewno coś wymyślił, złota demolująca rączka :)
Powidła pyrkoca i pachną, słońce zagląda do mieszkania.
Jeszcze dziś umyję okno w kuchni, ale to po południu, bo na słońcu zacieki mi się porobią. W sumie kuchnia jeszcze do pomalowania odłupanych kątów i już funkcjonuje. Jeszcze pewno po kątach jakieś rzeczy znajdę, wazony (mam na nie miejsce w szafce zaklepane) czekają na wydostanie z balkonu.
Pozostaje mi czekanie na wolny czas KB.
Na odebranie słupków.
Zamówienie szafy i montaż.
Stolarza.
Zamówienie roletek. To już będzie kosmetyka.
I stół, krzesła.
Odebranie wywiezionych do KB gratów.
Przemeblowanie małego pokoju.
I potem można już klapnąć z herbatką.
Albo i piwkiem, dlaczemu nie??? :)
Jest jeszcze lato, ale takie dojrzałe, pełne. Stateczne. Owocujące.
Moje lato też takie było.
Nawet nie połaziłam z aparatem.
Zero imprez.
Ale...
Jest cudnie.
Choć już życia psia mać, popołudnie. Jest cudnie.
A może wieczór już?
Wieczór przyjść musi, duszo moja, to daremne...
Dzięki Ci, życie, że mogłam dojść aż tak daleko :)
PS Niezła ze mnie blondynka (tak, Bossie, PS bez żadnych kropek, proszę nie poprawiać swojej wykwalifikowanej siły roboczej). Jako Szkotka wyrzucona ze Szkocji za skąpstwo mam zwyczaj wyłączać na noc wszystko, co świeci. No i wyłączyłam wieczorkiem zasilacz od kuchenki, a rano zastanawiam się, za jakie grzechy odcięli mi gaz, albo co się spsuło, że się nie zapala?? Biorę zapalniczkę - gaz jest. Przycisk nie działa. Spsuł się, jasny gwint. Duszę, duszę i nic. No trudno. Wtem co ja paczę?? Zasilacz nie świeci... Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki, tylko rude to już nie :(.... A co dopiero siwe :(
Czekaj,czekaj a do czego stolarz? Wydawało mi się , że już nie będzie potrzebny skoro szafę kupujesz.
OdpowiedzUsuńA półki na książki w pokoju kto zrobi?? :)
Usuń