Przyszedł, o dziwo, 3 minuty przed czasem, co mu się nigdy dotąd nie zdarzyło. Nie odezwał się słowem, a ja nie wytykałam, bo... moje ciśnienie jest dla mnie cenne.
Zabrał manele i poszedł, jednego przepraszam za zniszczenia. Nic.
Jak fajnie mieć dom. Nie wiem, co będzie dalej.
KB będzie żałował, bo chciał z nim rozmawiać, ale może to i lepiej, że nie rozmawiali.
Będę sama usuwać usterki w miarę możliwości.
Malowałam już sama, więc poradzę sobie z tym.
Czuję ulgę, nie muszę się już bać SMS: Stara Jędzo, sprawa sie rypła, ale coś wymyślę...
Moze myslal ze ma jeszcze szanse cos u Ciebie popsuc
OdpowiedzUsuńoby teraz juz z gorki
Dziękuję, Jolu :)
UsuńObrażony pewnie.
OdpowiedzUsuńNo ale dobrze zrobiłaś!
Nadęty. Osobiście próbowałabym się tłumaczyć, przepraszając za błędy.
OdpowiedzUsuńZawsze mówię przepraszam, jak coś sknocę i staram się naprawić.
W SMS pisał, że naprawi dziury nad szafami.
Dlaczego nie zrobił tego, mając gotową szpachlę do ubytku pod kafelkami??
Na co czekał?? Na oklaski??
A może myślał, że nie zauważę, bo mikra jestem??