czwartek, 8 sierpnia 2013

Na złość postanowiłam żyć

Jak nie ma po co żyć, żyje się  na złość.
I takoż postanowiłam życ na złość Paprule i Demolce.
Chuj wie, o której przyszli, bo o 16 niewiele było zrobione, jeden siedział i gapił się w sufit, a drugi latał jak kot bez pęcherza.
Zastosowałam Zmorczą metodę, opierdol po całości....
Papruła próg przykręcił w kuchni tak, że szpara była na 5 mm różnicy. Na moje protesty powiedział, że klienci wydziwiają, kupują co chcą, a potem mają za złe. Że kupiliśmy złe listwy podłogowe, bo od różnych producentów. Spokojnie odrzekłam, że wczoraj pytaliśmy, jakie kupić, nic nie mówił, że mają być od tych samych producentów. Że jestem głucha, nie głupia, posłuchałabym. Kazałam zrobić po mojemu i co?? Listwa leży jak ta lala.
To samo było  z listwą w łazience.
Miauczał, jęczał, ale zrobił i mówi: ale szefowa ostra.
Rzuca młotkiem i wiertarką na panele. Proszę grzecznie, żeby kładł, nie rzucał. A on na to: takie drogie i mocne, nic im nie będzie... 
Kij mu w oko, w dupę by miał przyjemności. I to zaostrzony...
Okazało się, że pękł kolejny kafelek w łazience i lodówka jest opaprana farbą. Demolka do lodówki się poczuwał, do kafelka nie. Kafelek pękł, jak wszystko u mnie "ze starości".
Płacę, żądam pokwitowania. On na to, że żaden klient nie żądał. Ja na to rozkosznie: zatem jestem pierwszym, który żąda. Wyskakuje z pretensjami, że na VAT nie zarobił, bo faktury bierze KB. Ale KB bierze faktury, żeby mi oddać kasę, a Demolka żadnej faktury za usługi mi nie dał, zresztą nie mówił, że chce VAT :) Podaję odliczoną kasę, żada 2 tys. więcej :) Roześmiałam się szeroko i mówię: mam pokwitowania, mam świadków, na jaką kwotę się umawialiśmy, proszę mnie nie rozśmieszać. Nadął się i zaczął pieśn godową, że gdzieś tam dali mu 12 tys., ówdzie 8, spokojnie pytam: mam się czuć winna?? Nie wydusi pan ze mnie więcej, bo nie mam, dostał pan tyle, na ile się umawialiśmy i koniec bajki...
Nie dałam nawet ekstra na piwo. Niech sobie kupi sam :)
Dołóżyłam do interesu: 3 baterie do zlewu, 3 lampy, nie wiadomo kiedy polecą kafelki, ale o to będę się martwić później.
A teraz, popijając zimną łomżę miodową (zasłużyłam), chodzę NA BOSO po moim królestwie i oprócz ludzi do dopieszczania tegoż NIKT KURWA NIE BĘDZIE MI SIĘ SZWĘDAŁ JAK SMRÓD PO GACIACH....
Na kartonach, w bałaganie, ale nareszcie na swoim.
Teraz muszę zająć się KB. Bo ma ciężko i pod górkę, i nikomu nie życzę tego, co przeżywa.
To złoty chłopak, choć zagubiony.
I będę o niego walczyła i nie dam go skrzywdzić.
Jak mi się te dzieci rozmnażają przez pączkowanie :)
A teraz bonus:

Kupiłam dziś nową miotłę, tylko jeszcze nie wiem... Odlatuję, czy zamiatam??


Zniknął kultowy napis z Dziennika Poznańskiego, pewnie Zmorka ma zdjęcie w archiwum, ja nie wiem czy gdzieś mam... Ale... nowa epoka starych drzwi...

Z przedpokoju krok do kuchni...


Linia demarkacyjna pokój - przedpokój...


Widok ogólny, drzwi jeszcze nie mają stałych okuć...

Mogę łazić na boso, nie martwiąc się, że rozwalę sobie nogę...
Więc na złość, żyję dalej...



11 komentarzy:

  1. Pięknie! W końcu koniec i święty spokój!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie no jednak muszę Ci ten dyplom narysować ! za dzielność i godną postawę !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No i git, teraz sobie zrobisz po swojemu i będziesz się napawać nowości a leżąc na wygodnej Nowej Kanapie i sącząc piwko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygodna nowa kanapa bedzie dla gości. Pozostanę przy starej, wysłużonej ;)

      Usuń
  4. te nowe kanapy nie zawsze są wygodne niestety ale siedzieć i siorbac piwo można nawet na niewygodnej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Buuu :(((
    A taka byłam ciekawa efektu... a tu duuu..
    zdjęcia mi się nie wyświetlają :(((

    OdpowiedzUsuń