wtorek, 5 lutego 2013

Czarna porzeczka

czyni cuda...
Ugotowałam risotto, specjalność szefowej kuchni i spędziłam miłe popołudnie z Kolegą Inżyniera. I nawet miodowa Łomża przyniesiona przez Kolegę Inżyniera nie wywołała u mnie sensacji. Przyszedł tez Wujek Kolegi Inżyniera i wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że to będzie ekipa remontująca, muszę znaleźć tylko ekipę wstawiającą okna... I co ja się nasłuchałam, że poprzedni remont przeprowadzony jest niefachowo :O Sama wiem, że niefachowo, bo własnymi ręcami go robiłam, najlepiej jak umiałam, fachowca biorąc tylko do położenia kafelków, albowiem to przerastało moje umiejętności i żadne wskazówki z pięknej książki "Sam  remontuję mieszkanie" nie mogły mi w tym pomóc. Okazało się, że do kafelków trzeba mieć nie tylko cała masę narzędzi, urzadzeń, ale i trzeba je umieć ciąć. A z cięciem to w naszej rodzinie zawsze byliśmy na bakier. Nie żałuję, że wzięłam wtedy fachowca, choć jak na tamte czasy zapłaciłam więcej, jak było mnie na to stać. Ale... odpukac - wszystkie kafelki po 9 latach wciąż są na swoim miejscu i nic im nie brakuje. Mam nadzieję, że kolejna ekipa, rozczulająca się nad krzywizną moich ścian i niedoróbkami tu, tam i ówdzie równie dokładnie wyremontuje moje mieszkanie i jak zapewniają, za 20 lat nie będzie z niczym problemu. I znów zapłacenie wszystkiego przerasta moje możliwości, ale wezmę kredyt, a potem będę odzyskiwała kasę z PKO z premii gwarancyjnej. Jezusineczku, będzie się działo...
Kolega Inżyniera zgrabnie wyczyścił mi też kompika z nie wiadomo skąd ściągniętego śmiecia (co udaje mi się ściągać znakomocie), i będziemy w kontakcie. Inżynier ma szczęście do fajnych kolegów, oprócz jednego... Ale to już inna bajka :D
Tak też miło gawędząc spędziłam popołudnie i wieczorek, a w międzyczasie dostałam od sąsiadki paczuszkę, którą zostawił listowy - wygrałam na FB od fan page'a Ławicy kalendarz :) Pierwsza wygrana od nie wiadomo jak dawna :) Dołączyli gratis dwie swoje gazetki i szampon do bagażu podręcznego :) Miły gest, zgłosiłam się do konkursu, bo... akurat byłam na FB... Mała rzecz, a cieszy :D
Jutro już środa i mam zagwozdkę, bo po niemożności ściągnięcia Polityki, bo nie odciągało mi płatności na mój monit dostałam od nich dwa tygodnie e-prenumeraty gratis, a zdecydowałam, że wezmę z powrotem wersję papierową, bo... jednak w kibelku czasem lubię poczytać. I co ja biedna mam teraz zrobic??? Wiem, taki gest mnie do niczego nie zobowiązuje, zresztą sami napisali, że nie będą nic ściągać. ale... Jakoś mi głupio. Tak samo jak w czasie rozdawania próbek w marketach...
I bądź tu mądry.
No nic, prześpię się ze ślimakami, może jutro coś się wyklaruje...
I do tego okazuje się, że do czytania e-booków jednak... musze mieć program albo Kindle'a. Kindle'a, jak już kupię sobie najwcześniej na gwiazdkę. W Ajfoniku mogę zainstalować program, ale...

Idę się utopić...
Nie reanimować :D 

1 komentarz:

  1. nie mówi się czarna porzeczka tylko afroamerykańska :D:D
    fajnie że już wiesz kto będzie remoncił i że ich znasz będziesz mogła spokojnie wychodzić chałupy nie rozniosą a i robota nie będzie leżała

    OdpowiedzUsuń