piątek, 15 lutego 2013

Zmiany

Zmiany są jednak dobre, dla mnie dodatkowy Wiceboss okazał się zbawieniem. Rzeczowo ze mną pogadał i tym, jak muszą się wyrobić i że jestem - oczywiście, puchnę z dumy - niezbędna. Ale rzeczowo, nie w sensie, że muszę i już. Da się załatwić. Będę więc w weekend on line pracować, zapomniałam na śmierć, że mam się spotkać z... hmm... już mi brakuje pomysłów na chrzciny... No dobra, z Pramatką, którą poznałam przez Depresję w moim życiu, a która to Pramatka obecnie jest w kontakcie z Orzeszkiem, który był kimś ważnym dla Depresji, a teraz spotkają się razem na koncercie wielkiej miłości Depresji. I Pramatka z Orzeszkiem będą przejazdem w mojej wsi i jesteśmy umówieni na szaleństwo dwugodzinne :) I wtedy firma będzie musiała o mnie zapomnieć (doliczając czas na dojazd), bo ja też mam życie osobiste, może monotonne, ale mam...
Poznam Orzeszka, znam go z FB (oj, ten szpieg, nic go nie zastąpi) i szkoda, że Depresja spieprzyła ten związek. Ale on wszystko pieprzy i jego ulubione słowo to spierdalaj. Do mnie też tak powiedział, pierwszy raz kilka lat temu, a drugiego razu już mu nie darowalam. Tym bardziej, że tak jak Inżynier i ja oraz cała pozostała spólka, to nikt się nim nie zajmował... Można nas kopać, ale do pewnego momentu...
I do tego wszystkiego dobrze, że mam pracy tyle, że na WC nie mam czasu. O meteorycie, który spadł w Rosji dowiedziałam się w południe. Później nie miałam czasu tego śledzić. Jeszcze nie tak dawno zrobiłabym scenę balkonową, bo wiadomo - dzieci daleko, ja sama, a nuż, a widelec, Baran za niedługo leci, i takie tam...
No i??
Co ma być, będzie.
Jeżeli spełnią się przepowiednie, o których na okrągło gadała moja teściowa, to chcę umrzeć szybko.
Chociaż i to nie jest wyjście z sytuacji, bo... nie wiadomo, co jest po drugiej stronie.
Może się okazać, że tu było calkiem nieźle.
Może się też okazać, że nie ma już nic.
Osobiście wolałabym nic, ale takie nicowe nic, że już nic nie czuję i nic nie boli.
Bo jeżeli piekło ma być wieczną samotnością, to ja dziękuję.
Mam to już na co dzień, bo zawsze, jak potrzebuję pogłaskania, to wokól jest NIC.
Więc - niech NIC będzie NICEM.
Nieczuciem.
Niebyciem.
Dzwonili - a sprawdzilam, cwana jestem - i nagrali się z Multibanku. Wlazłam, sprawdziłam, kasę mam. Jeśli dzwonili w sprawie PayPal to mam ich w dupie.
Ale miałam mieć, do jasnej kurwy nędzy wyłączoną pocztę głosową...
Co tam lecące z nieba kawałki, jak żyć nie mogąc opanować poczty głosowej??

Chyba jednak się skuszę i wypiję wareczkę.
Zasłużyłam na spokojny sen, nieprawdaż??
Bo weekend będzie pracowity. Trzeba umyć lodówkę, okno też się o ścierę prosi, a i reszta kuwety do sprzątania...

Bleeeeeeeeeeeehhhhhhhhhhhhhhhh....... :)


Update
Po rozmowie z kolejnym doradca na wideoczacie dostałam SMS, ze poczta glosowa wylaczona...
w praniu się okaże...
A kiedyś na czatach się seksilo, romansowało, a nie ustawiało telefon...
Pora umierać?? :)



7 komentarzy:

  1. nic nie kumam ale baw się dobrze no chyba że już po spotkaniu bo tego tez nie kumam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kumasz, że masz do mnie przyjechac?? Łopatą do głowy mam Ci ładować??
      Hmm... tego co napisalam dziś, najstarsi Rzymianie nie rozbiorą i dobrze ;)
      wiem, o co lotto...

      Usuń
  2. U mnie dzisiaj byl armagedon rodzinny. Co tam meteoryt. Pikus w porownaniu z jazda jaka zafundowal mi rodzony ojciec. Czasami tez mysle sobie, ze w nicosci byloby lepiej, ale wiem, ze to bledne myslenie. Jazda o duperele wykonczyla mnie totalnie. Ide spac. Dobranoc. Nic nie napisze o tym na blogu, bo oni niestety chyba czytaja, choc raczka mnie swiezbi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj,namotałaś nieźle z tymi powiązaniami:) Ty lepiej zrób z boku na blogu listę who is who:))))

    Też myślę,że nie ma nic,takie zwykłe czyste nic

    Jędziuniu,pozwolisz,ze do kota dwa slowa wtrącę.

    Kocie, to współczuję, mnie rozwalają takie rozgrywki. Dobrej nocy i olej ciepłym moczem sprawę,szkoda zdrowia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Wami, dziewczyny.
      Kocie, ja już nawet nie pamiętam, co to znaczy rodzinna awantura :O Powinnam się zaliczać do szczęściarzy??
      A od ponad dwóch lat nie pamiętam też, co to znaczy pracowa awantura :O
      Zero awantur...
      Jakaś nienormalna jestem??? :|
      Mam tylko fochy czasami...

      Usuń
    2. W wieku 47 lat po raz pierwszy osmielilam sie niezgodzic z ojcem. I zdania nie zmienilam. Jak to pieknie okreslilas byl foch, ale foch gigant. Czegos podobnego jeszcze nie przezylam i kompletnie nie spodziewalam sie takiej reakcji. Jak maly chlopczyk, ktoremu zabrano zabawke. Lzy mojej matki, jego wybuch zlosci, ma byc tak jak on sobie wymyslil, a kazda inna opcja to ZLO. A poszlo o restauracje do ktorej ich zaprosilam z okazji jego urodzn. Taki mily prezent mial byc. Niedobrze mi sie robi na samo wspomnienie. Idziemy do tej restauracji, ale nie wiem jak to zniose.

      Usuń
    3. Przytulam mocno... I jak tak słucham, co się z ludźmi na starość dzieje, to chcę wciąż umrzeć młodo (no, bo ja młoda jestem jeszcze choć stara)...
      Szkoda Twoich nerwów, dziewczyno.
      Z moim Ojcem nie zgadzałam się od urodzenia, teraz widzę, że czasem powinnam była Go posłuchać. Ale ja zawsze, jak kot, własnymi drogami...
      Freelancer ;)
      Mimo wszystko udanej wyprawy życzę, życie jest zbyt krótkie, by się nim przejmować ;)

      Usuń