piątek, 22 lutego 2013

Z tarczą? Na tarczy??

Sama nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać.
Ale po kolei.
Byłam w sądzie jakieś 15 minut przed czasem, o którym się umówiłam ze Znajomym. A że piździło dziś jak za cara na Skieletczyźnie, wlazłam do środka, myśląc, że wyślę SMS, że już czekam, bo co będę dupsko ziębiła na schodach. Tłuste bo tłuste, ale szkoda dupala...
I co ja pacze?? Szatnia jest :) Uradowana, że nie będę latać z zimowymi klamotami, oddaję płaszczyk (dwóch fajnych dziadków, tacy przedwojenni dżentelmeni, urzędowało w szatni) i zaczynam grzebać w czeluściach paryskiej torebki, żeby odnaleźć Ajfonika, gdy wtem ktoś mnie obłapuje. Już chciałam w papę dać, ale co ja paczę?? Wąsacz!!!! Mąż mojego Słonka, a ja trzeźwa przecież, więs skąd Irlandia w sądzie w PL?? Oj, zaskakujący oni są, najpierw gwiazdka, teraz sąd. No i pitu pitu, gadu gadu, przedtem wysłałam SMS, że czekam koło szatni. Wymianę nowości przerywa SMS: gdzie jesteś. Nosz, myślę sobie, taki młody, a taki nierozgarnięty i piszę, że już lecę. A on pyta, czy to tam, gdzie wydzial ksiąg wieczystych. Pytam dziadków, a oni, że nie. No to ja łaps płaszczyk i lecę...
Żegnam się z Wąsaczem czule i serdecznie, oddajemy płaszczyki i lecimy na 3. piętro. Oj, wysoko, bo to stare gmaszysko. Zziajani latamy, a naszego pokoju nie ma... Zaczepiamy jakąś urzędniczkę, a ta na nas jak na wariatów paczy i wezwanie chce zobaczyć. Pokazujemy i co się okazuje?? Nie ten sąd :D Uparłam się i wlazłam do sądu od strony Al. Marcinkowskiego (nie bawiłam się w czytanie wszystkiego, bo przecież "ja wiem, gdzie jest sąd"). Znajomy poszedł dobrze :) No to kurcgalopikem na dół, paltoty z szatni i wio na Młyńską, do właściwego sądu. Tam szatni nie ma, więc w łachach sruuuuuuuuuuu na 3. pietro (dobrze, że się umówiliśmy pół godziny wcześniej i mieliśmy jeszcze 25 min), a Młyńska rzut beretem za rogiem jest. Dla mnie Młyńska to więzienie, nie sąd, ale okazuje się, że i sąd tam jest :D Mokra jak siwa mysz dolatuję, a moja pani mecenas już czeka. Rozprawa była opóźniona, całe szczęście, że tylko 20 min. I taki kwiatek mam, chociaż "nie robimy fotek w sądach". Jak widać, niektórzy robią :D






Prawda, że słodkie??? ;)

Rozprawa jak rozprawa, śmiałam się podczas czekania do pani mecenas, że za dużo amerykańskich filmów się naoglądałam i to fakt. Nudne to było jak flaki z olejem, i jedyne, co Wysoki Sąd ustalił to fakt, że wezwanie na rozprawę nie zostało doręczone w sposób prawidłowy, wobec czego nie mogłam być sądzona zaocznie i wobec tego... rozprawa właściwa odbędzie się jeszcze raz. Kiedy?? Nie wiadomo, jak znajdą miejsce  w harmonogramie. Na tę czekałam półora roku, chociaż mecenas mówiła też o pól roku. Zatem wisi to nade mną dalej, jak miecz Damoklesa, no i nic mi nie lepiej, no bo jak??
Na kawę nie poszliśmy, bo Znajomy miał swoje romanse i poleciał po angielsku. Korzystając z wolności poszłam do Audiocentrum i tu miła niespodzianka. Okazało się, że aparat nie jest zepsuty, tylko... bateria jest felerna. A wyciągałam nowiuteńką, więc nie wpadłam na to, że fabrycznie ważna bateria może być rozładowana :O Miła pani wymieniła mi jeszcze wężyki w aparatach, bo one się zużywają, a dawno nie  wymieniałam i podążyłam w stronę słońca, do domu znaczy się, bo dalej piździło...
Miałam zamiar posprzątać, ale zanijm dojechałam, cały zapał do pracy pzreszedł mi jak sen złoty i tym sposobem obijałam się słodko cały dzień.
Dojadłam wczorajszą sałatkę, a jak po 17 zgłodniałam, odkryłam w lodówce li i jedynie żałosne resztki zakupów. Ale że Stara Jędza nie gapa, zrobiłam sobie taki obiadek:

 z tego, co znalazłam w rzeczonej lodowce. Są to panierowane bakłażany z sosem czosnkowym i z brązowymi pieczarkami :D Do jutra powinnam nie umrzeć z głodu :D

Polecam :D

A potem czytałam komcie i już wiem, że mi wczoraj czegoś brakowało. Zmorko, tak burak:


Uciekł wczoraj przed fotką grupową, a dziś go wysiałam po powrocie zaraz, więc tylko opakowanie z makulatury mam :( Jak gdzieś dorwę delikwenta, kupię i Ci wyślę, ale nie mam pojęcia, czy we wszystkich marketach sieci P&P mają  takie nasiona, a ten, w którym kupiłam to nie w mojej okolicy, wlazłam tam, wracając od znajomego :(

I tu masz namiary na producenta - może w ten sposób uda Ci się zamówić? Wszystkie nasiona są od tego producenta.



A najmniejszy z Miśków, ten co się już drze ze starości utytłał się dziś jak prosię, jak taka łajza jedna... Obawiam się, że prany skończy żywot :(







Świntuch we własnej osobie...


Ehhh...
Jak nie urok to sraczka albo inny przemarsz wojsk radzieckich...
I na koniec akcent optymistyczny bardzo.
Piosenka emo. Pasuje...



A Wy co wybralibyście?? Znaczy się, strzelić sobie w łeb z łuku może??


16 komentarzy:

  1. Zadnego strzelania:))

    No kurcze, jak tak czytam,to na kij cały ten ambaras z sądem, no jak nic biorą pieniądze za takie pierdoły,ze żal dupę ściska i tylko niewinnych ludzi ciągają w te i nazad.

    U nas pojawiły się nasiona na kiełki na każdym stoisku ze zwykłymi ogrodowymi nasionami,i w cerfurze i lerła i leklerku

    a w zielarskim są kiełkownice te plastikowe piętrowe za 30 zł i zastanawiam sie czy brać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam taką kiełkownicę i potem się chyba jej pozbyłam, bo to niewygodne było...
    A może gdzieś jest, nie wiem, najbardziej lubię kiełkować na gazie bez cudów.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, kol.G używa i jest zadowolona,ale czytałam różne opinie i nie jestem zdecydowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja miałam inny model, kupiłam to ładnych kilka lat temu. Dziurki się zatykały i woda nie przelatywała jak należy. To takie trzypietrowe ustrojstwo było.

      http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://x.garnek.pl/ga7027/e6e23fee87a7eca4727458a3/kielkownica.jpg&imgrefurl=http://www.garnek.pl/zgaga6/4727458/kielkownica&h=480&w=640&sz=42&tbnid=Xup4_5kFJP6a7M:&tbnh=90&tbnw=120&zoom=1&usg=__mzcTIVub1IJP_AVp9eRvA0fqe6I=&docid=pbIUJMbNxjKwaM&hl=pl&sa=X&ei=IsknUd_VBtDRsgb_tIHoBg&ved=0CEYQ9QEwAA&dur=340

      Usuń
  4. A no dokładnie taka jest w sklepie i taką ma Gośka.
    Tak jak mówisz,czytałam negatywne opinie,żezatykają się te dziurki,a lucerna przelatuje,to do dupy.

    OdpowiedzUsuń
  5. a jak to robisz na tej gazie,też w słoiku i przykrywasz gazą,czy jak? Pokaż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kładę gazę w czymś plastikowym, albo na talerzu i podlewam wodą. Olewam słoiki, kąty, płukanie... :) Leniwa jestem. Jeszcze się nie zatrułam ;) Ważne, żeby ziarenka miały wilgoć cały czas...

      Usuń
    2. Moja mama na ligninie hodowała, ale nie wiem nawet, czy jeszcze ligninę produkują, muszę zapytać w aptece :D :)

      Usuń
  6. Wyglada na to, ze mis zetknal sie dzisiaj z polska Temida. Szok. W oczywistej sprawie procedowanie trwa w nieskonczonosc, a my, czyli podatnicy placimy pensje darmozjadom. Wspolczuje kolejnych miesiecy oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczne odczucie, że moje podatki idą w błoto. A przedstawiciela SKOK w ogóle nie było, bo zdaniem pani mecenas, nie musieli być, za to mój świadek został zagrożony karą 5 lat więzienia i musiał przysięgę składać, że wie, że mieszkam, gdzie mieszkam...
      Ojapierdolę :D :)

      Usuń
  7. Moze zaprosic media, np. Uwage z TVN. Sadze, ze jeden telefon do SKOKU wykonany przez ktoregos z redaktorow zalatwilby sprawe. Bardzo szybko wycofaliby pozew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam potęgę mediów, pracowałam też w prasie codziennej lata całe i w tygodnikach, ale nie sądzę, żebym chciała się w coś takiego pakować. Nawet jeżeli mogę na tym zaoszczędzić prawie 5 tys. zł. Nie jestem na takie coś gotowa. Ja tylko na wyszczekaną wyglądam, a nieśmiała jestem.

      Usuń
    2. Nie, żebym na kasie spała i miała tyle do wyrzucenia, ale... :(

      Usuń
  8. Ja tylko tak...w celu postraszenia glupich prawnikow pewnej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, wiem Kocie, ale pisali o tym i w Wyborczej, i w Polityce i co?? To dodatkowy stres dla mnie, a tego mi nie brakuje. Dziękuję, wiem ze się martwisz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ok to poślę kogoś z mieszkańców Wielkiego Smutnego Miasta do marketów niech szukają buraków bo wiem że ten ma zbawienny wpływ na krew a ja postanowiłam oddawać regularnie ;-) więc muszę o nią dbać co nie ? knota nie będę wciskała chorym ;-)

    a sąd ? hmm jak na razie 3mam się z dala od nich na szczęście

    OdpowiedzUsuń