Wczoraj zrobiłam ekstrasa i nic więcej nie było, więc ulotniłam się do domu jak sen złoty. Donosicielskiego emilka nie napisałam i jak dotąd nikt się nie czepił, nie mieli czasu, choć fama, że jestem wściekła - poszła.
Brnąc w śniegowej bryi postanowiłam zrobić to, co radziła mi kiedyś, jeszcze za studenckich czasów mama mojego znajomego, mówiąca, że jak dziewczyna ma wszystkiego dość, to powinna iść do fryzjera i zmienić fryzurę. Co też uczyniłam, jako że na widok moich smętnych kłaków, małe dzieci uciekały w panice i z krzykiem. Fryzura wprawdzie taka sama od czterdziestu paru lat, ale nowa - bo znów włosy króciutkie ;)
I tym sposobem poprawiwszy sobie humor (a fryzjer podrożał z 17 na 19 zł, niby nic, a jednak), klapnełam na ukochanym foteliku, potem wgramolilam się do łóżka z Wysokimi Obcasami Ekstra, noc przespalam dziwnie zakręcono, w mojej rodzinnej wiosce-niewiosce, ale bez koszmarów. No a teraz znów lecę, ale już ostatni raz w tym miesiącu i czeka mnie jeszcze dzisiaj dywanik u Bossa.
Nic to, nie takie rzeczy przeżywałam...
No i zima wygląda pięknie, jak o niej śpiewa Adamo: tu ne viendras pas ce soir...
Hmmm... mam zamiar wieczorem byc w domu :)
Trzymajcie kciuki za rozmowę z Bossem, bo w przeciwieństwie do Zmorki nie mam punktów za sypianie ;) :)
no dobra teraz jednego kciuka mam wolnego mogę 3mać
OdpowiedzUsuńa co do sypiania z szefem to ja jego nagradzam hehehe
A co robisz drugim kciukiem???
UsuńE tam,jakoś jestem spokojna o Ciebie:))))) Boss Cię lubi i ceni,więc spoko wodza,nie ma czego się denerwować.
OdpowiedzUsuńDzięki za słowa uznania :) Mam odruch z Auschwitz: spotkanie z szefem to zuo... :|
Usuń