środa, 20 lutego 2013

Nie dam się

Zimie, oczywiście.
Wczoraj zrobiłam ekstrasa i nic więcej nie było, więc ulotniłam się do domu jak sen złoty. Donosicielskiego emilka nie napisałam i jak dotąd nikt się nie czepił, nie mieli czasu, choć fama, że jestem wściekła - poszła.
Brnąc w śniegowej bryi postanowiłam zrobić to, co radziła mi kiedyś, jeszcze za studenckich czasów mama mojego znajomego, mówiąca, że jak dziewczyna ma wszystkiego dość, to powinna iść do fryzjera i zmienić fryzurę. Co też uczyniłam, jako że na widok moich smętnych kłaków, małe dzieci uciekały w panice i z krzykiem. Fryzura wprawdzie taka sama od czterdziestu paru lat, ale nowa - bo znów włosy króciutkie ;)
I tym sposobem poprawiwszy sobie humor (a fryzjer podrożał z 17 na 19 zł, niby nic, a jednak), klapnełam na ukochanym foteliku, potem wgramolilam się do łóżka z Wysokimi Obcasami Ekstra, noc przespalam dziwnie zakręcono, w  mojej rodzinnej wiosce-niewiosce, ale bez koszmarów. No a teraz znów lecę, ale już ostatni raz w tym miesiącu i czeka mnie jeszcze dzisiaj dywanik u Bossa.
Nic to, nie takie rzeczy przeżywałam...


No i zima wygląda pięknie, jak o niej śpiewa Adamo: tu ne viendras pas ce soir...



Hmmm... mam zamiar wieczorem byc w domu :)


Trzymajcie kciuki za rozmowę z Bossem, bo w przeciwieństwie do Zmorki nie mam punktów za sypianie ;) :)

4 komentarze:

  1. no dobra teraz jednego kciuka mam wolnego mogę 3mać
    a co do sypiania z szefem to ja jego nagradzam hehehe

    OdpowiedzUsuń
  2. E tam,jakoś jestem spokojna o Ciebie:))))) Boss Cię lubi i ceni,więc spoko wodza,nie ma czego się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za słowa uznania :) Mam odruch z Auschwitz: spotkanie z szefem to zuo... :|

      Usuń