Hmmm... Jak to życie się kręci. Sporo ludzi, których spotkałam w ostatnich latach, ważnych w moim życiu poznałam dzięki Internetowi i jego magii, bo nie da się ukryć, że jest coś takiego, jak magia Internetu. Niektórzy wprowadzili w moje życie sporo zamieszania, zostawili po sobie miłe może, ale i bolesne niekiedy wspomnienia, ale gros znajomości jest wspaniałych. Na pierwszym miejscu, oczywiście, mój ulubiony Baran, z którym znajomość może być kiedyś podstawą scenariusza filmowego (tak, bój się, bój), ale to dopiero jak będę na emeryturze, bo teraz nie mam czasu, a i historia ciągle się pisze, więc wyszłaby nam "Moda na sukces", a gdzie ja znajdę takiego przystojniaka, co by Ciebie, Baranie, mógł zagrać? :) Więc na razie śpij spokojnie. Fakt, że Baran wrósł w naszą rodzinę, co ja mówię, co ja bredzę, jest naszą rodziną i już. Tą najlepszą częścią, bo z wyboru, a nie z musu ;) Poznałam też masę osób, które znam tylko netowo, a jednak realnie, że z bywalców grona blogów wymienię Żabę niejaką, Królową Kotów. Nasze znajomości są o tyle specyficzne, że jeżeli nie spotykamy się osobiście, to znajomość pozostaje "łączowa", bo... nie rozmawiam przez telefon, a większość ludzi preferuje takie rozmowy, Skype nie daje już takiej intymności, z telefonem gdzieś można wyjść, a ze Skype trudno... No i Zmorkę znam osobiście, co mnie bardzo kręci, a jechała tu z duszą na ramieniu, pewna, że skończy w moim kotle jako składnik jakiejś piekielnej mieszanki. Nie tylko uszła z życiem, ale i spodobała się Jej moja wioska i mam nadzieję, że kiedyś do mnie wróci.
Moi bliscy przyzwyczajeni są już do ksywek i nie muszę im, opowiadając o takiej na przykład Zmorce, wyjaśniać kto to, bo zaraz kiwają głową i mówią: tak, tak, wiem :)
A teraz... niespodzianka. Może mi się uda i będę miała zaszczyt poznać Kota001. Tak, tak :) Byłoby to bardzo krótkie spotkanie, ale zawsze. Miło jest spotykać ludzi, z którymi wymienia się netowo opinie i zdania. A jeszcze milej jest nie rozczarowywać się i zdobywać nowych znajomych i przyjaciół.
Zatem trzymajcie kciuki, żeby nam się udało spotkać.
Kiedyś, jak byłam młoda i piękna (superbajka, bo zawsze było tylko "i"), organizowaliśmy zloty. Zbieraliśmy się w jakimś miejscu i na wycieczkę. Ale to było w prehistorycznych czasach początków Internetu i w innej bajce. Chociaż... :)
A teraz wracając do naszych baranów (jak mówią Żabojady i nie chodzi tu o mojego Barana). U mnie ruszyła akcja "Kiełek na kły", a wygląda to tak:
Pisałam już, że zainspirowana przez Dorę znalazłam nieużywaną od wieków kiełkownicę i faktycznie, dobrze się w niej kiełkuje (to są dwudniowe kiełki rzodkwi i rzodkiewek), pod warunkiem, że nie kiełkuje się w niej drobnych nasion typu rzeżuchy.
Niestety, muszę Zmorkę rozczarować, aczkolwiek za niedługo lecę popolować na buraki i jak upoluję, to jej wyślę, buraki wygladają nieciekawie
ani drgną, chociaż te rzodkwiowe już podjadam, choć nie pamiętam, które są które. I przydałaby się jeszcze jedna kiełkownica, ale Dora pisała, że kosztuje 30 zł. Tyle za kawałki plastiku, to lekka przesada. Jak znajdę za 10 zł, to kupię, jak nie, na gazie też można hodować. Mina pana w aptece po odpowiedzi na pytanie: gaza jałowa czy zwykła - "na kiełki" - bezcenna :)
Niech Wam pracujący tydzień szybko mija i będzie spokojny.
Poobijam się za Was wszystkich :D
kiedy macie to spotkanie ?
OdpowiedzUsuńa kiełki wyglądać nie muszą one mają być w miarę zjadliwe i spełniać swoją rolę czyli wspomagać wzrost mojej krwi :-)
Zmorko,no tak,ale muszą wykiełkować:) a te na razie jak widać nie bałdzo jeszcze
OdpowiedzUsuńIde ja zaraz poogladać te kiełkownicę i zobaczę czy się zdecyduję.
Kol.G ma taka bez dziurek,tylko na każdym piętrze rowek do odpływu wody.
Miłego spotkania z Kotem :)
Zmorko a na krew,to sobie sok z buraka najlepszy
OdpowiedzUsuńZmorko, buraki Ci kupiłam, jutro wyślę, żeby nie było, że chytra jestem. Ale Dora ma rację - kiełki to nie to. Każdy hematolog Ci powie, że buraki i owszem, ale kiełków to byś tonę musiała zjeść. No i czerwone mięso, mi zawsze kazali jeść czerwone mięso, a nie przepadam. Ale jutro kiełki pójdą :D :)
UsuńNo nie wiem co napisac, bo to dla mnie wielki zaszczyt i ogromne wyroznienie, ze zechcesz sie ze mna spotkac. Mam nadzieje, ze Cie nie rozczaruje. Szczegoly protokolu dyplomatycznego oraz program spotkania omowimy przez naszych sekretarzy ha, ha, ha.
OdpowiedzUsuńOczywiście Kocie, nie ma innej opcji. Spotkanie tylko na szczeblu, no i czarna wołga musi być :D :) Już się nie mogę doczekać :D
Usuńdziękuję Ci bardzo ! mam nadzieję że tylko jedną paczuszkę wysłałaś bo jak nie będzie mi smakowało to co ja z tym zrobie ???
OdpowiedzUsuńi nigdy ale przenigdy nie powiem żeś sknera
no i ja wiem ze sok z buraka najlepszy ale mnie nie smakuje i nie potrzebuję na gwałt mieć więcej krwi ,po prostu chcę ja ulepszyć skoro postanowiłam oddawać honorowo hihihi
Uważąj, bo zostaniesz mutantem. Wrzucam surowe buraki do sokowirówki razem z jabłkiem i marchewką, można z czym innym kombinować. Spróbuj, nie czuć smaku buraka. Albo jedz befsztyki ;P:)
Usuń