Znów gotuję żurek. Bo za mną chodzi.
Albo mi czegoś brak, co w zurku jest, albo zaciążyłam.
Obstawiam to drugie.
Będą jaja jak brylanty :)
Sensacja naukowa XXI wieku ;)
Bez hormonów, bez jaj ;)
Pierdalca też mam, korytarz już sprzątnęłam.
Podejrzane ;)
:))))Zaszalałaś:)
OdpowiedzUsuńZażurkowałam się, na amen, ale wypasiony ten żurek, z autentyczną białą wielkopolską kiełbasą, jajkiem i innymi zabawkami ;)
UsuńBez jaj zaciążyć się nie da. Nawet przy probówce muszą być jaja. Czyżby partenogeneza?
OdpowiedzUsuńWszystko na nią wskazuje, Kocie ;)
UsuńBędąc w ciąży z chlopcami, jadłam tonami słodkie...
A teraz zurek i żurek, i żurek???? :)
Coś jest na rzeczy, nieprawdaż?? ;)
Jaj w zupie nie lubie,ale dobry zurek to jest to, teraz jak J przyjedzie ,znów bedzie gotowanie z dwóch dań,więc i żurek sie znajdzie w menu.
OdpowiedzUsuń