sobota, 2 lutego 2013

Żurek

Znów gotuję żurek. Bo za mną chodzi.
Albo mi czegoś brak, co w zurku jest, albo zaciążyłam.
Obstawiam to drugie.
Będą jaja jak brylanty :)
Sensacja naukowa XXI wieku ;)
Bez hormonów, bez jaj ;)
Pierdalca też mam, korytarz już sprzątnęłam.
Podejrzane ;)

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zażurkowałam się, na amen, ale wypasiony ten żurek, z autentyczną białą wielkopolską kiełbasą, jajkiem i innymi zabawkami ;)

      Usuń
  2. Bez jaj zaciążyć się nie da. Nawet przy probówce muszą być jaja. Czyżby partenogeneza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko na nią wskazuje, Kocie ;)
      Będąc w ciąży z chlopcami, jadłam tonami słodkie...
      A teraz zurek i żurek, i żurek???? :)
      Coś jest na rzeczy, nieprawdaż?? ;)

      Usuń
  3. Jaj w zupie nie lubie,ale dobry zurek to jest to, teraz jak J przyjedzie ,znów bedzie gotowanie z dwóch dań,więc i żurek sie znajdzie w menu.

    OdpowiedzUsuń